Zaczęło się od królika o imieniu Pasztet — a skończyło na skrzydlatych nosorożcach spod ziemi Zagłębia Ruhry
Zaczęło się od królika o imieniu Pasztet, a skończyło na skrzydlatych nosorożcach spod Zagłębia Ruhry
Kiedy dostałem od mamy dziewczynek listę informacji o rodzinie, jedno zdanie od razu przykuło moją uwagę:
Mają w domu królika Ziomka, którego pieszczotliwie nazywają Pasztetem.
Już wtedy pomyślałem, że nie może być on tylko sympatycznym dodatkiem pojawiającym się gdzieś w tle.
Pasztet musi być sercem tej historii.
I ostatecznie naprawdę nim został. To jego zniknięcie uruchamia całą przygodę i to o jego ratunek toczy się najważniejsza gra.
Rodzina z Sosnowca, która zamieszkała w Zagłębiu Ruhry w Kamen (Niemcy)
Ta bajka powstała dzięki Oliwii, Poli, ich mamie Monice i oczywiście Pasztetowi.
Rodzina postawiła Felkowi największe kakao — Kakao Royal — dzięki czemu dziewczynki mogły zostać bohaterkami własnej przygody.
Pochodzą z Sosnowca, ale od lat mieszkają w niewielkim Kamen, niedaleko Dortmundu, w samym sercu dawnego Zagłębia Ruhry.
To właśnie to miejsce — nie tylko dzieci i ich królik — stało się drugim bohaterem opowieści.
Bajka nie mogła wydarzyć się „gdzieś”
Od początku zależało mi, aby nie przykleić imion dziewczynek do gotowego wcześniej opowiadania. Chciałem naprawdę osadzić historię tam, gdzie żyje ich rodzina.
To wymagało researchu.
Zacząłem szukać informacji o symbolach i historii regionu. Wtedy trafiłem na skrzydlatego nosorożca — jednego z charakterystycznych symboli Dortmundu, przypominającego połączenie miejskiej maskotki i fantastycznego pegaza.
To właśnie on podsunął mi pomysł na tajną armię jeźdźców przemierzających podziemia Zagłębia Ruhry na grzbietach skrzydlatych nosorożców.
Kopalnie, tunele i podziemny świat
Czytałem również o historii Zagłębia Ruhry, które było niegdyś jednym z najważniejszych regionów przemysłowych i górniczych Europy.
Dawne kopalnie są dziś zamykane, przekształcane w muzea, parki i miejsca kultury. Te prawdziwe informacje trafiły bezpośrednio do bajki — często w wypowiedziach samych dziewczynek.
Stara kopalnia, industrialne tunele i krajobraz Kamen stały się bramą do ukrytego, niezwykle kolorowego świata.
Świata, którego istnienia nikt na powierzchni nawet nie podejrzewał.
Oliwia i Pola dokładnie takie, jakie są naprawdę
Z rozmowy z rodziną wyrosły również same bohaterki.
Oliwia jest spokojniejsza, rozsądniejsza i pięknie rysuje. W opowieści została więc głosem opanowania, a jej kredki odgrywają ważną rolę w finale.
Pola jest młodsza, wszędobylska i uwielbia wcielać się w swoich ulubionych bohaterów. Otrzymała więc energię, która napędza całą akcję i często popycha wyprawę do przodu.
Obie dziewczynki kochają zwierzęta i kolory.
Dlatego cała historia została zbudowana wokół barw — ich utraty, znaczenia i odzyskiwania.
Pasztet, ich prawdziwy królik, okazuje się natomiast w tym świecie kimś znacznie ważniejszym, niż ktokolwiek mógłby się spodziewać.
Nie zdradzę jednak kim, żeby nie psuć niespodzianki.
Napięcie tak, strach nie
Mama dziewczynek przekazała mi również jedną bardzo ważną prośbę: historia nie powinna zawierać strasznych momentów, ponieważ Oliwia i Pola bywają wrażliwe.
Potraktowałem to bardzo poważnie.
Dlatego czarny charakter — duszek sadzy, który próbuje odebrać światu kolory — jest groźny przede wszystkim z pozoru.
Nie zostaje pokonany siłą ani w wielkiej bitwie.
Kluczem okazują się zrozumienie, empatia i… kredki.
Był to świadomy wybór:
napięcie — tak, strach — nie.
Dzień, w którym zniknęły wszystkie króliki
Historia zaczyna się pierwszego poranka Nowego Roku.
Oliwia i Pola odkrywają, że z całego miasteczka zniknęły wszystkie króliki. Wśród nich jest również Pasztet.
Tajemniczy trop prowadzi dziewczynki i Felka pod ziemię, do świata, o którym nikomu na powierzchni nawet się nie śniło.
Dalej pojawiają się:
-
podziemna baza,
-
skrzydlate nosorożce,
-
walka o znikające kolory,
-
tajemnica duszka sadzy,
-
wyścig z czasem, którego stawką jest powrót Paszteta do domu.
Zakończenia oczywiście nie zdradzę.
„Nie przestawaj tworzyć”
Przyznam szczerze: odbiór historii patronackich zawsze bardzo mnie stresuje.
Są one czymś więcej niż kolejnymi odcinkami. To osobiste prezenty dla konkretnych dzieci i ich rodzin.
Po premierze mama dziewczynek napisała mi, że bajka okazała się fantastyczna i będzie piękną pamiątką dla jej córek.
Dodała również, że takie historie są miłą odskocznią od szybkiego świata dla dorosłych, a u dzieci pięknie rozwijają wyobraźnię.
Na koniec poprosiła, żebym nie przestawał tworzyć.
To jeden z najcieplejszych komplementów, jakie otrzymałem od początku prowadzenia kanału.
Czasem warto kopać głęboko
Przy tej historii nauczyłem się, że warto kopać głęboko — dosłownie i w przenośni.
Jeden rodzinny szczegół, taki jak przezwisko domowego królika, może udźwignąć całą opowieść.
Kilka godzin spędzonych nad mapą obcego regionu, jego historią i symbolami sprawia natomiast, że bajka przestaje dziać się „gdzieś tam”.
Zaczyna być naprawdę czyjaś.
Ta wyprawa dała mi również pomysły na kolejne, krótsze odcinki w ramach Słodkiej Nauki Felka Wafelka. Jej świat aż prosił się o rozwinięcie tematów związanych z kolorem, światłem i powstawaniem tęczy.
Dziękuję za Paszteta
Oliwio, Polu, Moniko — i Pasztecie — dziękuję.
Za zaufanie, za kakao i za królika, który okazał się prawdziwym bohaterem. 💛
A gdyby to od Was zależało — jakie zwierzę z Waszego domu powinno otrzymać własną, tajną supermoc w świecie Felka?
Napiszcie w komentarzu.
A jeżeli również chcielibyście pomóc Felkowi tworzyć kolejne przygody albo podarować dziecku jego własną bajkę, wymyśloną specjalnie dla niego, wszystkie szczegóły znajdziecie na moim profilu Patronite.
🎧 Część 1: Skrzydlate Nosorożce - Gdzie jest Pasztet?
🎧 Część 2: Skrzydlate Nosorożce - Tęczowa Formacja
Trwa ładowanie...