Ignacy prosił: żadnych potworów. Więc zbudowałem kopalnię, w której potwór okazał się kimś innym
Mama Ignacego podała mi tylko dwa zdania. Resztę znalazłem 320 metrów pod ziemią
Czasem najtrudniejsze historie zaczynają się od najkrótszych wiadomości.
Od mamy Ignacego dostałem na początku właściwie dwa zdania: siedmiolatek z Kobyłki pod Warszawą, a do tego jeden pomysł — Kopalnia Guido w Zabrzu, węgiel, sól i górnicza kolejka.
I tyle.Całą resztę musiałem znaleźć sam. Najpierw w źródłach dotyczących kopalni i historii górnictwa, a później we własnej wyobraźni. Gdyż odcinek patronacki jest dla mnie czymś więcej niż imieniem podmienionym w szablonie.
Chciałem, żeby ta historia naprawdę należała do Ignacego — żeby wyrastała z tego, co lubi, i z miejsca, które wybrała jego rodzina.
Prawdziwa kopalnia spotyka świat zbudowany z bloków
Ignacy okazał się fanem Minecrafta. Mama wspomniała między innymi o jego bluzie nawiązującej do tej gry.
I to był moment, w którym w mojej głowie połączyły się dwa zupełnie różne światy: prawdziwa, historyczna kopalnia oraz gra, którą zna niemal każde dziecko.
Tak narodziła się Pikseloza.
To tajemnicze zjawisko, przez które Kopalnia Guido zaczyna zamieniać się w świat zbudowany z bloków. Korytarze stają się kanciaste, skały układają się w idealne kostki, a woda spływa po stopniach przypominających błękitne szkło.
Minecraft nie pojawia się jednak w tej opowieści wyłącznie dla efektu.
Staje się językiem, dzięki któremu Ignacy może zrozumieć prawdziwą kopalnię — jej konstrukcję, zagrożenia oraz ciężką pracę ludzi, którzy przez lata schodzili głęboko pod ziemię.
Hrabia Guido istniał naprawdę
Potem rozpoczął się research — moja ulubiona część przygotowywania historii.
Okazało się, że hrabia Guido nie jest wymyśloną postacią.
Guido Henckel von Donnersmarck istniał naprawdę. Był człowiekiem ogromnego majątku i wpływów, ale początki jego przemysłowej potęgi znajdowały się nie w pałacowych salach, lecz właśnie pod ziemią.
W połowie XIX wieku w kopalni rzeczywiście toczyła się dramatyczna walka z wodą zalewającą wyrobiska.
Prawdziwe są również górnicze legendy o Skarbniku i Utopcu.
Istnieje także pyrlik — tradycyjne górnicze narzędzie, które w opowieści trafia w ręce chłopców.
Chciałem, aby pod warstwą pikselowej zabawy została prawdziwa historia. Taka, którą Ignacy będzie mógł kiedyś odkryć ponownie podczas wizyty w kopalni.
„Tylko bez potworów”
Najważniejsza okazała się jednak jedna prośba mamy Ignacego.
W bajce nie powinno być potworów, ponieważ w prawdziwej kopalni żadnych potworów nie ma.
Zanim zacząłem pisać, zapytałem więc wprost, czy mogę pójść w obranym kierunku i jak daleko mogę poprowadzić tajemniczą część przygody.
To właśnie ograniczenie zbudowało cały odcinek.
„Potwór”, którego początkowo boją się chłopcy, okazuje się czymś zupełnie innym, niż przypuszczali.
Postać, którą wszyscy biorą za przeciwnika, wcale nie musi nim być.
Nawet scenę, w której Ignacy na chwilę odłącza się od grupy, świadomie napisałem tak, aby była przygodą, a nie historią o zgubieniu się.
To może wydawać się subtelną różnicą.
Dla siedmiolatka jest jednak różnicą ogromną.
Zjazd szolą do świata z kostek
Historia rozpoczyna się od wyprawy do Kopalni Guido.
Felek, Ignacy i tata wsiadają do szoli i zjeżdżają głęboko pod ziemię.
W jednej ze ścian odkrywają dziwny, świecący blok — jak gdyby ktoś wkleił fragment gry komputerowej bezpośrednio w prawdziwą skałę.
Wkrótce kopalnia zaczyna się zmieniać.
Korytarze pokrywają się pikselami. Ściany układają się w kostki. Woda płynie schodkami, a dobrze znane przejścia zaczynają przypominać planszę, którą ktoś przebudowuje w czasie rzeczywistym.
Stara mapa, zapomniana linia zaznaczona na planie oraz bulgotliwy głos dobiegający zza barykady prowadzą bohaterów do zagadki starszej niż pałace i hrabiowskie tytuły.
To jednak nie jest zadanie, które można rozwiązać mieczem.
Tutaj wygrywa się wiedzą, spokojem i głową.
Więcej nie zdradzę, ponieważ cała przygoda rozgrywa się w dwóch częściach, a finał najlepiej usłyszeć samemu.
Pierwszy animowany trailer Ignacego
Reakcja rodziny była dla mnie najpiękniejszą nagrodą.
Mama napisała, że pierwszej części słuchali już kilka razy, a Ignacy z niecierpliwością czekał na dalszy ciąg.
Dostał również swój pierwszy animowany trailer zapowiadający bajkę — i podobno oglądał go wielokrotnie.
Najbardziej wzruszyła mnie jednak późniejsza wiadomość.
Latem rodzina planuje odwiedzić prawdziwą Kopalnię Guido i przejść ją śladami Felka.
Trudno o lepszy dowód na to, że opowieść opuściła słuchawki, zeszła z ekranu i naprawdę ruszyła w świat.
Ograniczenie, które otworzyło historię
Przy każdej publikacji przychodzi ten sam moment:
„Okej… poszło w świat…”
A potem pozostaje czekać, czy historia trafi do swoich bohaterów.
Zawsze staram się, żeby moje opowiadania były jednocześnie ciekawe, ciepłe i bezpieczne.
Ten odcinek nauczył mnie, że czasem właśnie ograniczenie popycha opowieść w stronę, której sam wcześniej nie brałem pod uwagę.
Prośba, aby nie było potworów, nie odebrała tej historii napięcia.
Przeciwnie — zmusiła mnie do zbudowania tajemnicy opartej nie na walce ze złem, ale na błędnych założeniach, nieporozumieniu i odkrywaniu prawdy.
A przecież właśnie na tym polegają najlepsze zagadki.
Dziękuję za ten podziemny trop
Ignacy, Mamo Iwono — dziękuję.
Za zaufanie, za pomysł i za to, że postawiliście Felkowi Kakao Podróżnika na Patronite.
Bez Was ten czekoladowy trop nigdy nie zaprowadziłby mnie tak głęboko pod ziemię. 💛
A teraz pytanie do Was:
Jakie prawdziwe miejsce z Waszej okolicy — takie, które można naprawdę odwiedzić — powinien następnym razem zbadać Felek?
Stary zamek? Kopalnię? Opuszczony fort? Tajemniczą jaskinię? A może niewielkie muzeum, za którym kryje się niezwykła historia?
Napiszcie w komentarzu.
A jeżeli również chcielibyście pomóc Felkowi tworzyć kolejne historie albo podarować dziecku jego własną przygodę, wymyśloną specjalnie dla niego, wszystkie szczegóły znajdziecie na moim profilu Patronite.
🎧 Część 1: Sekret Hrabiego - "Pikseloza"
🎧 Część 2: Sekret Hrabiego - "Poziom 355"
Trwa ładowanie...