IWS: Najczęstszym porywaczem jest ojciec

Obrazek posta

Statystyka sądowa a profil sprawcy

O ile na etapie postępowań przygotowawczych zawiadomienia składane przez ojców przeciwko matkom stanowią zauważalną część zgłoszeń, o tyle na etapie przed sądem krajobraz ten ulega odwróceniu. W analizowanych sprawach zakończonych prawomocnym orzeczeniem sądowym w aż 83% przypadków sprawcą był rodzic. W tej grupie ojciec stanowił sprawcę w 48,9% spraw, podczas gdy matka w 34,1%. Ponad 65% osób pokrzywdzonych składających zawiadomienie stanowiły matki.

Większość interwencji nie wiązała się z działaniem osób obcych, lecz stanowiła pokłosie rozpadu relacji partnerskich lub małżeńskich. Ponad 72% zawiadomień kierowano przeciwko drugiemu z rodziców – najczęściej po sformalizowanym rozwodzie (ponad 38%) lub po rozpadzie związku konkubenckiego (ponad 23%).

Mechanizm uprowadzeń

Samo zabranie lub zatrzymanie małoletniego przybierało zróżnicowane formy i przebiegało według powtarzalnych scenariuszy:

  • Niezwrócenie dziecka po widzeniu: Najczęstszy model (prawie 40% spraw), w którym rodzic po ustalonym spotkaniu odmawiał odprowadzenia dziecka do miejsca jego stałego pobytu.

  • Wywiezienie za granicę: Aż 23% analizowanych spraw sądowych dotyczyło samowolnego wywiezienia dziecka poza granice Polski.

  • Zabranie z placówki: W 21% przypadków dziecko odbierano bezpośrednio z przedszkola lub szkoły bez wiedzy i zgody drugiego rodzica.

  • Użycie siły: Do fizycznego odebrania dziecka z bezpośrednim użyciem przemocy dochodziło w nieco ponad 10% przypadków.

Deklarowane motywy sprawców obejmowały najczęściej chęć sprawowania osobistej opieki nad dzieckiem (ponad 51% przypadków) lub próbę przedłużenia kontaktu (8,4%).

Wyzwanie interpretacyjne: Luki w ochronie prawnej

Kluczową przeszkodą w skutecznej ścigalności tego procederu na gruncie art. 211 k.k. pozostaje kwestia formalnego statusu władzy rodzicielskiej. W doktrynie i orzecznictwie Sądu Najwyższego dominuje pogląd, że sprawcą przestępstwa uprowadzenia nie może być rodzic, któremu przysługuje pełna władza rodzicielska – nawet jeśli działa całkowicie samowolnie, przemocowo i wbrew woli drugiego z opiekunów.

W konsekwencji w sprawach, w których oboje rodzice formalnie posiadali pełne prawa (co dotyczyło niemal 32% badanych przypadków), sądy regularnie orzekały uniewinnienie lub umarzały postępowanie ze względu na brak znamion czynu zabronionego. Dopiero w sytuacjach, gdy sprawca miał ograniczoną władzę rodzicielską (31,9% spraw) lub był jej pozbawiony (12,8%), sądy traktowały ten czyn jako jednoznaczne złamanie prawa i wydawały wyroki skazujące.

Reakcja wymiaru sprawiedliwości i rzeczywista natura zjawiska

Dotychczasowa praktyka orzecznicza pokazuje, że sądy karne rzadko traktują porwania rodzicielskie z należytą surowością. Spośród analizowanych postępowań skazaniem zakończyło się niespełna 49% spraw, przy czym dominowały kary pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem wykonania. W 36% spraw postępowanie warunkowo umarzano, a kary bezwzględnego więzienia należały do odosobnionych wyjątków.

Taka pobłażliwość wynika z błędnego założenia, że uprowadzenie dziecka przez ojca jest jedynie elementem emocjonalnego „sporu cywilnego” lub walki opiekuńczej pomiędzy rozstanymi partnerami. Tymczasem dogłębna analiza psychologicznych i społecznych mechanizmów tego zjawiska prowadzi do zgoła odmiennych wniosków.

Uprowadzenie lub przetrzymywanie dziecka przez ojca rzadko jest wyrazem troski o dobro małoletniego. W rzeczywistości stanowi ono bezpośrednią kontynuację przemocy domowej oraz instrument sprawowania dalszej, po-rozstaniowej kontroli i władzy nad matką. Dziecko staje się w tym mechanizmie zakładnikiem i narzędziem do destabilizacji życia matki, wymuszania ustępstw w sprawach majątkowych lub procesowych oraz uderzenia w jej poczucie bezpieczeństwa i więź z dzieckiem.

Traktowanie aktów samowolnego uprowadzenia jako zwykłego sporu rodzicielskiego prowadzi do bagatelizowania wysokiego ryzyka przemocy psychicznej i fizycznej, na jaką wystawione jest zarówno uprowadzone dziecko, jak i poszkodowana matka. Ignorowanie przemocowego wymiaru porywania dzieci sprzyja wtórnej wiktymizacji ofiar i wymaga jednoznacznej redefinicji podejmowanych działań osłonowych i prawnych – z priorytetowym uwzględnieniem oceny ryzyka przemocy w rodzinie na każdym etapie interwencji.

Zobacz również

Raport rządowy do Rady Europy: danych brak, sądy rodzinne ślepe na przemoc
Arturek miał 4,5 roku. Sąd zlekceważył ryzyko. Nie żyje otruty przez ojca. Miał obowiąz...
Kinga miałaby dziś 17 lat. Sąd rodzinny nie uwierzył molestowanej nastolatce. Zlekceważ...

Komentarze (0)

Trwa ładowanie...