Kinga miałaby dziś 17 lat. Sąd rodzinny nie uwierzył molestowanej nastolatce. Zlekceważył ryzyko.

Obrazek posta

 

Gdy 12-letnia Kinga odważyła się w końcu “pęknąć” i opowiedzieć o molestowaniu seksualnym w domu, uruchomiła całą polską machinę systemową. 

Wiedziały o tym niemal wszystkie powołane do ochrony dziecka instytucje: szkoła, opieka społeczna, policja, prokuratura i sąd rodzinny. 

Mimo to dziewczynka została zmuszona do dalszego mieszkania pod jednym dachem ze swoimi oprawcami. Nie wytrzymała. Pod koniec 2021 roku odebrała sobie życie. 

Tragiczna historia ujawniona przez Michała Janczurę na łamach TOK FM oraz opisywana przez Onet stanowi bolesne studium zaniechań polskiego wymiaru sprawiedliwości - sądów rodzinnych. 

Tragedia ta obnaża konkretne mechanizmy, w których sprawiedliwość i bezpieczeństwo dziecka przegrały z biurokracją.

Zaniedbania sądu rodzinnego

Kiedy ciotka dziewczynki poinformowała służby o krzywdzeniu Kingi i złożyła wniosek o zabezpieczenie dziecka przy niej oraz utworzenie dla niej rodziny zastępczej, wymiar sprawiedliwości odpowiedział proceduralną spychologią. Sąd w Środzie Śląskiej uznał się za niewłaściwy i przesyłał akta do sądu w Dąbrowie Tarnowskiej. 

 

Procedury i wymiana pism trwały miesiącami. Sąd nie podjął natychmiastowej decyzji o tymczasowym odizolowaniu małoletniej od środowiska domowego. Przez te opóźnienia 12-latka po wakacjach musiała powrócić do miejsca, gdzie była krzywdzona. 

 

Dyskryminacja dziecka i systemowy brak zaufania

 

W polskim sądownictwie rodzinnym wciąż pokutuje głęboki uprzedzony stosunek do zeznań małoletnich. 

 

Zeznania dzieci traktuje się z góry z nieufnością – jako wyobrażenia, fantazje lub wynik manipulacji ze strony otoczenia. Sąd kierował się rzekomym "dobrem dziecka". Nie uwierzył 12-latce, stawiając ochronę status quo rodziny ponad podmiotowość i głos krzywdzonego dziecka.

Dziecko jest bezwzględnie podporządkowane władzy rodzicielskiej. To efekt tego, że od lat głos dziecka jest unieważnianiy przez polskie deklaracje  interpretacje do artykułów 12-16 Konwencji o Prawach Dziecka.

  

Kompletny brak analizy ryzyka

 

Polskie sądownictwo rodzinne zmaga się z całkowitym brakiem rzetelnej oceny zagrożenia zdrowia i życia.

 

 Przeprowadzenie realnej, dynamicznej analizy ryzyka wykazałoby natychmiast, że przebywanie traumatyzowanego dziecka w jednym domu z osobnikiem oskarżanym o nadużycia grozi katastrofą psychiczną lub dalszą przemocą. 

 

Zamiast natychmiastowej reakcji ratunkowej, sprawę potraktowano jak zwykły urzędowy spór w kolejce pism.  

Ostateczne wyroki, które zapadły lata po śmierci dziewczynki – symboliczny rok więzienia dla jednego ze sprawców i kara grzywny dla drugiego – pokazują skrajną niedojrzałość i nieudolność całego aparatu. 

 

Kinga nie doczekała się sprawiedliwości za życia, a jej śmierć pozostaje wiecznym dowodem ostrzeżeniem przed bezdusznością i opieszałością sądów rodzinnych. 

Zobacz również

IWS: Najczęstszym porywaczem jest ojciec
Raport rządowy do Rady Europy: danych brak, sądy rodzinne ślepe na przemoc
Arturek miał 4,5 roku. Sąd zlekceważył ryzyko. Nie żyje otruty przez ojca. Miał obowiąz...

Komentarze (0)

Trwa ładowanie...