Wschodnia oś bezpieczeństwa. Perspektywy wzmocnienia przestrzeni Bałtyk-Morze Czarne - Aleksander Kazak

Obrazek posta

Rosyjska agresja i słabnąca pewność zachodnich gwarancji zwiększają potrzebę budowy wspólnej przestrzeni bezpieczeństwa od Bałtyku po Morze Czarne, ale jej powstanie wymaga nie nowych deklaracji, lecz trwałej współpracy wojskowej, odporności państw i rozwiązania problemu Białorusi.

Bezpieczeństwo regionu po 2022 roku

Kształtowanie wspólnej przestrzeni bezpieczeństwa między Morzem Bałtyckim a Morzem Czarnym z abstrakcyjnej koncepcji geopolitycznej przekształciło się w jedno z najbardziej aktualnych, a zarazem najbardziej złożonych wyzwań dla Europy Wschodniej.

Współczesna architektura współpracy międzynarodowej przechodzi głęboką transformację, wywołaną nie tylko nasileniem konfrontacji między Rosją a państwami zachodnimi, lecz także pełnoskalową agresją Rosji przeciwko Ukrainie, która zasadniczo zmieniła mapę ryzyka i zagrożeń. Te dramatyczne procesy zmusiły państwa regionu bałtyckiego, przede wszystkim Polskę i Litwę, do całkowitego przemyślenia ich podejścia do obrony narodowej oraz mechanizmów współpracy międzynarodowej.

Kryzys tradycyjnych instytucji, obserwowany w ostatnich latach w NATO, z obiektywnych przyczyn, a w szczególności w związku z polityką nowego establishmentu w Stanach Zjednoczonych, oraz rosnące wątpliwości dotyczące skuteczności dużych sojuszy wojskowo-politycznych stymulują poszukiwanie nowych, lokalnych formatów współpracy, zdolnych do zrekompensowania ujawnionych luk w globalnym systemie odstraszania.

Białoruś jako strategiczna bariera

Rzeczywista realizacja idei wspólnej przestrzeni bezpieczeństwa napotyka jednak szereg przeszkód, spośród których kluczowe znaczenie ma zasadnicza zmiana roli Białorusi. O ile przed wydarzeniami z 2020 roku Mińsk próbował balansować między Moskwą a Unią Europejską, pełniąc rolę względnego bufora i platformy dla negocjacji dyplomatycznych, o tyle w latach 2020 i 2022 sytuacja uległa diametralnej zmianie. Wewnętrzny kryzys polityczny oraz następująca po nim izolacja doprowadziły do całkowitego uzależnienia białoruskiego kierownictwa od Kremla. Udostępnienie własnego terytorium wojskom rosyjskim na początku pełnoskalowej inwazji, utworzenie wspólnego regionalnego zgrupowania wojsk, integracja systemów obrony przeciwlotniczej oraz rozmieszczenie rosyjskiej taktycznej broni jądrowej przekształciły Białoruś w wysunięty przyczółek strategii wojskowej Moskwy na kierunku zachodnim. Co więcej, obecnie można stwierdzić, że Białoruś stanowi również przyczółek Moskwy do prowadzenia szeregu operacji hybrydowych i dywersyjnych.

Dla Polski i Litwy taka dynamika transformacyjna oznacza zasadniczą zmianę charakteru zagrożeń. W przestrzeni medialnej popularnym tematem stały się szczegónie dyskusje na temat podatności korytarza suwalskiego na agresję. Ten wąski odcinek jest tradycyjnie postrzegany przez zachodnich ekspertów wojskowych jako pięta achillesowa wschodniej flanki Sojuszu. Jednocześnie wykorzystywanie kryzysów migracyjnych jako narzędzia nacisku politycznego, cyberataki, destabilizacja stref przygranicznych oraz działalność dywersyjna zmusiły Warszawę i Wilno do istotnego rozszerzenia samego pojęcia bezpieczeństwa narodowego, a także ogólnego podejścia do zapewnienia bezpieczeństwa obywateli i państwa.

W odpowiedzi na te wyzwania należy przeprowadzić szeroko zakrojoną przebudowę własnych systemów obronnych. Przykładowo należy wysoko ocenić decyzję Polski o przeprowadzeniu największej we współczesnej historii modernizacji sił zbrojnych poprzez zakup najnowocześniejszych amerykańskich i południowokoreańskich czołgów, wyrzutni rakiet, myśliwców piątej generacji oraz nowoczesnych systemów przeciwlotniczych, przy jednoczesnym wzmacnianiu granicy za pomocą zapór inżynieryjnych.

Litwa z kolei zwiększa wydatki wojskowe, przywraca pobór do wojska i przygotowuje się do stałego rozmieszczenia ciężkiej brygady niemieckiej, co stanowi jakościowy skok we wzmacnianiu obrony zbiorowej. Teoretycznie działania te są wspierane przez surowe sankcje gospodarcze Unii Europejskiej oraz zwiększenie obecności wojskowej sojuszników z NATO na wschodniej flance, co powinno przekształcić kierunek bałtycko-polski w jednolity rejon umocniony. W praktyce trudno jednak twierdzić, że wprowadzone sankcje wpływają na bezpieczeństwo w skali globalnej, w przeciwieństwie do zwiększenia obecności wojskowej w regionie.

Morze Czarne zmienia układ sił

Te same zmiany geopolityczne zasadniczo przekształciły układ sił również w regionie Morza Czarnego. Pomimo początkowej dominacji rosyjskiej floty oraz umocnienia Krymu po 2014 roku, wydarzenia ostatnich lat dowiodły podatności tradycyjnych sił morskich na zagrożenia asymetryczne. Ukraina zdołała skutecznie wykorzystać przeciwokrętowe pociski rakietowe, morskie bezzałogowce oraz precyzyjne środki rażenia, zadając Flocie Czarnomorskiej Rosji ciężkie straty i zmuszając ją do przebazowania części okrętów z Sewastopola do Noworosyjska. Pozwoliło to nie tylko utrzymać kontrolę nad Odessą i zapewnić funkcjonowanie alternatywnych morskich korytarzy eksportowych, mających znaczenie dla światowego bezpieczeństwa żywnościowego, lecz także podważyć mit o bezwarunkowej dominacji Rosji na morzu. Warto zauważyć, że w ostatnich tygodniach Ukraina aktywnie podejmuje próby niszczenia rosyjskiej floty cieni na akwenie Morza Czarnego w celu izolacji Morza Azowskiego oraz ustanowienia kontroli nad żeglugą w tym obszarze.

Zmiana sytuacji na południowej flance zmusiła wszystkie państwa regionu Morza Czarnego do rewizji swoich strategii. Turcja, opierając się na postanowieniach Konwencji z Montreux dotyczącej kontroli nad cieśninami, umocniła swoją rolę kluczowego regionalnego mediatora, utrzymującego pragmatyczną równowagę w relacjach ze wszystkimi stronami konfliktu, co zasadniczo odpowiada duchowi polityki międzynarodowej prowadzonej przez Ankarę w ostatnich latach.

Rumunia i Bułgaria deklarują przyspieszoną modernizację własnej infrastruktury wojskowej oraz, zgodnie z oficjalnymi oświadczeniami, wzmacniają obronę przeciwlotniczą w ramach współpracy z NATO. Bez wątpienia pozostaje jednak aktualne pytanie, czy polityka ta zostanie rzeczywiście właściwie zrealizowana, zwłaszcza w przypadku Bułgarii, która ma długą historię relacji z Federacją Rosyjską, a także silne środowiska i poglądy prorosyjskie.

Sama Ukraina z obiektu międzynarodowej pomocy przekształciła się w aktywny podmiot bezpieczeństwa, którego unikalne doświadczenia bojowe w zakresie wykorzystania najnowszych technologii i systemów bezzałogowych są intensywnie analizowane przez czołowe armie świata, nad czym NATO powinno pracować znacznie aktywniej w celu pozyskania najnowocześniejszych doświadczeń.

Wspólna przestrzeń, różne interesy

Rozmowa o stworzeniu zintegrowanej przestrzeni między Morzem Bałtyckim a Morzem Czarnym wymaga trzeźwej oceny nagromadzonych sprzeczności. Przede wszystkim nie należy zapominać o historycznych konfliktach między państwami, które utrudniałyby wszelką współpracę, a ponadto są aktywnie wykorzystywane przez Rosję do podsycania nienawiści i blokowania kooperacji.

Brakuje również konsensusu co do tego, co dokładnie powinno stanowić merytoryczną treść takiego projektu współpracy. Jeżeli ograniczyć go wyłącznie do sfery wojskowej, poza jego zakresem pozostaną kwestie o kluczowym znaczeniu, takie jak cyberbezpieczeństwo, przestępczość transgraniczna, bezpieczeństwo energetyczne oraz przeciwdziałanie dywersji, podobnej do niedawnych incydentów na infrastrukturze kolejowej.

Niezbędne jest także aktywne tworzenie odpowiednich ram legislacyjnych. Przykładowo dopiero w grudniu 2025 roku ministrowie spraw wewnętrznych Polski i Ukrainy podpisali dokumenty dotyczące automatycznej wymiany danych o przestępcach. Teoretycznie można przypuszczać, że gdyby taki automatyczny system istniał wcześniej, być może udałoby się uniknąć konkretnych aktów dywersji i incydentów. Ponadto, jak słusznie zauważają eksperci, realizacja szeroko zakrojonych inicjatyw napotyka przeszkody nie tylko w Ukrainie, lecz także w geograficznej rzeczywistości białoruskiego impasu. Bez politycznej transformacji Białorusi i przywrócenia jej podmiotowości, o czym wielokrotnie mówił ukraiński politolog Jewhen Mahda, zbudowanie nieprzerwanego łańcucha bezpieczeństwa w regionie jest obiektywnie niemożliwe.

Mniej struktur, więcej zdolności

Istniejące projekty instytucjonalne w praktyce pokazują niestety swoje ograniczenia. Przykładowo Litewsko-Polsko-Ukraińska Brygada, utworzona półtorej dekady temu, dysponuje znacznym potencjałem nominalnym, jednak cierpi z powodu braku publicznie dostrzegalnej skuteczności i głębokiej koordynacji operacyjnej. Ponadto odmienne kierunki polityczne niektórych państw regionu między Morzem Bałtyckim a Morzem Czarnym nie zwiększają zaufania do możliwości zbudowania rzeczywistej i trwałej architektury bezpieczeństwa, dopóki nie nastąpią w tych państwach zmiany wewnątrzpolityczne.

Dlatego głównym warunkiem skutecznej współpracy regionalnej staje się nie tworzenie kolejnych deklaratywnych struktur, lecz określenie kierunków politycznych oraz wzmacnianie wewnętrznej odporności każdego z państw, dysponującego silnymi instytucjami, zdolnymi do działania siłami zbrojnymi i wolą polityczną. Oczywiste jest, że w obecnych realiach tylko w ten sposób  może powstać w długoterminowej perspektywie rzeczywiście funkcjonalna i trwała architektura bezpieczeństwa rozciągająca się od Morza Bałtyckiego po Morze Czarne.

 

Zobacz również

Czy władza talibów jest stabilna? Układ sił po pięciu latach od zajęcia Kabulu - Jakub ...
Chińska sztuka strategicznego balansu. Pomiędzy Iranem a Arabią Saudyjską - Jakub Gajda
Kipiący kocioł u Bram Łez. Wojna w Jemenie eskaluje na nowo - Michał Hunicz

Komentarze (0)

Trwa ładowanie...