Chińska sztuka strategicznego balansu. Pomiędzy Iranem a Arabią Saudyjską - Jakub Gajda
Chiny konsekwentnie balansują między Iranem a państwami Zatoki Perskiej. Wykorzystują Teheran jako użytecznego partnera w rywalizacji z USA, ale podporządkowują tę relację ważniejszemu celowi: ochronie swoich interesów gospodarczych i strategicznych w całym regionie.
Izolowany przez USA Iran oczekuje wsparcia od Moskwy i Pekinu w trwającej na militarnym i gospodarczym gruncie wojnie. Partnerzy ci rzeczywiście są w stanie częściowo zrównoważyć poniesione przez Iran straty wynikające z wykluczenia na arenie międzynarodowej. Ten mechanizm wciąż nieźle się sprawdza. Teheran jest dziś podtrzymywany gospodarczo szczególnie przez Pekin, choć oczekiwałby z pewnością więcej wsparcia. Tymczasem ChRL przezornie stosuje na Bliskim Wschodzie strategię balansu, przywodzącą na myśl pojęcie „hedging” (balans na dwie strony). Polega to na tym, że utrzymuje układ z Iranem jako źródłem taniej ropy i elementem swego rodzaju antyamerykańskiej dźwigni. Z drugiej strony priorytetowo traktuje stabilne i sumarycznie bardziej wartościowe relacje z Arabią Saudyjską oraz innymi państwami Zatoki. Mimo dużego apetytu na tanią irańską ropę, to państwa Rady Współpracy Zatoki Perskiej (GCC) są kluczowe dla chińskiego bezpieczeństwa energetycznego. Można w nich też wciąż pewniej i „bardziej legalnie” inwestować w czasach wojennej zawieruchy wokół Iranu.
Konflikty zbrojne USA i Izraela z Iranem uczyniły ten chiński balans sporym wyzwaniem i można rzec, że zamienia się on w swego rodzaju sztukę. Należy jednak podkreślić, że napięcia i wojna nie zmusiły Chin do podjęcia jednoznacznego wyboru. Dlatego w ostatecznym rozrachunku Pekin prawdopodobnie zostanie beneficjentem w regionie, bez względu na ewentualne zmiany polityczne.
Fundamenty chińskiej pozycji
W ciężkich dla Teheranu czasach Chiny pozostają zdecydowanie największym odbiorcą irańskiej ropy. Wartość transakcji szacowano nawet na około 90 proc. całości irańskiego eksportu tego surowca. Ropa z Iranu stanowi jednocześnie dość znaczący udział w ogólnej wartości chińskiego importu. Znaczący nie znaczy jednak dominujący. Relacja handlowa oparta jest na zniżkach, do których udzielania zmuszony jest Teheran w sytuacji konieczności obejścia sankcji. Nie jest to rzecz nowa, bo polityka maksymalnej presji (maximum pressure) już w pierwszej kadencji Donalda Trumpa doskwierała Iranowi, a chińsko-irańskie transakcje wzmocniło strategiczne porozumienie o współpracy z 2021 roku.
Jednocześnie Arabia Saudyjska i szerzej GCC to stabilniejszy, większy wolumenowo partner energetyczny i handlowy. Handel Chin z Arabią Saudyjską i ZEA sięgał około 108 miliardów USD z każdym z tych krajów w 2025 roku. Ponadto relacje z Rijadem to tzw. "pełne strategiczne partnerstwo" (comprehensive strategic partnership) obowiązujące od 2016 roku i obejmujące energię, technologię, infrastrukturę i ograniczoną współpracę wojskową (m.in. drony, systemy obrony powietrznej, wcześniejsze transfery technologii rakietowej).
Nie tylko o handel i gospodarkę w powyższej układance chodzi. Jest jeszcze polityka i dyplomacja. Kluczowym atutem Pekinu, tak z perspektywy Teheranu jak i Rijadu, jest rola skutecznego mediatora ugruntowana w 2023 roku, gdy Chińczycy pośredniczyli w działaniach na rzecz przywrócenia stosunków saudyjsko-irańskich. Dlatego właśnie w przededniu antyirańskiej kampanii zbrojnej Izraela i USA Chiny zyskały unikalną pozycję jedynego zewnętrznego mocarstwa z szeroko otwartymi kanałami prowadzącymi do obu bliskowschodnich stolic. Trójstronne konsultacje chińsko-irańsko-saudyjskie kontynuowano nawet w grudniu 2025 roku, gdy nad Iranem po raz drugi gromadziły się burzowe chmury.
Balansujące podejście Chin nie jest zresztą żadną nową taktyką. ChRL utrzymywała relacje zarówno z Rijadem jak i Teheranem, również po zerwaniu stosunków saudyjsko-irańskich w 2016 roku. To właśnie brak konieczności wyboru jednej strony stworzył Pekinowi przestrzeń do mediacji zakończonej porozumieniem z 2023 roku. Obecny kryzys jest więc raczej testem sprawdzonego wcześniej modelu niż całkowicie nowym kierunkiem chińskiej polityki.
Balans w czasie wojny
Przede wszystkim należy pamiętać, że wsparcie dla Iranu pozostaje ograniczone i pragmatyczne. W czasie działań zbrojnych i najbardziej aktywnej fazy antyirańskiej tyrady dyplomatycznej Donalda Trumpa przeciwko Iranowi, Chiny kontynuowały zakupy ropy. Jednakże zakłócenia w Cieśninie Ormuz mocno uderzyły w chiński import i w czerwcu 2026 roku spadł on dramatycznie. W tym samym czasie pojawiały się również doniesienia o mogących trafiać do Iranu materiałach podwójnego zastosowania i możliwych dostawach przenośnych zestawów przeciwlotniczych (MANPADS) za pośrednictwem Pakistanu. Pekin oficjalnie dementował te doniesienia. Należy skonkludować zatem, że Chiny z pewnością unikają dostaw broni mogących zmienić bilans sił na Bliskim Wschodzie, nie mówiąc już o rozważaniu możliwości otwartego zaangażowania militarnego. W tym samym okresie Pekin krytykował działania USA i Izraela, i wspierał suwerenność Iranu. Nie potępiał przy tym stanowczo irańskich ataków na państwa Zatoki; może zatem jawić się władzom irańskim jako ostrożny sojusznik.
Chińska dyplomacja konsekwentnie unikała przy tym wyboru jednej ze stron. Pekin przedstawiał przywrócenie stosunków saudyjsko-irańskich jako strategiczny zasób regionu, którego nie należy zmarnować. W praktyce oznaczało to krytykę eskalacji i nacisk na zawieszenie broni bez przejścia do jednoznacznego poparcia irańskiej polityki wobec Arabii Saudyjskiej. Chińska dyplomacja starała się więc zachować dokładnie tę przewagę, którą uzyskała dzięki mediacji z 2023 roku. To możliwość otwartej rozmowy zarówno z Teheranem, jak i z Rijadem.
Ochrona relacji z Zatoką
Znaczenie Iranu dla chińskiej gospodarki nie powinno być jednak przeceniane. Iran jest ważnym i tanim dostawcą, ale nie jest dostawcą niezastąpionym. Chińskie rafinerie mogą w pewnym stopniu zastępować irański surowiec ropą spoza regionu. W grę wchodzą zasoby rosyjskie, afrykańskie czy południowoamerykańskie. Tymczasem znaczenie gospodarcze Arabii Saudyjskiej i pozostałych państw Zatoki wykracza daleko poza samą sprzedaż ropy.
Nie dziwi zatem, że Pekin nie podążył za Teheranem w eskalacji działań przeciwko saudyjskim czy emirackim celom gospodarczym. Po atakach na infrastrukturę Zatoki podkreślano jedynie, że Chiny nie potępiają tych działań, ale i nie pochwaliły ich. Delegacja saudyjskiego MSZ z księciem Faisalem na czele odwiedziła Pekin pod koniec czerwca 2026 roku, dyskutując o deeskalacji, przywróceniu stabilności i współpracy gospodarczej. Miało to miejsce w momencie tarć Rijadu z Waszyngtonem. Chiny aktywnie mediowały jednocześnie dziesiątki rozmów poprzez specjalnego wysłannika Wang Yi i wspólną pięciopunktową inicjatywę z Pakistanem. Wspierały również zawieszenia broni i negocjacje USA–Iran w tym porozumienie tymczasowe z czerwca. To działanie również na rzecz interesów saudyjskich i innych państw regionu.
Energia, łańcuchy dostaw i unikanie uwikłania – chińskie priorytety
Celem dyplomacji chińskiej w czasie konfliktu w Cieśninie Ormuz było szybkie przywrócenie żeglugi i ochrona chińskich interesów ekonomicznych. Pekin nie potrzebuje bowiem ani zwycięskiego, ani też nadmiernie silnego Iranu (rosnąć może wówczas ryzyko destabilizacji Zatoki Perskiej). Chiny nie chcą też załamania Islamskiej Republiki Iranu, której przetrwanie jest istotnym elementem dla rywalizacji z globalnym liderem – USA. Pekin rozważnie unikał też otwartej konfrontacji z USA, zwłaszcza przed szczytami Xi–Trump. Co interesujące w tej materii, po wyciszeniu działań wojennych strategia Chin wyraźnie przesuwa się w stronę priorytetu dyplomatyczno-gospodarczego państw GCC. Tutaj również istotne jest zapobieżenie ich pełnemu przesunięciu się do amerykańskiego obozu i wykorzystanie sytuacji, w której same arabskie monarchie nie są pewne, że USA to najlepszy możliwy partner strategiczny. Destabilizacja Cieśniny Ormuz jest bowiem wciąż możliwa ze strony Iranu.
Wciąż żywy dylemat i nowe okoliczności
Wojna Iranu z USA dobrze uwidoczniła obecne granice chińskiego partnerstwa z Teheranem. Pekin nie jest gotów ryzykować relacji z Rijadem czy Abu Zabi i narażać się Waszyngtonowi dla Teheranu. Bilans tego zaangażowania jest bowiem niekorzystny. Państwa Zatoki z kolei testują chińskie wpływy, prosząc o nacisk ekonomiczny na Iran w sprawie Cieśniny Ormuz i działań rebeliantów Huti. Jednocześnie nowe amerykańskie sankcje z końca sierpnia 2026 (nazywane „gospodarczym D-Day”), wymierzone w partnerów Iranu, spotykają się z chińską obroną prawa do współpracy z Teheranem. Strona chińska podnosi, że „w ramach prawa międzynarodowego nie powinna być ona zakłócana”. Chiny zapowiadają też w tym kontekście ochronę własnych interesów.
Nowe, dynamiczne wydarzenia w regionie Bliskiego Wschodu, w szczególności pakt obronny Arabia Saudyjska–Turcja–Pakistan z sierpnia 2026 („Mecca Alliance”) dodatkowo komplikują obraz. Wydaje się jednak, że Pekin widzi w nich raczej szansę na dalszą multipolaryzację nie tylko regionu, ale i świata, oraz osłabienie amerykańskiej (jednobiegunowej) hegemonii. Jednocześnie ta sytuacja oddala też Chińczyków od konieczności brania na siebie ciężaru bycia gwarantem bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie. Strategia Pekinu, jak już od dawna wiadomo, polega tym, że Chiny nie oferują parasola bezpieczeństwa w stylu USA. Raczej korzystają z multipolaryzacji Bliskiego Wschodu, nie chcąc płacić za nią kosztów w zakresie bezpieczeństwa. W zamian oferują wszystkim stronom mediacje, dywersyfikację partnerów, swoją technologię i dyplomację. Porozumienie z Mekki na papierze wygląda na silne na tyle, że niektórzy nazywają je nawet zalążkiem muzułmańskiego NATO. Rola Chin w tym układzie jest jedynie pośrednia (głównie przez sojusz z Pakistanem) i to jest to, co w zakresie bezpieczeństwa międzynarodowego Chinom odpowiada.
Krótkie podsumowanie i prognoza
Pekin nie będzie w najbliższym czasie wybierał między Iranem a Arabią Saudyjską. Traktuje Iran jako całkiem użytecznego, ale jednak ograniczonego partnera, który oferuje tanią ropę naftową i sprawia, że wzrasta globalna irytacja USA. Fundamentem chińskich interesów jest jednak cały region Zatoki Perskiej. Chińska strategia, w odróżnieniu od amerykańskiej maksymalnej presji, to jednak maksymalna elastyczność. Mediować, kupować ropę z obu stron, krytykować sankcje, unikać eskalacji i pilnować, by region nie stał się miejscem wyłącznej dominacji Waszyngtonu – tak pokrótce można scharakteryzować postawę Pekinu.
Wojna 2026 roku potwierdziła, że ta linia jest możliwa do realizacji, chociaż kosztowna i pełna napięć. Trudne są jednak obecne czasy, zwłaszcza gdy USA naciskają na izolację Iranu, a Rijad oczekuje od Chin większej skuteczności w powstrzymywaniu Teheranu przed atakami na cele w Arabii Saudyjskiej i innych krajach GCC. Patrząc z perspektywy irańskiej, Chiny pomagają Islamskiej Republice przetrwać, nie zamierzają jednak występować w roli jej zbawcy. Iran jest bowiem dla Chin użyteczny, ale ważniejsza jest Zatoka Perska w całej swej politycznej i gospodarczej złożoności.
Trwa ładowanie...