Jak GUS i sądy wymazują przemoc domową z danych o rozwodach

Obrazek posta

Główny Urząd Statystyczny z niezwykłą precyzją dokumentuje polską demografię. Z corocznych publikacji, takich jak Rocznik Demograficzny, dowiemy się m.in.: w których miesiącach najczęściej bierzemy śluby, jaka różnica wieku dzieli małżonków z dokładnością do jednego roku, jakie wykształcenie mają nowożeńcy oraz ile związków wyznaniowych wywołało skutki cywilne.

Jednak gdy dochodzi do pytania, dlaczego polskie małżeństwa się rozpadają, państwowa statystyka przestaje być tak „wnikliwa”.

Główny Urząd Statystyczny skrajnie zniekształca rzeczywistość, de facto ukrywając przemoc domową w statystykach rozwodów.

W oficjalnym sprawozdawczym słowniku państwa polskiego pojęcie „przemoc” po prostu nie istnieje.

Według oficjalnych danych GUS za 2024 rok w Polsce orzeczono 57 463 rozwody. Struktura orzekania o winie przedstawia się następująco:

Bez orzekania o winie (na “zgodny” wniosek): 48 408 spraw (84,2%)

Z analizy przypadków, w których orzeczono winę (9 055 spraw), wynika wyraźna przewaga spraw, w których wyłączną odpowiedzialnością za rozpad małżeństwa obarczono męża

Wyłączna wina męża orzeczona została w 5 791 przypadkach (ok. 64,0% wszystkich rozwodów z orzeczeniem o winie).

Wina obu stron: orzeczona w 1 920 przypadkach (ok. 21,2% rozwodów z winy).

Wyłączna wina żony: w 1 334 przypadkach (ok. 14,8% rozwodów z winy).

Gdy przeanalizujemy przypisane przez GUS przyczyny rozpadu pożycia, wyłania się obraz niemal sielankowego “sporu charakterologicznego”, różnicy zdań nt gatunku kawy.

Najczęstszą przyczyną rozwodów wg sądów i GUS jest  „niezgodność charakterów”.

Drugą najczęstszą przyczyną jest niewierność małżeńska.

Dalsze miejsca zajmują: nadużywanie alkoholu oraz "nieporozumienia na tle finansowym".

Na samym końcu tego zestawienia znajduje się "naganny stosunek do członków rodziny".

W Polsce nie istnieje państwowa wiedza o tym, w ilu przypadkach przyczyną rozwodu była przemoc fizyczna, psychiczna, ekonomiczna czy seksualna. W statystyce krajowej nie posiadamy takich danych w ogóle.

Dane do statystyki krajowej nie płyną automatycznie z uzasadnień wyroków. Po uprawomocnieniu się orzeczenia to pracownik sekretariatu sądowego wypełnia urzędowy formularz D-R1 (Karta statystyczna o rozwodzie). Urzędnik czyta akta lub uzasadnienie i według własnego uznania przekłada ludzki dramat na zamknięty słownik pojęć GUS.

Ponieważ formularz nie zawiera rubryki „przemoc”, pracownik sądu upycha przypadki znęcania się do kategorii zastępczych wg własnego uznania:

„Naganny stosunek do członków rodziny”: Bicie, wyzwiska i niszczenie psychiczne sprowadzane są do pojęcia kojarzącego się z brakiem kultury przy stole. 

Aż 16 991 spraw zakończonych z powodu wyłącznej „niezgodności charakterów” (czyli “konfliktu małżeńskiego”) orzeczono bez winy. 

 

Gdy ofiara – chcąc uniknąć wieloletniej traumy sądowej – godzi się na rozwód bez orzekania o winie, pracownik sekretariatu z automatu zaznacza kod 01. W ten sposób drastyczna przemoc znika z ewidencji i zamienia się w „zwykłe niedopasowanie”.

Wymuszanie zależności finansowej, zabieranie dochodów czy zakaz pracy  zakodowano po prostu jako „Nieporozumienia na tle finansowym”, co brzmi jak spór o przysłowiowe “waciki” z Shiseido zamiast Isany.

 

Do tego statystycznego fałszerstwa dołącza się wadliwa konstrukcja prawna.

Przepis art. 57 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego (K.r.o.) każe sądowi orzekać o winie, ale ustawodawca nie zdefiniował pojęcia winy ani nie stworzył chociażby otwartego katalogu jej przesłanek.

Co kluczowe – prawo nie wskazuje przemocy domowej jako bezwzględnej przesłanki do orzeczenia wyłącznej winy sprawcy.

W polskim prawie rodzinnym obowiązuje zasada braku miarkowania winy (nie mierzy się, kto zawinił bardziej). W efekcie, gdy ofiara po latach maltretowania zareaguje emocjonalnie lub obronnie, sądy potrafią orzec winę obu stron (co stało się w 1 920 sprawach w 2024 r.). Widząc wizję długoletniego procesu, ciągania dzieci po biegłych OZSS i ryzyko przypisania współwiny, 84,2% osób woli uciec w tryb z art. 57 § 2 K.r.o. – bez orzekania o winie.

Na podstawie danych GUS buduje się politykę społeczną, projektuje budżety ministerstw, planuje wsparcie dla ofiar i ocenia potrzebę zmian prawnych.

Skoro z oficjalnych roczników wynika, że Polacy rozwodzą się z powodu „niezgodności charakterów”, rządzący mogą twierdzić, że problem przemocy domowej w polskich małżeństwach jest marginesem. Jest to systemowe przyzwolenie na niewidzialność krzywdy, dehumanizacji i cierpienia.

 

Zobacz również

Raport rządowy do Rady Europy: danych brak, sądy rodzinne ślepe na przemoc
Jak środowisko sędziów rodzinnych wyparło przemoc ze spraw rodzinnych.
Badania aktowe: Jak sądy nie reagują na przemoc i dyskryminują jej ofiary: co 3 dziecko...

Komentarze (0)

Trwa ładowanie...