Co cię nie zabije...
Co cię nie zabije...
Byłam w czwartek pełna entuzjazmu dla idei budowania rozpoznawalności mojej osoby jako autorki, pisarki, rzeźbiarki. Miałam ruszyć z kopyta już w piątek. Ale...
W czwartek pomagałam dwojgu koleżeństwa w przerzucaniu tony gliny z palety do pracowni. Po wakacjach czuję się silna i zdrowa. Niestety, wsiadając do autobusu po pracy przewróciłam się z impetem i solidnie stłukłam żebra. Od dwóch dni ruszam się z trudem.
___
Oj tam, oj tam. Zaraz zabije... Po prostu po pracy w pracowni ceramicznej zdjęłam okulary i wchodząc do autobusu źle oceniłam odległość schodka. Podobno mój upadek był spektakularny, zaliczyłam też słupek żebrami i poprzeczkę głową. Koleżanka, która była ze mną, chciała wzywać pogotowie, kierowca się przejął i w ogóle miałam swoje pięć minut. Brakowało tylko kwiatów i oklasków.
Kwiatki pojawiły się już wieczorem, fioletowe, na plecach, na wysokości dolnego żebra. Oparłam się namowom męża, żeby pójść do lekarza i oczekuję ze spokojem rozwoju feerii barw na plecach. Tylko mąż cmoka z dezaprobatą, esteta jeden.
Piszę to, by wam pokazać, że życie siedemdziesięciolatków też może być pełne przygód i nieoczekiwanych zwrotów akcji. Z naciskiem na zwroty akcji.
___
A tak poważnie to chciałam podrzucić tu linki do miejsc, w których publikuję. To dwa blogi i Substack. Nie mam bogatego życia w social mediach, jakoś nigdy nie udało mi się w nich nawiązać głębszych relacji. Może dlatego, że liczyłam na rozmowy, a konstrukcja SM do nich nie skłania.
Chciałabym się Wam przedstawić z dobrej strony, ale ludzie mojego pokolenia są kiepscy w autopromocji. Dlatego poprzestanę na trzech linkach, na których piszę obszerniej. Mam nadzieję, że będą czymś w rodzaju uzupełnienia mojego profilu na Patronite. Na Patronite będzie powstawała powieść, pozostałe miejsca zostawiam do dyskusji o różnych sprawach.
https://monikaibetley.substack.com/
https://ptaszarnia.bearblog.dev/
Trwa ładowanie...