Umowa | Zachodnia Islandia, wiosna 1192 roku

Obrazek posta

Umowa

Zachodnia Islandia, wiosna 1192 roku.

Wiosna na Islandii nie przychodziła z kwiatami. Przychodziła z wiatrem. Najpierw zmieniał kierunek — przestawał wiać z północy i zaczynał błądzić po wzgórzach, jakby szukał miejsca, aby się osiedlić. Potem zmieniał plany i gnał przed sobą chmury jak pasterz owce przed jesienną burzą. Morze, dotychczas przygniecione zimowym bezwładem, coraz częściej odpowiadało na jego harce — ciemniało, burzyło się, i rzucało na brzeg wodorosty i pianę, jakby też miało dość czekania na wiosnę. Lód w zatoczce pękał z hukiem, który w nocy budził dzieci i psy, i dopiero po chwili wyrwany ze snu człowiek zdawał sobie sprawę, że to nie burza, tylko koniec zimy.

W Dalir pewnym znakiem wiosny był widok Gudrun Thorddottir stojącej w drzwiach chaty ze ścierką w dłoni.

— Utrapienie z tą dziewczyną! Gdzież ona się znów podziała? — Gudrun była bardzo rozeźlona.

Rzuciła gniewne spojrzenie w kierunku morza i potrząsnęła głową z rezygnacją.

— Nie bądź dla niej taka surowa, mamo — dobiegł ją głos z wnętrza chaty. — Sama wiesz, jak ciężko chorowała. To prawdziwy cud, że przeżyła.

Inga miała rację. Margret, jej młodsza siostra, leżała złożona boleścią przez prawie miesiąc. Choroba zostawiła na jej twarzy, nogach i rękach okropne małe kratery blizn, ale najgorsza była ślepota, która minęła dopiero w ostatnim tygodniu. Dziewczynka po prostu oszalała ze szczęścia. Nie można jej było oderwać od ukochanego zajęcia, rzeźbienia.

— Wiem, wiem — wyraz twarzy Gudrun nabrał łagodności. — Tylko się o nią boję. Biega samopas, siedzi na zimnych kamieniach nad wodą, jeszcze ją huldufolki porwą.

— No nie, matko. Ona się prędzej z nimi zaprzyjaźni, polubią ją za te jej laleczki. Co prawda jak ostatnio Steinunn zbierała drewno w zatoce, to krzyku narobiła na widok tych jej figurek, że to huldufolki, a ona im matkuje i pewnie sama do nich należy. Aż ją mąż musiał do chaty ciągnąć, tłumacząc, że to tylko drewniane zabawki.

— Sama widzisz, że ta dziewczyna to wieczne kłopoty. Jak nie choruje, to rzeźbi, jak nie rzeźbi, to oczy wypatruje, czy statek z towarami nie płynie, bo ciągle jej potrzebne nowe noże i dłutka. Toż ona nas z torbami puści!

Inga wyszła przed chatę i wystawiła brudną od dymu twarz na pierwsze wiosenne porywy wiatru. Matka spojrzała na nią i roześmiała się, a potem wytarła buzię dziewczynki ścierką.

— A te figurki, co je ojciec na targu sprzedaje? Przecież za darmo ich nie oddaje, tylko za towary. Jak czasem nóż dla Margret kupi, to chyba dobrze?

— Dobrze, nie dobrze, nie mów tak przy ojcu, bo będzie zły. I tak uważa, że na zbyt wiele wam pozwalam — zamruczała Gudrun pod nosem, ale Inga wiedziała, że gniew matki szybko mija. Zmieniła temat:

— Zrobione, matko. Co się dało, wyczyściłam, ale to się przecież za dwa dni na nowo ubrudzi. Jeśli pozwolisz, to pójdę jej poszukać.

— Biegnij, przyprowadź ją, to coś zjemy.

✦ ✦ ✦

Margret nie była głodna, tylko zmarzła. Zgarnęła swoje ludziki do sakwy, ale po chwili jednego wyjęła, podeszła do skalnego rumowiska i włożyła rękę w naturalne zagłębienie między bazaltowymi głazami. Wyciągnęła z niego trzy podobne figurki. Przedstawiła nową dotychczasowym rezydentom tego miejsca i włożyła całą czwórkę do jamy. Potem otrzepała fartuszek, zarzuciła sakwę na ramię i niespiesznie ruszyła w stronę Krossholar.

Uwielbiała to miejsce, rozległe zielone wzgórze, na którym kilkaset lat temu Aud Ketilsdottir, jej sławna przodkini, zwykła się modlić codziennie do nowego Boga Islandczyków. Margret słuchała z wypiekami na twarzy opowieści matki o niezwykłym życiu Aud Przenikliwej, bo tak ją tu nazywano. Dziewczynka od maleńkości marzyła, aby być taką jak Aud: mocną i niezależną. Chodziła na wzgórze Aud i modliła się pod jednym z pięciu drewnianych krzyży, które patronka tego miejsca kazała ustawić w czasach, gdy na Islandii jeszcze mało kto słyszał o chrześcijaństwie.

Zamyślenie dziecka przerwał nagły ból, Margret krzyknęła i upadła. Leżała nieruchomo, wdychając wilgoć trawy i zastanawiając się, czy Aud Przenikliwa też chodziła na bosaka, gdy usłyszała głos siostry:

— Ty się tu wylegujesz, a ja musiałam całą chatę sama wysprzątać. Oj, matka jest na ciebie zła.

Widząc łzy w oczach młodszej siostry, Inga przyciągnęła ją do siebie, ucałowała i powiedziała już łagodniej:

— Co z tobą, Margret?

Dziewczynka spojrzała na nią smutno i wyszeptała:

— Jak myślisz, czy Aud była piękna?

— O tak, ten skald, co przybył z Ketilem, śpiewał przecież, że była bardzo piękna. Nie pamiętasz?

Margret wtuliła się w ramiona Ingi jeszcze mocniej i dopiero teraz rozszlochała naprawdę.

— Co ci jest, czemu płaczesz? Nie cieszysz się, że jesteś już zdrowa?

— Chyba wolałabym umrzeć. Bo co z tego, że zdrowa? Słyszałam, jak ojciec mówił matce, że kiedy się układali, Ketil wspomniał o mojej urodzie. A teraz?

— Nie płacz. Ojciec cię obiecał Ketilowi, a Ketil przyrzekł, że się z tobą ożeni.

— Ale teraz nie będzie mnie chciał! — Margret znów się rozpłakała.

Inga pomogła siostrze wstać i spojrzała jej w oczy. Dojrzała w nich coś więcej niż dziecięcą rozpacz. Choroba i ślepota sprawiły, że Margret przedwcześnie wydoroślała.

— Ketil jest szlachetny i dotrzyma danego słowa. To dla jego rodziny zaszczyt pojąć prawnuczkę Aud. Poza tym… — Inga zawiesiła głos.

Margret przetarła oczy dłonią i spojrzała na siostrę z zaciekawieniem.

— Poza tym Ketil… A więc powiem ci, że Ketil sam ma blizn bez liku! I to nie takich malutkich jak twoje, ale wielkich, od miecza i topora!

— Skąd wiesz?

— Pamiętasz Sighvata Sturlusona? Znasz go, prawda?

— To brat Snorriego, tego, którego jako malca zabrano do Oddi, żeby się kształcił? Szczęściarz! — westchnęła Margret.

— Otóż Sighvat podpatrzył Ketila, jak kąpał się w źródle przed powrotem do Skalholt. Opowiadał potem, że Ketil ma mnóstwo blizn, i to jakich! Sine i czerwone, na plecach i na brzuchu. Sighvat się nimi zachwycał, ale ja myślę, że to musi być bardzo brzydkie!

— Naprawdę? — Margret otarła oczy i spojrzała na siostrę z niedowierzaniem.

— Uwierz mi, siostrzyczko, nadal jesteś dla Ketila dobrą partią.

✦ ✦ ✦

Inga się nie myliła, a jednak stało się inaczej. Kiedy plotka o oszpeceniu Margret dotarła do młodego wojownika, ten pobiegł do starszego brata i próbował wymóc, żeby w jego imieniu odwołał zaplanowane małżeństwo. Po dłuższej kłótni Torir skapitulował i obiecał, że się tym zajmie.

— Wiesz, że to niehonorowo, tak zrywać umowę z Sigurdem, ojcem dziewczyny? Jeśli pójdzie na skargę do biskupa, będziesz się musiał podporządkować jego woli.

— Ani myślę! Jak będzie trzeba, to odpłynę i tyle mnie zobaczycie!

— Pięknie, mój młodszy brat jest tchórzem! A poza tym to nie twoja łódź, tylko wspólna, wszystkich braci.

— To wszyscy odpłyniemy poza tobą, bo zamieniłeś zbroję na kieckę, żeby służyć temu twojemu Pallowi!

— Waż słowa, bracie. Pall to światły i dobry człowiek. Zdaje się, że nawet nie obił cię laską za stłuczenie tej wazy, co ją z Lincolnu przywiózł. A należało ci się!

W słowach Torira słychać było naganę, ale również czułość. Ketil był najmłodszym z siedmiu braci, a Torir, starszy o czternaście lat, opiekował się nimi wszystkimi, od kiedy byli dziećmi, a rodzice zginęli w pożarze. Od kiedy jednak Torir porzucił miecz na rzecz kapłaństwa, bracia widywali się rzadko. Nadal jednak łączyła ich silna więź.

— Jestem młody, pełen sił, chcę mieć wielu zdrowych synów. Nie ożenię się z maszkarą.

— Wstydź się, Ketil, to dziewczynka. Bóg nakazuje…

— Bóg nakazuje mieć dzieci, a z nią mieć nie będę, bo choroba ją oszpeciła. Już się ze mnie we dworze śmieją, bo plotka się niesie, że tylko taka brzydula mnie chciała. Załatw to bracie, będę miał dług u ciebie. A jak nie, to ucieknę!

Torir pokręcił głową i powiedział:

— O nie, braciszku. Tyś się umawiał, ty musisz się dogadać z ojcem dziewczyny.

— Ale…

— Żadne ale… Tu chodzi o twój honor…

— Ale…

— I honor rodziny!- dodał z mocą Torir.

Ketil chciał coś powiedzieć, ale Torir położył mu dłoń na ramieniu i mocno ścisnął. Gdy ten spojrzał zdziwiony, dodał:

— A wiesz, Ketilu, że Sigurd ma jeszcze jedną córkę?

Islandia literatura powieść Margret wikingowie sztuka

Zobacz również

Dziennik Torira
Jak się to zaczęło
Margret - powieść z czasów wikingów. Spis rozdziałów

Komentarze (0)

Trwa ładowanie...