Dlaczego misja Witkoffa i Kushnera poniosła fiasko - Andrew Michta

Obrazek posta

Dyplomatyczna misja Witkoffa i Kushnera między Moskwą a Kijowem zakończyła się, zgodnie z przewidywaniami, bez przełomu. Jej fiasko ujawnia jednak problem głębszy niż nieskuteczność samych negocjacji. Waszyngton nadal traktuje wojnę rosyjsko-ukraińską jak spór terytorialny, choć Donbas jest w rzeczywistości egzystencjalnym polem bitwy dla obu stron. Dla Ukrainy stawką jest przetrwanie państwa, dla Putina utrzymanie reżimu. Bez szerszej koncepcji strategicznej, opartej na silnie powiązanej koalicji państw zdolnej równoważyć Rosję, zakotwiczonej w nordycko-bałtyckim Korytarzu Północno-Wschodnim i wspartej potęgą Stanów Zjednoczonych, każde zawieszenie broni jedynie odsunie w czasie kolejny cykl agresji.

Tekst został pierwotnie opublikowany na portalu 19FortyFive.com. Jego polska wersja ukazuje się na ukladsil.pl w ramach współpracy redakcyjnej.

W ostatnich dniach media poświęcały wiele uwagi podróży Steve’a Witkoffa i Jareda Kushnera do Moskwy i Kijowa. Dwaj wysłannicy administracji Trumpa odbyli w Moskwie trzygodzinne spotkanie z Władimirem Putinem, po którym przeprowadzili kilkugodzinne rozmowy z Wołodymyrem Zełenskim w Kijowie. Jak można było przewidzieć, nie osiągnięto żadnego przełomu, choć według doniesień przybyli z kilkoma nowymi propozycjami, które miały skłonić obie strony do uzgodnienia zaprzestania działań wojennych.

Biorąc pod uwagę fiasko wcześniejszych wizyt w Moskwie oraz szczytu Putina i Trumpa na Alasce, zaskakujący był już sam fakt, że doszło do kolejnych spotkań. Wyglądało to tak, jakby Waszyngton wierzył, że tym razem mogą one w jakiś sposób przynieść przełom.

Fiasko najnowszej rundy amerykańskich prób doprowadzenia do zawieszenia broni w Ukrainie po raz kolejny pokazuje, że Waszyngton nadal błędnie ocenia stawkę tego konfliktu. Choć pozostałe części Donbasu, których Rosja jeszcze nie zdobyła i które nadal atakuje, mogą sprawiać wrażenie przedmiotu sporu terytorialnego, zgodnie z rosyjską narracją wszyscy rosyjskojęzyczni mieszkańcy są w istocie częścią szerszego narodu rosyjskiego, w rzeczywistości stanowią one kluczowe pole strategicznej walki dla obu stron.

Dla Ukrainy utrzymanie linii obrony w Donbasie jest kwestią przetrwania państwa. Dla Rosji opanowanie tego obszaru stanowi kluczowy warunek dokończenia imperialnego podboju Europy Wschodniej i ostatecznego przekreślenia ładu ustanowionego po zakończeniu zimnej wojny. Gdyby Ukraina oddała pozycje obronne w Donbasie, które budowała przez lata, zdałaby się na łaskę Moskwy. Rozciągający się dalej step otworzyłby Rosji bezpośrednią drogę do Kijowa, a ostatecznie także do podboju całego kraju.

Gdyby z kolei Rosja zaakceptowała status quo, prawdopodobną konsekwencją dla Putina byłby upadek jego reżimu. Ogromna cena w ludziach i zasobach, którą Rosja już zapłaciła za jego imperialną awanturę podjętą w niewłaściwym momencie, nieuchronnie wywołałaby wewnętrzne wstrząsy mogące doprowadzić do jego obalenia.

Putin wierzy, że wygrywa

Co ważniejsze, Putin wydaje się przekonany, że znajduje się na drodze do zwycięstwa i że nasilając ataki na ukraińską infrastrukturę energetyczną, doprowadzi do sytuacji, w której Ukraina nie będzie w stanie przetrwać kolejnej zimy. Podobną obawę wyraził Zełenski, mówiąc o pilnej potrzebie zachodniej pomocy, która pozwoliłaby Ukraińcom przetrwać nadchodzące chłody.

Krótko mówiąc, jeśli z wizyty Kushnera i Witkoffa wynika jakiś jednoznaczny wniosek, brzmi on następująco: wojna najprawdopodobniej potrwa jeszcze rok, być może dłużej. Co prawda Putin planuje kolejną wielką mobilizację, która wiąże się z zagrożeniami dla reżimu w Moskwie, jednak jej skutki na froncie będą widoczne dopiero za kilka miesięcy.

Dyplomacja bez koncepcji strategicznej

Zasadniczą słabością podejmowanych przez administrację Trumpa w ciągu ostatnich dwóch lat prób zakończenia rozlewu krwi w Ukrainie był brak szerszej koncepcji strategicznej określającej, jak powinna wyglądać trwała architektura bezpieczeństwa w Europie Wschodniej.

Pierwotne założenie Waszyngtonu, wyraźnie widoczne w pierwszych miesiącach rządów Trumpa, głosiło, że Rosja jako znacznie większe mocarstwo nuklearne może narzucić Ukrainie swoje warunki. Z czasem ustąpiło ono świadomości, że bez akceptacji Kijowa sama dysproporcja potencjałów może nie wystarczyć do wypracowania trwałego porozumienia.

Fakt, że wizyta Kushnera i Witkoffa w Kijowie 6 września była ich pierwszą oficjalną podróżą do ukraińskiej stolicy mimo licznych wcześniejszych wizyt w Moskwie, stanowił wyraźny sygnał, że administracja koryguje swoje pierwotne założenia.

Brakująca architektura: koalicja równoważąca

Brak strategicznego kierunku w podejściu do przyszłości Europy Środkowo-Wschodniej nie ogranicza się do obecnej administracji Stanów Zjednoczonych. Zarówno administracja Bidena, jak i kluczowe rządy europejskie nie wykazały się strategiczną dalekowzrocznością, poprzestając na powtarzaniu deklaracji o wsparciu „tak długo, jak będzie to konieczne” oraz zapewnień, że „Rosja nie może wygrać, a Ukraina nie może przegrać”. W rzeczywistości dylematów bezpieczeństwa regionu nie rozwiąże żadne państwo działające samodzielnie. Każdy przyszły stabilny system wymaga takiego układu sił, który nie będzie zachęcał Moskwy do ciągłego podważania przyjętych ustaleń.

Zakończenie wojny w Ukrainie bez zbudowania silnie powiązanej koalicji państw zdolnej równoważyć Rosję i wspartej amerykańską potęgą w najlepszym razie jedynie opóźni kolejny cykl agresji.

Stany Zjednoczone powinny współpracować z państwami flanki NATO, zwłaszcza w ramach nordycko-bałtyckiego Korytarza Północno-Wschodniego, aby stworzyć pod parasolem NATO subregionalną architekturę bezpieczeństwa. Musi być ona wystarczająco silna, by odstraszyć Rosję od grożenia rozszerzeniem wojny w Ukrainie na kolejne obszary. Pozbawiłoby to Moskwę możliwości wykorzystywania szerszego zagrożenia dla Sojuszu jako narzędzia wymuszania ustępstw w sprawie Ukrainy.

Przede wszystkim nadszedł czas, by Waszyngton odszedł od postrzegania wojny rosyjsko-ukraińskiej jako konfliktu o terytorium i zaczął formułować rozwiązanie ograniczające pole manewru Moskwy.

Konkluzja

Putin zaprzestanie ataków dopiero wtedy, gdy zrozumie, że ogólny regionalny układ sił zmienia się na niekorzyść Rosji. Ukraina zaakceptuje rozwiązanie konfliktu tylko wtedy, gdy nie ograniczy ono jej zdolności do zachowania suwerenności i niepodległości.

Zobacz również

AfD może zyskać więcej niż władzę - Patrycja Tepper
Szczyt europejskich ambicji | Paryski Szczyt Kosmiczny ujawnił potencjał Europy oraz ba...
Cisza Meloni. Czy włoska prawica pomaga AfD obejść “kordon sanitarny”? - Aleksandra Gui...

Komentarze (0)

Trwa ładowanie...