Cisza Meloni. Czy włoska prawica pomaga AfD obejść “kordon sanitarny”? - Aleksandra Guidetti
Kiedy w niedzielę 6 września 2026 roku Ulrich Siegmund, lider AfD w Saksonii-Anhalt, wszedł na scenę w Magdeburgu z wynikiem 43,8 procent głosów, najlepszym w historii tej partii w jakimkolwiek landowym głosowaniu, cała niemiecka klasa polityczna wstrzymała oddech. Reakcja w Berlinie była natychmiastowa i dramatyczna; kanclerz Friedrich Merz mówił o partii „wstrząśniętej w posadach" i „najgorszej porażce od dziesięcioleci".
Równie ciekawa, choć znacznie mniej komentowana reakcja wybrzmiała w Rzymie, gdzie premier Giorgia Meloni przez kilka dni nie powiedziała na ten temat ani słowa. To milczenie, paradoksalnie, mówi więcej o kondycji europejskiej prawicy niż większość wygłoszonych tego tygodnia komentarzy.
Trzy głosy jednej koalicji
Włoska Partia Demokratyczna ujęła to najzwięźlej w pytaniu, które szybko stało się nieformalnym tytułem całej sprawy w rzymskiej prasie: „Z kim jest Meloni, z Salvinim czy z Tajanim?". Pytanie nie było retoryczne. Matteo Salvini, wicepremier i lider Legi, zadzwonił osobiście z gratulacjami do liderki AfD Alice Weidel i nazwał wynik „oszałamiającym triumfem" oraz dowodem, że „inna Europa jest możliwa". Antonio Tajani, drugi wicepremier i szef Forza Italia, w tym samym czasie określił zwycięstwo AfD jako „bardzo złą wiadomość" i „sygnał niepokojący", podkreślając sprzeczność programu AfD z „wartościami liberalnymi i zachodnimi", z którymi utożsamia się jego partia.
Sama premier Meloni nie wydała ani słowa oficjalnego stanowiska. Zamiast niej odezwał się szef klubu Fratelli d'Italia w Izbie Deputowanych, Galeazzo Bignami, z formułą tak proceduralną, że aż wymowną: „To nie jest ocena pozytywna ani negatywna. Kiedy lud wyborców się wypowiada, wynik trzeba zawsze i bezwarunkowo zaakceptować".
Dziennik „Quotidiano Nazionale" zdobył od anonimowego wysokiego działacza partyjnego wypowiedź, która chyba najlepiej streszcza kalkulację pani premier: „Urn się nigdy nie osądza, ale populizmu się nie przytula". I to już nie jest brak stanowiska, ale bardzo świadoma strategia niezajmowania żadnego, bo oba kosztują. Za tą strategiczną ciszą stoi też jednak, jak sugerują włoskie media, całkiem przyziemna i materialna obawa: możliwa reakcja Merza na porażkę CDU może oznaczać zaostrzenie niemieckiej polityki migracyjnej i nową falę transferów tzw. dublinantów z powrotem do Włoch.
Europa w miniaturze
To, co dzieje się dziś w rzymskiej koalicji rządzącej, jest w istocie miniaturą znacznie większego zjawiska całej europejskiej prawicy. Fratelli d'Italia zasiada w Parlamencie Europejskim we frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (ECR), Lega w Patriotach dla Europy, Forza Italia w Europejskiej Partii Ludowej, a partia Futuro Nazionale - wyłoniona z Legi - dołączyła do najbardziej radykalnej z frakcji, Europy Narodów Suwerennych, tej samej, do której po odrzuceniu przez Marine Le Pen trafiła również AfD. Cztery partie jednego rządu, cztery różne rodziny w Brukseli i żadnej wspólnej linii wobec pytania, gdzie w Europie przebiega dziś granica legitymizacji politycznej.
Amerykański serwis Axios dorzucił do tej układanki wątek, którego we włoskiej prasie prawie nie ma, a który nadaje sprawie wymiar transatlantycki: tuż przed wyborami federalnymi w Niemczech wiceprezydent USA J.D. Vance spotkał się z liderką AfD i na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa oświadczył, że „nie ma miejsca na kordon sanitarny", odnosząc się wprost do polityki niemieckiego mainstreamu wobec współpracy z AfD. To nie jest już wyłącznie wewnętrzna sprawa niemiecka czy włoska, ale element szerszej, amerykańsko-europejskiej rozgrywki o to, czy kordon sanitarny wokół skrajnej prawicy w ogóle da się dziś utrzymać i czy jest efektywny.
Rywalizacja frakcyjna: Lega i Futuro Nazionale
Entuzjazm Salviniego wobec AfD ma jednak niewiele wspólnego z samymi Niemcami. "Il Post" w analizie opublikowanej dzień po wyborach rekonstruuje burzliwą historię tej relacji. Salvini jako pierwszy włoski polityk cieszył się z lokalnych sukcesów AfD już w 2016 roku. W 2019 włączył partię do wspólnej grupy Identität und Demokratie. W 2021 próbował z nią zerwać w ramach nieudanego projektu zjednoczenia europejskich prawic, a w maju 2024 roku, po serii wypowiedzi czołowego kandydata AfD do PE, wyrażających nostalgię za nazizmem, ostatecznie się odciął. Marine Le Pen wykorzystała wtedy skandal, żeby przekonać Salviniego do przyjęcia Legi do nowej frakcji Patriotów dla Europy.
Dziś Salvini znów dzwoni do Weidel z gratulacjami. "Il Post" nazywa to wprost „oportunizmem" i wskazuje na najbardziej prawdopodobny powód powrotu: presję konkurencyjną ze strony Roberto Vannacciego i jego Futuro Nazionale; jako jedyny formalny sojusznik AfD we włoskiej polityce miał on w tym tygodniu pełne prawo do niepohamowanego entuzjazmu, z czego skwapliwie skorzystał, drwiąc na Facebooku z „wrzodów" kanclerza Merza. Rywalizacja o elektorat suwerenistyczny między Legą a Futuro Nazionale okazuje się dziś silniejszym motorem stanowisk niż jakakolwiek spójna ocena samej AfD.
Hipoteza modelu eksportowego
Najpełniejszy wykład strategii legitymizacyjnej znajdziemy w wywiadzie Carla Fidanzy, szefa delegacji Fratelli d'Italia-ECR w Parlamencie Europejskim, dla „Secolo d'Italia". Fidanza interpretuje wynik saksoński nie jako triumf AfD samej w sobie, lecz jako odrzucenie przez wyborców tzw. „rządów Frankenstein" - koalicji łączących chadeków z komunistami z Linke wyłącznie po to, żeby zablokować skrajną prawicę. Jego zdaniem model włoski, czyli twarda, ale „instytucjonalna" prawica Meloni, która doszła do władzy bez takich sztucznych koalicji, jest dowodem słuszności tej drogi.
Fidanza idzie dalej, formułując tezę o istnieniu w Parlamencie Europejskim nieformalnej “większości Giorgi”, czyli większości łączącej EPL i ECR/Patriotów w tematach migracji i deregulacji Zielonego Ładu, budowanej na wzór włoskiego rządu centroprawicowego. Twierdzi wprost, że nawet CDU współpracuje dziś lokalnie z AfD, tylko „robi to niemal ukradkiem". To twierdzenie wymagałoby weryfikacji, ale sama jego obecność w wypowiedzi czołowego europosła rządzącej partii pokazuje, że plan „eksportu" włoskiego modelu legitymizacji radykalnej prawicy poprzez umiarkowane oblicze nie jest już wyłącznie luźną spekulacją komentatorów, lecz częścią otwarcie wypowiadanej strategii politycznej.
Ewolucja pozycji Meloni
Stanowisko samej Meloni wobec AfD nie zawsze było milczące. W latach 2016–2018, wspólnie z obecnym przewodniczącym senatu Ignazio La Russą, Meloni odmawiała nazwania AfD partią o inspiracji neonazistowskiej, widząc w jej wzroście „pozytywny sygnał" słabnięcia projektu europejskiego i polityki Angeli Merkel. W styczniu 2024 roku, już jako premier budująca wiarygodność międzynarodową, mówiła publicznie o „nieprzekraczalnych różnicach" z AfD, wskazując wprost na jej prorosyjskość. Natomiast we wrześniu 2026 roku w obliczu głośnego sukcesu skrajnej pracwicy niemieckiej zamilkła.
Ta trajektoria, od sympatii przez otwarty dystans po strategiczną ciszę, nie jest przypadkowa. Odzwierciedla rosnące koszty polityczne każdej jednoznacznej deklaracji dla lidera partyjnego, który musi jednocześnie zarządzać koalicją rozdartą między Brukselą a Waszyngtonem, między EPL a Patriotami, i który wie, że najbliższy test w postaci wyborów w Meklemburgii-Pomorzu Przednim, gdzie sondaże dają AfD jeszcze wyraźniejszą przewagę, nadejdzie za dwa tygodnie (20 września).
Pęknięcia w kordonie sanitarnym
Reakcja Rzymu na lokalne zwycięstwo wyborcze AfD, a w niektórych przypadkach brak tej reakcji, pokazuje, że kordon sanitarny wobec skrajnej prawicy w Europie nie upada w jednym dramatycznym akcie, lecz eroduje: przez ciche wywiady europosłów relatywizujące skalę zjawiska, przez rywalizację wewnątrzkoalicyjną o elektorat, przez milczenie liderów, którzy wolą nie wybierać. "Fortune" cytuje niemieckiego politologa Volkera Resinga, który po wynikach w Saksonii-Anhalt ostrzegał, że to właśnie w ten sposób - nie przez jeden przełomowy rząd, lecz przez małe, techniczne pęknięcia w “kordonie sanitarnym” - bariera ostatecznie może runąć. Rzym dostarczył wskazówek, jak te pęknięcia mogą przebiegać.
Trwa ładowanie...