Oddech podważa fantazję o człowieku jako zamkniętym obiekcie. Od chemii krwi do pytania o granice „ja”.

Obrazek posta

Oddychamy, zanim zdążymy cokolwiek o sobie pomyśleć. Sen, gorączka, kłótnia, sprint do autobusu, śmiech, cisza — metabolizm nie robi przerwy na zmianę nastroju. Komórki potrzebują tlenu, organizm produkuje dwutlenek węgla, a układ nerwowy bez przerwy dopasowuje wentylację do tego, co właśnie dzieje się z całym ciałem. Pierwsza rzecz, którą warto zepsuć: potrzeba oddechu nie jest po prostu kontrolką „kończy się tlen”. W codziennych warunkach jednym z najważniejszych szybkich sygnałów sterujących wentylacją są zmiany CO₂ i związanego z nim pH. Tlen ma własny system alarmowy, szczególnie ważny wtedy, gdy jego ciśnienie we krwi wyraźnie spada. Organizm nie patrzy więc na jedną liczbę. Czyta chemiczny krajobraz — i robi to, zanim zdążymy w ogóle zauważyć, że coś się zmieniło. … I tu fizjologia zaczyna robić coś filozoficznie podejrzanego. Nie dlatego, że opuszczamy naukę. Właśnie dlatego, że zostajemy przy niej wystarczająco długo. Powietrze przed sekundą nie było mną. Teraz znajduje się w moim ciele. Za sekundę znowu nie będzie mną. Gdzie więc przebiega granica „ja”?

Post dostępny tylko dla Patronów

Aby zobaczyć ten materiał musisz być zalogowany

Zostań Patronem Zaloguj się

Zobacz również

Dzień dobry. Potrzebuję pomocy. vol. 2 - „Możesz wszystko”
"Dzień dobry. Potrzebuję pomocy." vol.1 - Kiedy sprzeciw staje się objawem.
Z czego się śmiejecie? Z siebie się śmiejecie. O przemocy, którą karmimy dzieci. I algo...