Junta wraca bocznymi drzwiami - Kacper Moskalczyk
Birmańska junta ignoruje regionalny plan pokojowy, a jednocześnie zacieśnia współpracę z sąsiadami. Kolejne wizyty Min Aung Hlainga pokazują, że ograniczenie udziału w spotkaniach ASEAN nie musi oznaczać dyplomatycznej izolacji. Relacje dwustronne pozwalają wojskowym odzyskiwać wpływy bez ustępstw, które mogłyby zagrozić ich władzy.
,,Powrót Mjanmy do ASEAN pozostaje bardzo odległą wizją” – mówiła Theresa Lazaro, minister spraw zagranicznych Filipin i specjalny wysłannik Association of South-East Asian Nations (Stowarzyszenie Narodów Azji Południowo-Wschodniej) ds. Mjanmy/Birmy, po spotkaniu szefów dyplomacji tego paktu z 21 lipca 2026 roku. Miało to miejsce niedługo po tym, gdy ministrowie spraw zagranicznych państw ASEAN, po raz pierwszy od zamachu stanu z 2021 roku (https://pl.wikipedia.org/wiki/Zamach_stanu_w_Mjanmie), spotkali się z szefem dyplomacji Birmy. Co więcej, słowa Lazaro padły kilka tygodni po podróży Min Aung Hlainga do Laosu i kilka tygodni przed jego wizytą w Tajlandii. We wrześniu dyktator Birmy odwiedził Kambodżę i Wietnam, kolejne dwa państwa członkowskie ASEAN. W kontekście tych wydarzeń słowa Theresy Lazaro nabierają więc nieco innego znaczenia: skoro Birma może stopniowo odbudowywać relacje z państwami ASEAN bez odzyskania pełnego statusu w organizacji, czy w ogóle potrzebuje pełnej reintegracji z blokiem?
Zamach stanu i Five-Point Consensus
Konflikt w Birmie nie rozpoczął się wraz z zamachem stanu z 2021 roku. Przejęcie władzy przez wojsko było kolejnym punktem przełomowym w trwającej od dekad wojnie. O ile zamach stanu doprowadził do nasilenia walk, o tyle jego równie istotnym skutkiem było zakończenie krótkiego okresu względnej demokratyzacji państwa. Można to zaobserwować analizując wskaźnik liberal democracy index dla Mjanmy/Birmy przygotowany przez szwedzki instytut badawczy V-Dem. W 2011 roku, po raz pierwszy od niemal 50 lat, urząd prezydenta objął nominalnie cywilny polityk – Thein Sein, były generał junty. Niedługo po objęciu urzędu przez Thein Seina zniesiono cenzurę, dopuszczono działalność prywatnych gazet i rozpoczęto uwalnianie więźniów politycznych. Wraz z tymi zmianami wartość wskaźnika wzrosła z 0,03 w 2010 roku do 0,11 rok później. Konsekwentnie wzrastała w następnych latach, w 2020 roku osiągając 0,25, aby zaraz po wojskowym puczu w 2021 roku wskaźnik spadł do wyniku 0,02.
Na zamach stanu zareagowały nie tylko wskaźniki danych. 24 kwietnia 2021 roku liderzy państw ASEAN spotkali się w Dżakarcie, gdzie przyjęli Five-Point Consensus (FPC) – wspólnotowy plan pokojowy dla Birmy, zakładający m.in. natychmiastowe zakończenie przemocy, rozpoczęcie dialogu między stronami konfliktu czy też koordynację działań humanitarnych. Pozostaje on jedynym mechanizmem pokojowym przyjętym dla Birmy w ramach ASEAN. W odpowiedzi na porozumienie państw bloku, junta przypomniała o własnym planie, zatwierdzonym zaraz po coup d'état Five-Point Roadmap (FPR). ,,Mapa drogowa” junty kładła nacisk na przeprowadzenie sprawiedliwych wyborów, walkę z COVID-19 oraz osiągnięcie pokoju zgodnie z National Ceasefire Agreement (NCA).
Five-Point Consensus był i jest przez juntę całkowicie ignorowany. Rządząca krajem dyktatura od samego początku określała wskazane w FPC rozwiązania jako ,,sugestie”. Trudno zresztą oczekiwać, żeby junta realizowała plan ASEAN, skoro nie wywiązuje się nawet z założeń własnego Five-Point Roadmap. Jedno z nich – utrzymanie pokoju zgodnie z NCA – zostało w zasadzie złamane przez juntę jeszcze przed ogłoszeniem FPR, gdy niecałe dwa tygodnie po zamachu stanu Tatmadaw (Siły Zbrojne Birmy) zaatakowały północną część stanu Szan. Nie udało się także zrealizować celu przeprowadzenia wolnych i sprawiedliwych wyborów. Trudno bowiem uznać za wolne i sprawiedliwe wybory, do których nie została dopuszczona żadna partia opozycyjna, wprowadzone przez juntę prawo zabraniało je krytykować, wielu obywateli nie mogło oddać w nich głosu, a spora część społeczności międzynarodowej, w tym ASEAN, ich nie uznała.
Dziś kwestia Five-Point Consensus staje się dla ASEAN coraz bardziej problematyczna. Blok konsekwentnie stoi za przyjętym przed pięcioma laty planem, a nawet rozwija w jego ramach nowe pomysły. Podczas lipcowego spotkania w Manili ministrowie spraw zagranicznych ASEAN uzgodnili ustanowienie wskaźników, które pozwolą monitorować progres sytuacji w Birmie. Problem polega jednak na tym, że w przypadku Birmy ASEAN i Five-Point Consensus dotychczas nie przyniosły realnego przełomu.
Co więcej, rządząca krajem junta coraz śmielej podważa stanowisko Stowarzyszenia Narodów Azji Południowo-Wschodniej. W oświadczeniu z 23 czerwca 2026 roku ministerstwo spraw zagranicznych Birmy określiło Five-Point Consensus pogardliwym mianem Five-Point Statement wskazując, że dokument został dołączony jako aneks do oświadczenia przewodniczącego i został przyjęty bez osiągnięcia konsensusu. Ponadto, przed pierwszym od zamachu stanu spotkaniem ministrów spraw zagranicznych ASEAN z szefem dyplomacji Birmy, junta po raz kolejny odmówiła Stowarzyszeniu spotkania z Aung San Suu Kyi. W lipcu, birmański parlament uznał FPC za ,,bezpodstawną ingerencję w sprawy wewnętrzne Mjanmy”, a na początku sierpnia Min Aung Hlaing na forum parlamentu stwierdził, że przyjęty przez ASEAN konsensus jest przejawem dyskryminacji wobec jego państwa.
Dotychczasowy rozwój wydarzeń skutecznie obnażał bezsilność bloku w osiągnięciu jakiegokolwiek realnego postępu we wdrażaniu postanowień FPC. Ten stan rzeczy może ulec zmianie wraz z zapowiedzią rozpoczęcia kierowanej przez ASEAN misji humanitarnej w Birmie, notabene jednego z pięciu punktów konsensusu. Jeżeli zapowiedzi te się ziszczą, nie będzie to jednak oznaczać, że junta zdecydowała się na bezinteresowne ustępstwo wobec ASEAN. Zgoda na przeprowadzenie mijsji będzie najmniej dotkliwa politycznie ze wszystkich wskazanych w FPC ,,możliwości’’ i w żaden sposób nie przyczyni się do osłabienia władzy i wpływów junty. Potencjalne dopuszczenie środków pomocy humanitarnej mogłoby również zostać przez nią wykorzystane do celów propagandowych, wskazując, jakoby to dzięki niej samej były one dostarczane. W efekcie zgoda na misję może stać się dla junty kolejnym sposobem na stworzenie pozorów dobrej woli, co dodatkowo wzmocni jej możliwości legitymizacyjne.
Kampania legitymizacyjna Min Aung Hlainga
O ile ignorowanie Five-Point Consensus pokazuje, że organizacja ma ograniczone możliwości wpływania na działania władz w stolicy Mjanmy, Naypyidaw, o tyle znacznie poważniejszym wyzwaniem może okazać się stopniowe przełamywanie przez juntę międzynarodowej izolacji. Po mianowaniu na prezydenta Min Aung Hlaing rozpoczął intensywną aktywność zagraniczną, wykorzystując kolejne wizyty do pogłębiania istniejącej i nawiązywania nowej współpracy oraz budowania międzynarodowej legitymizacji dla „cywilnego” rządu Birmy. To właśnie kwestia uznawania rządów junty przez kolejne państwa, zwłaszcza członków ASEAN, może w długiej perspektywie okazać się dla organizacji problemem znacznie poważniejszym niż samo negowanie FPC. Dla junty powrót do stołu obrad w Dżakarcie nie jest bowiem priorytetem, a cena za reintegrację wydaje się w jej oczach po prostu zbyt wysoka.
Wynika to z faktu, że współpraca z ASEAN ma charakter warunkowy, który objawia się w postaci niesławnego konsensusu. Junta, chcąc powrócić w łaski organizacji i móc ponownie uczestniczyć w jej spotkaniach, musiałaby pójść na znaczne ustępstwa, które wiązałyby się z utratą politycznych i strategicznych wpływów w państwie. Takie posunięcie w obecnych realiach wydawałoby się dla Naypyidaw czymś zupełnie nierozsądnym, biorąc pod uwagę jej komfortową pozycję w aktualnym stadium konfliktu.
Aby uniknąć izolacji, władze Mjanmy wybrały więc inną strategię. Postawiono na współpracę z państwami, dla których masowe naruszenia praw człowieka w tym kraju nie stanowią bariery, a łączą je z nim strategiczne interesy. Za przykład weźmy Indie – kraj uznawany za największą demokrację świata i pierwszy zagraniczny kierunek podróży prezydenta Birmy po objęciu urzędu. Zapewnienia New Delhi, że podczas rozmów poruszono kwestie demokracji oraz sytuację Aung San Suu Kyi, można odczytywać jako nadanie wizycie bardziej akceptowalnej politycznie narracji. W rzeczywistości, w obliczu tak strategicznych kwestii jak dzielenie wspólnej granicy o długości ponad 1600 kilometrów, polityka Act East czy reagowanie na rosnące wpływy Chin w Birmie, praworządność w tym państwie pozostaje dla Indii kwestią drugo-, a nawet trzeciorzędną.
Rzecz ma się podobnie w kontekście relacji rządzonej przez juntę Birmy z państwami ASEAN. Laos, pierwsze państwo członkowskie bloku, do którego udał się Hlaing, dzieli z Birmą wspólną granicę, tak jak Indie. Podczas wizyty, współpraca obu państw przybrała wymiar praktyczny, chociażby w postaci podpisania porozumienia w sprawie przeprowadzenia studium analizującego możliwości realizacji wspólnych projektów hydroenergetycznych wzdłuż rzeki Mekong. Tajlandia, kolejne państwo ASEAN graniczące z Birmą, do którego udał się Hlaing, argumentuje pogłębianie współpracy realizacją wspólnych celów związanych z bezpieczeństwem, na przykład zwalczania przestępczości transgranicznej. Podczas wizyty Hlainga w Tajlandii zorganizowano także forum biznesowe, mające przyczynić się do pogłębienia więzi gospodarczych między krajami. Podobne wydarzenie miało również miejsce podczas ostatniej jego wizyty w Wietnamie, kiedy to podpisano także porozumienia w zakresie obronności, handlu i technologii cyfrowych.
W obliczu tych wydarzeń należy odpowiedzieć na kluczowe pytania: czy rządzona przez juntę wojskową Birma potrzebuje reintegracji z ASEAN? Kraj pogłębił już współpracę z sąsiadującymi państwami bloku, a teraz rozszerza ją o kolejne państwa – Wietnam i Kambodżę. Niewykluczone jest, że i inne państwa, dostrzegając nieudolność rozwiązań wspólnotowych, skierują się w stronę współpracy bilateralnej. O ile w przypadku Tajlandii, Laosu czy Kambodży, które jako jedyne państwa członkowskie ASEAN mianowały nowych ambasadorów w Birmie po 2021 roku, zacieśnianie relacji z rządzonym przez juntę krajem nie jest szczególnie zaskakujące, o tyle sytuacja komplikuje się, gdy na pogłębienie współpracy coraz bardziej otwierają się państwa dotychczas reprezentujące twardsze stanowisko wobec junty. Pierwszym z tego grona, które zdecydowało się na zaproszenie Min Aung Hlainga, jest Malezja. Informację przekazał premier Anwar Ibrahim, który wskazał, że jego kraj będzie otwarty na współpracę z Birmą, jeśli ta przyjmie z powrotem uchodźców z plemienia Rohindża, muzułmanów, którzy na skutek prześladowań uciekli do Malezji.
Ostatnie działania junty pokazują również, że nie ma ona zamiaru ograniczać swojej kampanii legitymizacyjnej wyłącznie do przychylnych jej państw regionu. W połowie września pojawiła się informacja o zgodzie na deportację amerykańskiego biznesmena Adama Castillo, który w birmańskim areszcie spędził trzy miesiące. Junta wskazała to działanie jako zgodne z jej wizją polityki zagranicznej opartej na idei rozwijania dobrych relacji z wszystkimi państwami. W tym samym czasie pojawiły się doniesienia, że administracja Hlainga potajemnie zaprosiła amerykańską delegację do Birmy w celu zacieśnienia relacji między państwami. Potencjalne partnerstwo z Birmą przyniosłoby również wymierne korzyści Stanom Zjednoczonym, w szczególności w zakresie zwalczania tzw. scam centres.
Co więcej, ASEAN nie jest jedynym formatem, w którym junta może szukać legitymizacji na poziomie organizacji międzynarodowej. Naypyidaw wyrażało już zainteresowanie przystąpieniem do BRICS, a perspektywa takiego członkostwa staje się bardziej realna wraz z pogłębianiem relacji z kluczowymi państwami organizacji: Rosją, Chinami i Indiami. Rosja i Chiny przez cały okres rządów junty były w zasadzie filarami jej przetrwania, a chińskie wsparcie militarne okazało się dla Tatmadaw kluczowe.
Reintegracja z ASEAN byłaby dla junty korzystnym i wartościowym krokiem, lecz nie ma dziś dla niej znaczenia egzystencjalnego. Warunki stawiane przez ASEAN wiązałyby się z szeregiem ustępstw, na które junta z całą pewnością nie ma zamiaru się godzić. Jednocześnie Birma powoli odbudowuje swoją pozycję międzynarodową i regionalną dzięki inicjatywom dwustronnym. Choć żadne z nich nie zastąpi znaczenia regionalnego bloku, w obecnych realiach każda forma międzynarodowej integracji stanowiłaby dla junty krok naprzód. Relacje bilateralne mogą zapewnić jej część korzyści wynikających z przełamania izolacji, bez konieczności ponoszenia politycznych kosztów związanych z realizacją postulatów ASEAN.
Dlatego też, patrząc wyłącznie z perspektywy utrzymania władzy i wpływów w państwie, junta może uznać, że korzyści płynące z reintegracji z ASEAN nie równoważą kosztów, jakie musiałaby ponieść, aby do niej doprowadzić.
Opiekunem merytorycznym był Maksymilian Skrzypczak
Recenzja: Wojna domowa w Birmie (a będąc precyzyjnym - jej najnowsza odsłona) to jeden z zapomnianych przez Zachód konfliktów. Ma on pewne znaczenie - jak pokazuje Kacper Moskalczyk - dla formatów miedzynarodowych w Azji i stanowi standardowy punkt na agendzie ASEAN. Dla pełni obrazu warto dodać, że znaczenie Birmy wykracza poza Azję Południowo-Wschodnią. Tamtędy Chiny uzupełniają ok. 12% swojego zapotrzebowania energetycznego, a wobec rywalizacji z morską potęgą USA dywersyfikacja importu energii ma dla nich wielką wartość. Główny plus tekstu to wyjaśnienie, o co chodzi w birmańskiej wojnie domowej. Jest to także ciekawe studium prób przełamywania izolacji międzynarodowej przez nielegalną dyktaturę.
Trwa ładowanie...