Czytam sobie „Polską Demonologię Ludową” Leonarda J. Pełki i na 22 stronie księgi mam wymienionych przedstawicieli rządu z piekła. Większość diabłów ma niemiecko brzmiące nazwiska… na przykład taki czort Buer – prezydent kolegium handlowego…
Ewentualnie jest tam, trochę Greków, Włochów, Anglików… a gdzie jakiś Polak? Diabeł Boruta nie dostał się do piekielnego sejmu, bo… przespał wybory!
Powiedzenie „Nie taki diabeł straszny, jak go malują” zagościło w naszym języku polskim najprawdopodobniej od XVIII wieku. Jest to znak, że w naszej kulturze zaczęto chętniej przedstawiać diabła, (wciąż nadal groźną istotę), ubranego w szaty człowiecze (tu szlachecki kontusz, tu koszula mieszkańca wsi, albo fraczek mieszczanina), aby przynajmniej w baśniach i legendach… człowiek mógł przechytrzyć upadłego anioła.
Opis ilustracji: Szkic rysunku: diabeł Boruta czyli wysoki mężczyzna o sumiastych wąsach z kozią bródką, ubrany po staropolsku w kontusz i ma czapkę z piórem. Na głowie ma rogi i oczywiście długi ogon i kopyta zamiast stóp. Za Borutą lata błędny ognik czyli ognista główka. W dole szkicu skrył się żmij czyli burzowy wąż i zieje piorunami.
Trwa ładowanie...