Ojciec chrzestny: Juan Emar ? TAK!

Obrazek posta

"10 opowiadań na krzyż" - Jarek Westermark, Wydawnictwo Nisza, Warszawa 2021

NIE WIERZĘ -ale ten tekst „mój”, ale POROBIŁO SIĘ i (ulubiony) urywek: „Kraj zamilkł. Polacy sterczeli na przystankach, przechadzali się po ulicach i kiwali do siebie głowami, bo cóż im pozostało. Kupowali produkty, porozumiewając się na migi. Uśmiechali się nerwowo, żeby ukryć skrępowani”.

8/10

Bo czas nas osłabia. Bo spadł samolot, zginęli ministrowie. Jest tygodniowa żałoba, siedem dni milczenia.

W ogóle ogólnie Polska żałobami stoi. Wyduszone milczenie.

Prezydent jak „ojciec założyciel”. Narrator z offu. Sufler, bo naród (posłusznie) przeżywa każdy wypadek. Pielgrzymi, oficjele. Wszyscy do piachu.

Wszystko ma swój początek. Wszystko ma swój (niezaplanowany) koniec.

I: „Cóż, po jakimś czasie czar prysł i znów wpadliśmy w łajno. Wspomnienie jednak pozostało. […] OBIETNICA „10 opowiadań na krzyż” to jakoby opowieść o nas. Co si ę stało z naszą gościnnością!? Czy Ojciec Dyrektor wszystkiemu zaradzi?

Rozładował się czytnik. Zasiedziałe przekleństwa w przedziale pełnym młodych ludzi… Smartfony – laptopy – kilka książek… Podłączyłem czytnik do kontaktu, który okazał się atrapą 44 pasażerów zatem niepełen wagon nr 13. Krzywię się, bo konduktor stoi i pragnie zeskanować bilet. A ja nie wie, na który adres PKP wysłało potwierdzenie. Internet stoi, podobnie jak lokomotywa. Jestem w okolicach Gniezna. Zaraz będzie Poznań; trochę ludzi pojedzie dalej, a ja mam już „10 opowiadań na krzyż” – przerzuciłem na telefon. Wszyscy (chyba wszyscy) na mnie patrzą. Przesiadłem się Jak Poszukiwacz Złota wkurwiony na usługi PKP Ale wreszcie się udało Ładuję czytnik i idę do toalety Spalam dwa papierosy i czytam. Przede mną 6 godzin pokątnego wypalania trawy i czytania… Jestem zły na swoją naiwność — to nie tak miało być. Głupi ja, gadający sam do siebie. Na ostrym w kurwie czytam książkę godną i niczym fraktale łączy się „To” z moim zachowaniem.

A potem docierają do ciebie takie oto zdania: „Imiona i nazwiska. Musiało być kilka tysięcy. Ułożone alfabetycznie, przy każdym parę słów: gburliwy sprzedawał – kobieta, która straciła Matkę” Jarek Westermark daje mi fraktale i wtedy czuje bliskość. Pisarz pozwala na uczestnictwo, jednak jest bariera. Opowiadacz stosuje dychotomiczną medialność.

Dostrzegam podobieństwo do pisarstwa Maksa Wolskiego. Jego bohater nie liczy na żadne zwycięstwo. Oglądać brzydotę, ale i piękno „go spotyka”Jarek Westermark BAWI SIĘ z czytelnikiem. Pozwala na solidarne wejście w fabułę, by potem uznać.

Niech żyje ironia, kraina nicości. Pełna burzycielskich myśli. To ostatnie zdanie zaczerpnąłem z własnego tekstu, z recenzji "Nicusia". Pasuje mi jak ulał.

***

Jarek Westermark – z wykształcenia prawnik, debiutował w 2016 roku zbiorem "Opowiadania, które napisałem". Tłumaczy powieści, pisze opowiadania, wiersze i piosenki. Publikował m.in. w „Piśmie”, „Znaku”, „Przekroju”, „Elewatorze” i „Wizjach”. Lubi grać na harmonijce i malować figurki. W 2021 roku ukazał się jego zbiór, "10 opowiadań na krzyż".

"Dziesięć historii o poszukiwaniu świętości, o niebezpiecznej sile słów i przekonań oraz równie groźnych ludzkich słabościach. O tym co zniewala (religia, płeć, obyczaje), i o chwilach wyzwolenia.

Wynajmij księdza na imprezę, idź do kościoła po zakupy, usiądź wygodnie (jeśli dasz radę z szyszką w dupie) i zamilknij pod karą chłosty, a jeśli pojawią się Wielcy Przedwieczni, wezwij na pomoc Ojca Dyrektora. Anioł jest coraz bliżej, więc czytaj szybko – czas ucieka, Transporter Chronoanihilacyjny pozostaje w rękach polskiego rządu.

„Nie obyło się bez ofiar. Przyznaję, że nie zachwycił mnie pomysł kamienowania anarchistów, którzy w pierwszych tygodniach biegali po ulicach, wrzeszcząc wniebogłosy, możliwe jednak, że z wiekiem zrobiłem się zbyt pobłażliwy. Jeśli ktoś nie doceniał cudów dokonujących się pod jego nosem, ostatecznie sam był sobie winny. Krew krzykaczy użyźniła glebę polskiego odrodzenia. Kraj ucichł na dobre”. – Złota polska jesień, fragment opowiadania".

***

Wpadłem na pewien trop i się go trzymam. Otóż kto czytał "Wczoraj”, będzie zachwycony. Bo pan pisarz idzie drogą przetatrtą. Juan Emar jest ojcem chrzestnym tej książki.

Bo Juan Emar żongluje słowami. i w tym literackim cyrku bierze udział Jarek Westermark.

Wszystko okey, ale gdy kpisz i absurd jako podstawowa metoda to w pewnym momencie stajesz się nudny. "10 opowiadań na krzyż" należy czytać porcjami. Wtedy jest i śmiesznie, absurdalnie i chce się krzyczeć, chce się śmiać do łez.


 

Fot: http://www.kulturalnerozmowy.pl/2021/07/rozmowa-z-pisarzem-jarek-westermark.html

opowiadania Juan Emar BooksJarkaHoldena Jarek Westermark absurd realizm magiczny Wydawnictwo Nisza

Zobacz również

Trzeba tu powietrza
Wszyscy na miejscach!?
Kręta droga

Komentarze (0)

Trwa ładowanie...