Historia pewnego guzika...
No właśnie. Czy to w ogóle jest guzik? Takiego określenia wprawdzie użył (początkowo) Patryk, który wyłowił go przy molo w Sopocie po ostatnim sztormie, i choć później w korespondencji używaliśmy już głównie określeń typu koralik i donata, to (z uporem maniaka) pozostanę przy tym "guziku", bo wywołał on u mnie szereg technologicznych skojarzeń, którymi zamierzam się dzisiaj z Wami podzielić :)
Ale zanim przejdziemy do rozważań przypatrzmy się chwilę temu znalezisku...
Oczywiście już na pierwszy rzut oka widać, że jak na guzik to zdecydowanie mało dziurek tutaj ;) Guziki zwykle mają przynajmniej o jedną dziurkę więcej. Ale ja uparty jestem (w końcu baran), więc dalej się tego określenia będę trzymał tym bardziej, że jestem sobie w stanie wyobrazić jak taki jedno dziurkowy guzik można by przy pomocy rzemienia z supełkiem przymocować do ubrania.
Nie zmieni tego mojego uporu nawet fakt, że ludzie żyjący nad Bałtykiem i parający się wyrabianiem guzików z bursztynu używali form z dwoma dziurkami, bądź jednym przewierceniem, spełniającym rolę podwójną już kilka tysięcy lat temu. Co doskonale widać na tym zdjęciu poniżej...
...to są akurat "guziki" Kultury Rzucewskiej datowane na 2500 - 2000 pne. I wbrew pozorom nie używano ich jako zapięć do ubrań, tylko nawlekano na rzemienie i noszono jako bransoletki bądź naszyjniki.
Również na mojej zawieszce, która pierwotnie była guzikiem datowanym na okres wpływów rzymskich...
...widać, że idea dwóch dziurek w guzikach była powszechnie znana i stosowana. To akurat jest guzik, który albo pękł podczas wiercenia drugiej dziurki (po której ślady są do dziś widoczne na przełamaniu) i został porzucony przez twórcę. Albo ułamał się już w trakcie używania i dopiero wtedy właściciel się go pozbył? Przedmiot również wyłowiony z morza więc dylemat nie do rozstrzygnięcia już dzisiaj.
Niestety, że jest to artefakt archeologiczny dowiedziałem się dopiero po szlifie, ale to było na samym początku mojej przygody z bursztynem, więc dokonałem tego "świętokradztwa" nieświadomie. I nie piszę tego, żeby się teraz w ten sposób rozgrzeszać, tylko żeby podkreślić, że takie inwazyjne ingerencje niszczą wartość historyczną takich przedmiotów i nie powinno się postępować w ten sposób z zabytkami. Mea culpa. Dziś już na pewno bym tak nie zrobił.
W każdym razie wracając do Patrykowego "guzika", mam nadzieję, że rozumiecie o co mi z tą ideą "jednej dziurki" chodzi i zaraz sobie do rozważań na jej temat wrócimy, ale najpierw przypatrzmy się dokładnie samej robociźnie, bo jest czemu...
...po pierwsze od razu widać, że twórca pracował ręcznie. To znaczy nie używał do obróbki ani tokarki, która dałaby idealnie okrągły kształt, a takie pojawiły się nad Bałtykiem już około 2000 lat temu. Nie używał też koła szlifierskiego w jakiejkolwiek postaci, bo to pozwoliłoby mu przynajmniej na uzyskanie zaoblonych kształtów szlifowanych powierzchni. Tutaj widać wyraźnie, że płaszczyzny obrzeży (w monecie powiedzielibyśmy, że rant) były kształtowane na płaskim kamieniu w taki sposób, żeby tylko ogólnie uzyskać kształt w miarę zbliżony do okręgu. Ale to tylko jedna z ciekawostek...
...kolejna, to fakt, że te płaszczyzny zostały jeszcze ozdobione skośnymi nacięciami po oszlifowaniu i najprawdopodobniej wykonano te nacięcia świadomie, w celach ozdobnych. A uważam tak, bo podobnie potraktowany nacięciami koralik widziałem już na wystawie z okresu wpływów rzymskich (I-IV wiek n.e.)...
...wprawdzie ten z wystawy (pierwszy po lewej od centralnego ułożonego na płasko) jest stożkowaty i na tym zdjęciu tego może nie widać za dobrze, ale tu również ktoś pokusił się żeby taki zabieg artystyczny z nacięciami zastosować. W świeżo obrobionym bursztynie to musiało wyglądać ciekawie, bo każde z tych nacięć zapewne dawało dodatkowe błyski jak tylko bursztyn dostawał trochę słońca.
Ale i to jeszcze nie wszystko, bo widać tutaj wyraźnie, że twórca był bardzo świadomym materiału z którym pracuje. Zauważcie, że z jednej strony zostawił niedotartą korę...
...która w słońcu również musiała pięknie pobłyskiwać. Szczególnie oglądana z drugiej strony, której artysta postanowił nadać soczewkowato wklęsły kształt...
...z wypukleniami na obrzeżach. To był ktoś, kto zdecydowanie wiedział jak wykorzystać właściwości optyczne materiału z którym pracował.
A wracając jeszcze na chwilę do poprzedniego zdjęcia z wystawy, to możecie na nim zauważyć, że już wtedy twórcy świadomie potrafili dopasowywać koraliki do siebie naprzemiennie (wklęsło i wypukle) tak...
...żeby przylegając do siebie tworzyły jak najbardziej jednolitą powierzchnię/strukturę. A wszystko to już w okresie wpływów rzymskich czyli między I a IV wiekiem naszej ery.
Czy ten Patrykowy "guzik" jest aż taki stary? Nie wiem, i nie sądzę, żeby dało się go dziś dokładnie wydatować. Przedmiot został znaleziony bez żadnego kontekstu archeologicznego, a nawet takie eksponaty jak te na wystawie, gdzie kontekst archeologiczny był, datuje się z rozrzutem trzystuletnim.
Na pewno nie jest to wyrób świeży. Stopień wtórnego zwietrzenia całej powierzchni z tej całkowicie obrobionej strony...
...wskazuje, że przynajmniej kilkadziesiąt lat (może setkę nawet) się już w morzu turlał. Ale równie dobrze mógł zostać wypłukany przez Wisłę z jakiegoś stanowiska archeologicznego, które jeśli panowały w nim odpowiednie, konserwujące bursztyn warunki, mogło mieć i tysiące lat. W każdym razie zamysł i techniki wykonania mogłyby o tym świadczyć. Bardzo ciekawy przedmiot. Lubię takie zagadki więc idźmy dalej...
Pochylmy się teraz wreszcie nad samą ideą guzika, bo zdecydowanie przepleciony rzemykiem z supełkiem mógł taką rolę spełniać. Natomiast ze względu na tą świadomie wykonaną wklęsłość mógł to być równie dobrze koralik w takim przeplatanym naszyjniku jak ten z wystawy z okresu wpływów rzymskich...
...czy te poniżej, w jeszcze starszej, bo datowanej na połowę drugiego tysiąclecia przed Chrystusem, kolii z Ingolstadt...
...jednak fakt, że artysta świadomie poświęcił swoje moce twórcze na tak precyzyjne wykonanie wklęsłości eksponującej pięknie błyski z tych ukośnych nacięć i niedotartej od tyłu kory skłaniają mnie do hipotezy, że przedmiot ten mógł mieć również inne zastosowanie.
Przyjrzyjmy się na przykład jak są wykończone te sztućce wykonane około 1650 roku w Królewcu...
...tu wprawdzie kształt tych końcowych bursztynków jest zdecydowanie inny, bardziej fantazyjny, ale technicznie? Znowu mamy do czynienia z jedną dziurką, przez którą przechodzi metalowy trzpień zakończony nitem.
To samo techniczne rozwiązanie przyświecało również twórcy tego scytyjskiego miecza, również datowanego na I – IV wiek naszej ery a odkrytego w tzw. pochówku książęcym z Jakuszowic...
...i znowu, sam koral (bo już trudno mówić o przedmiocie tej wielkości - średnica 6cm, grubość 2,8cm - że koralik), właściwie zwany paciorem mieczowym...
...ma inny kształt niż Patrykowy "guzik". Ale też ma tylko jedną dziurkę, przez którą pierwotnie przechodził metalowy trzpień, a całość, zamiast nitu, została wykończona guzem ze złotej taśmy, w której jeszcze dodatkowo osadzono inny bardzo cenny w tamtym czasie kamień szlachetny czyli granat (almandyn).
I pomimo faktu, że "narodziny" obydwu tych przedmiotów dzieli od siebie ponad 1000 lat to zdaje się im przyświecać ta sama myśl techniczna. Jedna, centralna dziurka wiercona raczej w innym celu niż żeby potem wykorzystać bursztyn jako guzik.
Czym więc jest to Patrykowe znalezisko? A właściwie czym mogłoby być? Bo przecież bez żadnego kontekstu to możemy tylko gdybać. Czy było częścią ozdoby jakiegoś pirackiego, kaperskiego kapelusza? Wykonane ręką uzdolnionego żeglarza w chwili wolnej od pirackich zajęć...
...czy była to jakaś część klamry ozdobnej do pasa? Czy fragment klejnotu z piórami, zdobiącego szlachecką czapę - kołpak?
Czy może był ozdobną częścią – wykończeniem jakiegoś wytwornego sztyletu? Czy czymś zupełnie innym?
A Wy? Jak myślicie...
PS:
A na deser (nie mogłem się powstrzymać jak znalazłem w ośrodku Karta) kilka fotosów z backstage'u Pana Wołodyjowskiego. Jakże doskonale ilustrują tezę, że jednak jest coś takiego jak "prawda czasu i prawda ekranu".
Ech, złote czasy Polskiego Filmu, w których o BHP nikt jeszcze nie słyszał nawet ;)
Wszystkiego dobrego :)
Trwa ładowanie...