Domowe makro

Darmowy!

Domowe makro

1 rok temu Brak komentarzy

Trzy tygodnie temu zostałem (po raz drugi) ojcem, co sprawiło, że moje wypady do Puszczy ograniczyły się do zera. Cóż za niespodziewany bieg wydarzeń. ;)

Czas ten spędziłem głównie w domu i w jego najbliższej okolicy, czyli w ogródku, który próbuję doprowadzić do stanu używalności.

Te dwa czynniki sprawiły, że postanowiłem spróbować swoich sił w makrofotografii. Zawsze interesowała mnie ona i podziwiałem jej twórców, ale jakoś nie mogłem się zebrać, żeby na poważnie do niej podejść.

 

Jednoznacznie przekonały mnie do tego same owady i pająki, które tłumnie zaczęły zjawiać się w moim domu i dookoła niego. A ponieważ moja córka jest fanką pająków i (słusznie) nie pozwala ich wyrzucać (co swoją drogą pomaga walczyć z moją lekką arachnofobią), mamy w tym momencie jakieś dwa tuziny współlokatorów różnej maści i ilości odnóży.

Jest zatem krzyżak ogrodowy (jeden na drzwiach balkonowych i jeden przed wejściem do domu), krzyżak zielony (gatunek do potwierdzenia, więc mieszka sobie w rogu salonu aż podrośnie), bokochód (krążący po domu), skakun, kilka omatnikowatych (w garażu) i lejkowcowatych (na ogrodzie); oraz niezliczona armia nasoszników, które przepędzają wszystkich, oprócz kątników. Kątniki są przez nie zjadane.

 

Nawet nie muszę ich specjalnie szukać. Same się na mnie natykają. Nie zdążyłem tylko jeszcze wszystkim zrobić zdjęcia. Nie wszystkie są też do tego chętne.

 

Za skakunem ze zdjęcia po prawej biegałem ponad kwadrans i najlepsze zdjęcie, jakie mu zrobiłem ma ostrość na jego tylnej parze oczu, a chwilę po jego zrobieniu siedział już na obiektywie i było po sesji.

 

Dla odmiany bokochód z kolejnego zdjęcia zachował stoicki spokój, kiedy szukałem odpowiedniego kąta i przez kwadrans dał się na spokojnie udokumentować.

 

 

 

 

 

 

 

 

Oprócz pająków regularnie podlatują też inni goście, których możecie zobaczyć poniżej.

Jeszcze przez jakiś czas będę Was pewnie męczył makrofotografią, bo jest to bogaty i niebywale ciekawy i zróżnicowany świat.


W kolejnym wpisie będę chciał przybliżyć proces powstawania jednego z tego typu zdjęć i postaram się wrzucić jakieś zdjęcia "behind the scenes" specjalnie dla patronów.

Trwa ładowanie...