Zielone nawozy w uprawach permakulturowych

Darmowy!

Zielone nawozy w uprawach permakulturowych

1 rok temu Brak komentarzy

W permakulturze mawiamy, że w naszych ogrodach nie uprawiamy roślin, ale glebę. Jednym z naszych głównych celów jest zwiększanie ilości materii organicznej oraz żyzności. Bez żyznej i zdrowej gleby nie ma bowiem mowy o zdrowej żywności, a taka właśnie żywność chcemy uzyskiwać, kierując się jedną z permakulturowych zasad projektowania „Pozyskaj Plon”. Uprawy roślin na zielony nawóz są jednymi z najlepszych rozwiązań jakie możemy zastosować, przyjrzyjmy się więc nim i poznajmy je lepiej.

Na początek zdefiniujmy, co rozumiemy przez „zielony nawóz”. W klasycznym rozumieniu, jest to uprawa, której masa zielona (części nadziemne roślin) przyorana w odpowiednim momencie, zwiększa żyzność gleby.

Jak to się ma do permakultury, w której w zdecydowanej większości przypadków nie orzemy gleby?

W klasyce permakulturowej rośliny wysiane na zielony nawóz ścinamy tuż nad ziemią i pozostawiamy na jej powierzchni w charakterze ściółki. Tak bowiem dzieje się w naturze – obumierające jesienią rośliny nie zakopują się do ziemi, ale pozostają na jej powierzchni, gdzie „zajmą się” nimi mieszkańcy gleby – od bakterii i grzybów, po dżdżownice. Pod ziemią natomiast pozostają korzenie, które również ulegają rozkładowi.

Stosując nawozy zielone imitujemy naturalne cykle i zjawiska zachodzące w naturze, uzyskując dzięki temu liczne korzyści.

Najbardziej oczywistą korzyścią jest podnoszenie żyzności gleby. Nasze gleby są z reguły ubogie nie tylko w składniki mineralne, ale i w materię organiczną, a tylko dzięki niej może w glebie kwitnąć bjne życie. Dodatkowo, jeżeli jako zielony nawóz zastosujemy rośliny motylkowe, możemy wzbogacić glebę w znaczące ilości azotu, częstokroć równe tym, jakie dałoby nawożenie czy solidna dawka kompostu.

Wraz ze wzrostem zawartości materii organicznej poprawia się struktura gleby. Tworzy się lepsza struktura gruzełkowata, gleby ciężkie stają się bardziej przepuszczalne, a lekkie lepiej związane. Procesami tymi możemy sterować, dobierając gatunki roślin na zielony nawóz. Chcąc glebę rozbić wysiejmy rzodkiew japońska, chcąc glebę związać, żyto ozime.

Ciągła obecność korzeni w glebie, a łodyg i liści nad nią sprawiają, że gleba nie jest tak podatna na erozję pod wpływem wody, słońca czy wiatru. Po deszczu dłużej zachowuje wilgoć zarówno dzięki zacienieniu, jak i materii organicznej chłonącej wodę jak gąbka.

Na polu czy grządce obsianej nawozem zielonym nie ma wolnych nisz dla chwastów, dlatego też nie trzeba z nimi wojować. Wszystkie nisze są zajęte do czasu, aż zdecydujemy, że pora jakieś zwolnić. Rośliny na zielony nawóz wypełniają lukę pomiędzy kolejnymi okresami uprawy, nie tylko ograniczając zachwaszczenie, ale również zapewniając roślinny komponent kontynuujący współpracę z mikroorganizmami glebowymi w czasie, gdy tradycyjnie uprawiane warzywa czy zboża nie są w stanie na danym areale rosnąć.

Ta ostatnia cecha podpowiada nam, że zielone nawozy powinniśmy wysiewać, gdy tylko zwolni się jakiś skrawek ziemi, którego w najbliższym czasie nie mamy zamiaru uprawiać. Dzięki temu w naszym ogrodzie nie będą straszyć placki gołej ziemi, a my uzyskamy na przykład dodatkowy materiał do ściółkowania następnej uprawy.

Najczęściej stosowanym sposobem jest siew roślin na zielony nawóz w formie poplonu, po zakończeniu sezonu ogrodniczego. Zwykle ma to miejsce późnym latem lub jesienią, a zasiane rośliny pozostają na grządkach do wiosny. Jak już pisałem, stała obecność w glebie żywych korzeni, nawet zimą pod śniegiem, jest nie do przecenienia. Kluczem do sukcesu jest, aby posiane rośliny zdążyły się do mrozów rozwinąć na tyle, aby móc przetrwać zimę. W mojej opinii taką rolę najlepiej spełnia żyto ozime. Zimę w naszych warunkach przetrwa również wyka kosmata.

Czasami jednak postępujemy inaczej – siejemy rośliny które mróz zabije, po to, aby nowy sezon wiosną zaczynać z „czystą” grządką. W mojej opinii ten sposób jest mniej efektywny, ale również godny polecenia.

Istnieją rośliny na zielony nawóz wschodzące bardzo szybko i osiągające fazę kwitnienia w kilka tygodni. Takie rośliny możemy wysiać w dowolnej porze roku poza zimą, na przykład w przerwie między plonami wiosennymi a siewami letnimi. Pamiętajmy, że rośliny takie powinniśmy ściąć zanim zdążą wydać nasiona, inaczej stracimy większą część azotu jakiego mogłyby dostarczyć. Sprawdzi się tu gorczyca, facelia czy seradela.

Metodą, którą stosuje bardzo niewiele osób, jest utrzymywanie zielonego nawozu na grządkach na stałe. Służą do tego rośliny wieloletnie, na przykład koniczyna biała. Jest to metoda wymagająca więcej pracy i uwagi, ale daje dobre wyniki. Nasiona lub sadzonki sadzi się w ściętą koniczynę, a następnie okresowo się ją ścina używając jako ściółki na tej samej grządce. Metodę ta stosuję od pewnego czasu i sprawdza się ona doskonale w uprawie np. czosnku ozimego, sadzonego jesienią a zbieranego latem następnego roku.

Czasami na zielony nawóz można wybrać rośliny „do zadań specjalnych”. Przykładem może być tu wymieniona wcześniej rzodkiew japońska Daikon, której masywne, długie korzenie potrafią zmiękczyć i rozluźnić zbite, udeptane gleby. Inną rośliną godną polecenia jest gorczyca, której korzenie wydzielają substancje zabijające wiele żyjących w glebie szkodników i organizmów chorobotwórczych, a szczególnie nicienie. Jako ciekawostkę dodam, że tak samo działa również ściółka z gorczycy.

Wiele osób sądzi, że zielone nawozy są domeną rolnictwa wielkoobszarowego. Nic bardziej mylnego. Nie ma grządki zbyt małej, aby wysiać zielony nawóz, a wystarczy do tego dosłownie szczypta nasion. Regularnie stosuję nawozy zielone na grządkach o powierzchni jednego metra kwadratowego, a najmniejszym „polem uprawnym” na jakim je zastosowałem była … dwulitrowa doniczka. Rosnący w niej karłowaty pomidor wydawał się być z tego zadowolony.

Zachęcam Was gorąco do wysiewania nawozów zielonych. Każdy szanujący się ogrodnik permakulturowy powinien mieć pod ręką nieco nasion koniczyny, żyta, facelii czy rzodkwi, aby gdy tylko na grządce zwolni się miejsce mógł sprawić, że coś znowu wypełni niszę, choćby na krótki czas.

 

Artykuł powstał dzięki wsparciu udzielonemu za pośrednictwem witryny https://patronite.pl/Permisie

Patroni Artykułu:
Mariusz
Patron Anonimowy
Patron Anonimowy
Patron Anonimowy
Patron Anonimowy

Dziękuję!

 

Trwa ładowanie...