Wygeneruj sobie przemoc seksualną - czyli o rozbieraniu zdjęć kobiet bez ich zgody
Na platformie X użytkownicy „rozbierają” innych ludzi (głównie kobiety) na zdjęciach za pomocą AI. Tysiące osób padło ich ofiarą. To nie jest zabawa. To przemoc seksualna.
W ramach „zabawy w rozbieranie” dorośli ludzie potrafili prosić o rozebranie na zdjęciu… dzieci. Grok przeprosił za wygenerowanie takiego zdjęcia, powołując się na prawo dotyczące ochrony dzieci, które w ten sposób zostało złamane.
Widziałam kilka takich przerobionych moich zdjęć, a także (na szczęście usunięte) fejkowe zdjęcie erotyczne. Nie wyraziłam zgody na żadną z przeróbek.
Po X latają obecnie setki tysięcy fejkowych zdjęć w bikini czy w erotycznych pozycjach.
Nastolatka, której rówieśnicy z rozbawieniem zaczną przerabiać zdjęcia, gdyż robią tak teraz „wszyscy” dorośli - może odebrać sobie życie.
Niedawno polska policja i prokuratura umorzyła sprawę, w której uczniowie podstawówki wygenerowali i udostępniali rozebrane zdjęcie swojej koleżanki.
Organy ścigania argumentowały, że przecież na zdjęciu nie widać narządów płciowych dziecka ani nie jest to czynność seksualna, a poza tym oryginalne (ubrane) zdjęcie było dostępne w Internecie.
Tak wygląda obwinianie ofiar (także dziecięcych) przez organy ścigania.
Zareagował dopiero prezes UODO, który zwrócił się o interwencję w tej sprawie do prokuratora generalnego.
Prawo powinno się tym wreszcie skutecznie zająć - i karać zarówno człowieka, który wydaje polecenie rozebrania kogoś innego sztucznej inteligencji, jak i właściciela aplikacji, która na to pozwala.
Każdy dorosły ma prawo wrzucać zdjęcia swojego ciała i wizerunku, jakie chce. Ale nikt nie ma prawa rozbierać czy przerabiać na erotyczne zdjęć innej osoby bez jej zgody.
Gdy ktoś nas bez zgody „rozbiera”, by nasze półnagie ciało mógł zobaczyć w sieci każdy - znów pozbawia się nas kontroli w kontekście autonomii cielesnej i seksualnej. A to stanowi przemoc seksualną.
Nie rozumiesz zgody?
Pojawiają się też argumenty, że przecież niektóre użytkowniczki, chcąc promować swoje konta na niebieskiej platformie, same zaczęły prosić Groka o "rozebranie" ich. I że to ich wina, iż ludzie masowo zaczęli generować półnagie zdjęcia obcych sobie kobiet.
Tak może napisać tylko ktoś, kto nie odróżnia zgody od jej braku. A to już jest bardzo niepokojące.
Jeśli kobieta sama się rozbiera - jej wybór. Ale to nie znaczy, że teraz każdy może podejść do dowolnej obcej kobiety i ją rozebrać, mimo braku jej zgody, prawda?
By zmylić Groka i udawać, że to ktoś sam prosi o "rozebranie" się (a zatem rzekomo jest zgoda), niektórzy wrzucali zdjęcia obcych sobie kobiet i podszywali się pod nie, pisząc "pokaż mnie w bikini". Zrobiono tak też z moim zdjęciem z ciążowym brzuszkiem.
Przemoc jako komplement
„Dobra dobra, jestes zazdrosna ze jeszcze nikt twojego zdjecia nie przerobił...” - napisał użytkownik X. To bardzo częsty „argument”.
Gdy sprzeciwiamy się nadużyciom - pojawiają się mizogini, którzy próbują nas upokorzyć stwierdzeniem, że nikt by nas nie wykorzystał.
Według nich przemoc seksualna to komplement, a sama sugestia, że jej nie doświadczamy (mimo iż większość z nas doświadcza) - ma nas smucić i wywoływać zazdrość wobec kobiet, które ktoś wykorzystał seksualnie (wtf?!).
To logika obrońców oprawców, która ma poniżać i uciszać ofiary ("nikt ci nie uwierzy, bo jesteś za brzydka", "przecież on chciał tylko, byś poczuła się lepiej"), z przemocy robi akt uznania, a ze sprawcy - komplemenciarza, który ma obok całą armię obrońców przestępstw seksualnych.
Sharenting zagraża dzieciom
„To niech nastolatki nie publikują swoich zdjęć w internecie bez zgody opiekunów prawnych” - pojawiało się sporo takich komentarzy.
To opiekun prawny nie powinien publikować zdjęć dziecka z pełnym wizerunkiem - to nie jego ciało i nie jego wizerunek, tylko odrębnej osoby, jaką jest dziecko. Publikowanie wizerunku dziecka odbiera mu podmiotowość i naraża na zagrożenia pdf. Ta akcja jest tego przykładem. Czy chcesz, by udostępniane przez Ciebie zdjęcia dziecka pojawiały się na stronach porno, przerobione na nagie?
Ale problem, o którym tu rozmawiamy, jest jeszcze inny - choć też związany z odbieraniem autonomii i też jest winą dorosłych, którzy normalizują przemoc i "rozbieranie" za pomocą Al bez zgody.
Rówieśnicy mogą nastolatce zrobić zdjęcia z zaskoczenia w szkole, by następnie je przerabiać w sieci - w końcu właściciele mediów społecznościowych dają do tego powszechnie dostępne narzędzia, a dorośli robią to na porządku dziennym wobec obcych sobie kobiet.
Obwinianie ofiar nie jest żadnym rozwiązaniem i tylko zachęca sprawców do działania.
Kara za udostępnienie swojego zdjęcia - przemoc
"Kobiety wrzucają do sieci swoje zdjęcia, więc same są sobie winne, że wbrew ich woli przerabiamy je na rozebrane" - pojawiła się masa takich komentarzy.
Wrzucanie swoich zdjęć do sieci nikogo nie krzywdzi.
Robienie rozebranych przeróbek zdjęć innej osoby bez jej zgody - to przemoc.
"Kobiety noszą latem szorty, więc same są sobie winne, że robimy im zdjęcia z ukrycia i wrzucamy na grupki z łatwymi Polkami".
Noszenie szortów nikogo nie krzywdzi.
Robienie zdjęć na ulicy obcym kobietom bez ich zgody, by udostępnić je w grupce do szczucia - to przemoc.
Gdyby rzeczywiście tych ludzi oburzało bikini czy szorty - nie generowaliby zdjęć kobiet w bikini czy szortach bez ich zgody.
Gdyby oburzały ich zdjęcia kobiet w sieci - nie udostępnialiby zdjęć z przeróbkami kobiet.
Gdyby wkurzało ich rozbieranie się - nie wrzucaliby swoich zdjęć z siłowni z odsłoniętą klatką piersiową i nie chodziliby po plaży w samych szortach.
Ich oburza to, że kobiety same decydują o tym, czy założyć bikini, szorty i czy wrzucić swoje zdjęcie do internetu.
Udostępniając rozbierane zdjęcia bez zgody kobiet, czyli stosując przemoc - próbują przywrócić swoją kontrolę nad ciałami kobiet.
"To nie publikujcie swoich zdjęć" - pojawia się mnóstwo głosów.
Przecież są całe fora, na których udostępniane są zdjęcia zrobione kobietom z ukrycia na ulicy czy w autobusie.
Nie trzeba publikować swoich zdjęć, by być ofiarą takiej przeróbki.
Trzeba by nie wychodzić z domu.
Chociaż fora z mężami, którzy udostępniają w sieci intymne zdjęcia swoich żon zrobione bez zgody pokazują, że nawet w domu nie zawsze jest bezpiecznie.
Tak się kończy obciążanie ofiary. Ono nie ma końca. Nawet niewychodzenie z domu nie zapewnia braku obwininia ofiary.
Więc może by jednak obciążać winą sprawcę przemocy za to, co zrobił, a nie jego ofiarę?
Tu nie chodzi o ciało, tylko o kontrolę nad ciałem
Dla mizoginów seksualizacja jest atrakcyjna tylko wtedy, gdy robią ją bez zgody kobiety: z pomocą sztucznej inteligencji rozbierają ją na zdjęciach czy robią przeróbki jej ciała w seksownych pozycjach.
Gdy kobieta sama robi to ze swoim ciałem i wizerunkiem; gdy dobrze się czuje w bikini czy z seksowną ekspresją - wtedy jest „szmatą” i należy jej się największa pogarda, a w pakiecie obrażanie, stalkowanie czy inne rodzaje przemocy.
Wystarczy, że dziewczyna założy latem szorty lub krótki top, by mizogini oskarżali ją o rozbieranie się dla ich uciechy i prowokowanie ich do seksistowskich komentarzy czy do robienia jej z ukrycia zdjęć w autobusie, by wrzucić na grupę z „łatwymi Polkami”, które latem nie noszą płaszcza (skandal!).
Ale „rozbieranie” kobiet z użyciem sztucznej inteligencji? Żaden ze sprawców, który tak robi, nie słyszy od innych mizoginów, że jest łatwy i prowokuje tym rozbieraniem. Bo on może „rozebrać” kobietę wbrew jej woli. To ona nie może ubierać się, jak lubi i jak jej wygodnie.
Im chodzi tyko o jedno: o czynności mimo braku zgody kobiety. O kontrolę, zastraszanie i przymuszanie. Jej wolna wola i jej prawo do decydowania o własnym ciele są dla nich największym zagrożeniem - więc nękają kobiety, które im się sprzeciwią bądź które same robią ze swoim ciałem to, co w świecie mizoginów tylko oni mają prawo robić z ciałami kobiet, koniecznie bez ich zgody, biorąc je sobie bez pytania.
Śmiertelne zagrożenie
Nastolatka z Indii odebrała sobie życie, gdy w sieci pojawiły się jej przerobione na nagie zdjęcia.
„Otrzymaliśmy skargę, że żonaty mężczyzna z okolicy ją nękał” - poinformowała policja.
Zgodnie ze skargą, mężczyzna zebrał zdjęcia dziewczyny i użył narzędzi AI do generowania nagich zdjęć, które później zostały udostępnione online.
Policja przekazała, że wstępne raporty wskazują, że nastolatka mogła odebrać sobie życie z powodu długotrwałego cierpienia psychicznego spowodowanego nękaniem i nadużyciami online.
Wszczęto dochodzenie, a funkcjonariusze badają dowody cyfrowe i przesłuchują osoby wymienione w skardze (źródło: „The Telegraph India”, ale o tej tragedii pisano w bardzo wielu mediach).
To miało miejsce w listopadzie 2025 r.
W grudniu 2025 r. na platformie X dziesiątki tysięcy kobiet padły ofiarą przeróbek ich zdjęć na rozbierane.
Codziennie kolejne tysiące doznają rozpowszechniania ich fałszywych nagich zdjęć wygenerowanych przez AI.
Wśród ofiar są także nastolatki i dzieci.
Także bardzo małe dzieci.
Nie trzeba czekać na tragedię - jak zwykle odczekują decydenci, nim podejmą działania, bo inaczej nie chce im się działać i słuchać głosów ofiar.
Nastolatka nie żyje przez człowieka, który generował i publikował jej nagie zdjęcia przez AI.
Ofiar tej przemocy są dziesiątki tysięcy, wśród nich nastolatki i dzieci. To realne zagrożenie ich życia.
Kiedy służby i politycy coś z tym zrobią?!
Potrzebujemy skutecznych regulacji wykorzystania AI do stosowania przemocy czy bullyingu - i to na wczoraj. Oraz ścigania przestępców, którzy to robią. Przede wszystkim dla dzieci, które nie zasłużyły na dorastanie w takim świecie. Walczmy o lepszy świat także dla nich.
Trwa ładowanie...