Jagodowa Recenzja #5 - "Płaszcz za milion dolarów", różni twórcy

Obrazek posta

źródło grafiki: Unsplash/Daniele Franchi

 
10 grudnia 2025 roku ukazał się kolejny tom z serii Wielcy bohaterowie Disneya - tym razem padło na Sknerusa McKwacza i album o tytule Płaszcz za milion dolarów.
 
Sknerus McKwacz, jedna z głównych gwiazd najpopularniejszych i najczęściej przedrukowywanych komiksów na świecie, zadebiutował w 1947 roku w historii Wielka niedźwiedzica autorstwa Carla Barksa. Był wówczas postacią zdecydowanie antypatyczną (już na początku wypowiedział słowa: „Wszyscy mnie nie znoszą, a ja nie znoszę wszystkich”), bogatym starcem w smokingu, kaczorem nieco już zniedołężniałym i czerpiącym satysfakcję z nieszczęścia innych. W kolejnych komiksach zmienił się jednak zarówno jego charakter, jak i ubiór: pojawiły się charakterystyczny płaszcz z atłasowym kołnierzem i mankietami oraz złotym guzikiem, stylowe getry i lśniący cylinder, a także nieodłączna laska oraz okulary, które kojarzą się z mądrością i profesjonalnym przywiązaniem do szczegółów.
 
Jak zapowiedziało wydawnictwo Egmont Polska - w niniejszym tomie zobaczymy, jak ewoluowały wygląd, osobowość i nietuzinkowy ubiór najbogatszego kaczora świata widzianego oczami kolejnych pokoleń najwybitniejszych twórców disneyowych komiksów.
 
Najpierw czytelnika wita przedmowa - rzecz jasna - i cieszy mnie to, że zostały wymienione nie tylko komiksy, ale również kreskówki oraz kacze seriale, czy filmy. Mimo iż najbogatszy kaczor świata jest znany głównie z komiksów, to jednak ma dość spory udział w obrazkach ruchomych. Świetna również jest kolejna strona, która wymienia najważniejsze słowa kojarzące się ze Sknerusem z przeuroczymi grafikami.
 
Mam świadomość, że większość komiksowych historii jest znana wielu kaczym czytelnikom - ale mi niekoniecznie. Dlatego uznałam, iż najlepiej będzie, jeśli się skupię na debiucie - czyli na opowieści o tytule Wielka niedźwiedzica. Odsyłam raz jeszcze do drugiego akapitu po więcej informacji.
 
Fabuła zaczyna się od zmartwień siostrzeńca McKwacza, czyli Donalda, odnośnie finansów - a raczej: braku środków - na Boże Narodzenie. Po przeczytaniu pierwszego dymku wypowiedzianego przez Sknerusa pomyślałam sobie, iż wstrzeliłam się idealnie w czas. Tak czy owak, zaprosił swoją najbliższą rodzinę do domku w górach, aby teoretycznie spędzili święta. Był to jednak ukryty, dość nieprzyjemny plan na przetestowanie chłopaków. Aż mnie zmroziło, dopóki nie zobaczyłam sceny z małym niedźwiadkiem. Co jak co, lecz narysowany ten zwierzak przez Carla Barksa wyszedł słodko.
 
Wielka niedźwiedzica rozbawiła mnie do łez, a puenta wyszła świetnie. Nie takiego obrotu spraw, szczególnie po Sknerusie, się spodziewałam. I dobrze.
 
Dziękuję wydawnictwu Egmont Polska za wysłanie egzemplarzu do recenzji.
Jagodowa Recenzja

Zobacz również

Jagodowa Recenzja #4 - "Kaczogród. Zejście smoka", Carl Barks
Jagodowa Recenzja #3 - "Pan i Pani Smith", Doug Liman
Jagodowa Recenzja #2 - "Zakwakane przygody 1", różni twórcy

Komentarze (0)

Trwa ładowanie...