Jedziemy na pielgrzymkę, kierunek Liban!

Obrazek posta

Czy słyszeliście o św. Charbelu, pustelniku wyznania Maronickiego, żyjącym w XIX w. na terenie dzisiejszego Libanu? Jeszcze do niedawna ja też nie słyszałem o nim zupełnie nic.

Historia spotkania z nim ma swój początek w ubiegłym roku, kiedy to miało miejsce pewne wydarzenie. Ktoś z mojej rodziny ciężko zachorował na autoimmunologiczną chorobę. Początkowo objawy były łagodne, ale nagle jego stan dramatycznie zaczął się pogarszać i szybko zaczął tracić przytomność. Lekarze załamywali ręce i nie dawali żadnych szans na przeżycie. Wtedy wszyscy, cała rodzina, zaczęliśmy modlić się o uzdrowienie. Jak się okazało, modlitwa ta miała skuteczną moc sprawczą. Następnego dnia ten bliski odzyskał przytomność, telefonicznie informując nas o tym. Zupełnie jakbyśmy usłyszeli ducha! Półtora tygodnia później został wypisany ze szpitala do domu, a dziś czuje się już dużo lepiej.

Po niespełna roku dowiedziałem się, że wtedy, przed wspólną modlitwą, ktoś z rodziny spytał się jakieś siostry zakonnej – do kogo mamy się modlić? Do św. Charbela, on wszystko może - padła odpowiedź.

Pół roku później doznałem swojego uzdrowienia - odzyskałem w pełni wzrok, gdzie jeszcze 5 lat wcześniej nie byłem w stanie bez okularów nic przeczytać. Przy okazji - wróciłem na łono Kościoła, po 35 latach przerwy. To były moje cuda

Dziś myślę, że to sprawka św. Charbela, o którym jeszcze do niedawna nic nie wiedziałem, a któremu chciałbym za to wszystko podziękować.

To tyle słowem wstępu.

Serdecznie was wszystkich pozdrawiam!

charbel liban Annaya

Zobacz również

Odświeżamy nasze archiwum.
W zamku inkwizytora
Czarownice w Księstwie Nyskim w XVII w.

Komentarze (0)

Trwa ładowanie...