Historia polskiego bonsai cz1. Tadeusz Wcisło

Obrazek posta

Dzień dobry Patroni

Dziś zapowiadany wpis, który mam nadzieję będzie początkiem krótkiej serii podejmującej temat ludzi zasłużonych dla polskiego bonsai, ale też będących bliskimi mojego świata bonsai. Ludzi wśród których kilku to działacze ogólnopolscy, ale też osoby działające lokalnie w naszej krakoskiej społeczności.

 

Uwielbiam stare książki o bonsai i suiseki. Pojawia się tam Wielu znamienitych, a współcześnie nieznanych bonsaistów i kolekcjonerów sztuki. Pionierów współczesnego bonsai, a jednocześnie propagatorów i autorów wielu ciekawych publikacji. Choć minęli się z erą cyfrową to pamięć o nich nie przeminie ponieważ pozostawili po sobie namacalną część swojej wiedzy i życia. Na marginesie w głowie się nie mieści jak dużo jest to pozycji. Dziesiątki książek o bonsai, suiseki, dzikich roślinach, itp., setki, a może tysiące miesięczników, a dodatkowo setki albumów okolicznościowych z wystaw, spotkań, rocznic, itp. 

To właśnie one i ich autorzy- w większości nieżyjący (niektórzy odeszli juz dawno temu) skłoniły mnie do przemyśleń nad naszym podwórkiem i o tych, których wielu z Was nie znało lub nie zna.

To właśnie one i ich autorzy- w większości nieżyjący skłoniły mnie do przemyśleń nad naszym podwórkiem i o tych, których wielu z Was nie znało lub nie zna.
Wczoraj podczas porządków w IPNie Sowińskich zaglądnąłem do albumów z wystaw Klubu Bonsai Polska. Kilka zdjęć zainspirowało mnie do napisania trzech być może czterech, pięciu postów poświęconych osobom i wydarzeniom w naszym środowisku w minionym ćwierćwieczu.

Dziś śp. Tadeusz Wcisło,

przyjaciel wszystkich bonsaistów, czyli Tadziu, który w początkach przestrzeni internetowej wybrał nicka "Ignac".

 

Tadziu podczas jednej z wielu dyskusji o bonsai podczas naszych spotkań w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha. 


Tadek był cenionym bonsaistą z najstarszego pokolenia znawców tej sztuki w Polsce. W tamtym czasie robił i posiadał świetne drzewa. Miał swój wypracowany sposób uprawy i kształtowania bonsai. Metoda prób i błędów była najczęściej stosowaną w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. On miał wyjątkową intuicję, którą rozwijał przez bardzo aktywne uczestnictwo w życiu polskiego bonsai. Jednocześnie trzeba to napisać, że nie uległ szaleństwu przełomu lat 90tych i nowego stulecia. W tamtym czasie jego kolekcja była naprawdę imponująca. Uprawiał i tworzył piękne sosny, w tym mój ulubiony las sosnowy, modrzewie, pierwsze laski i nasadzenia na płytach kamiennych, klony, lipy i z dużym prawdopodobieństwem wiele innych rodzimych gatunków, ale na to dowodów w zdjęciach i pamięci z wystaw nie posiadam.

Tadeusz Wcisło i Marek Ciuba podczas instalacji wystawy w Muzeum Manggha.

 

Najciekawsze jest to, że te powyżej wymienione gatunki zawsze przykrywał kolekcją swoich wiązów drobnolistnych, których do dnia dzisiejszego nikomu w Polsce nie udało się choćby dogonić. Tadziu opowiadał, że ich historia zaczynała się zawsze na giełdzie kwiatów, którą jako prowadzący kwiaciarnię w Tarnowskich Górach odwiedzał regularnie. Tam kupował pierwsze importy z Holandii, które rozwijał i z czasem stały się jego znakiem rozpoznawalnym w świecie polskiego bonsai. Innym sposobem pozyskiwania wiązów były tzw. suchelce, czyli wiązy które odkupował i odratowywał, a w kolejnych latach uprawy przeobrażał je w świetne drzewa. Swoje sposoby opisywał na wspomnianych poniżej forach i chętnie dzielił się wiedzą. To co może zainteresować współczesnych to, że podczas wegetacji uprawiał je w ogrodzie, po czym, bardzo skąpym podlewaniem jesienią doprowadzał je do zrzucenia liści i w takim stanie zimował je w piwnicy (nieco powyżej zera). Mówił o tym jak o najprostszej czynności, a jednak do dziś nie znalazł się godny następca.

Jeden z jego wiązów w galerii głównej Mangghi.
Fotografia nieżyjącego Andrzeja Janikowskiego, który utrwalał życie ówcześnego Centum Manggha przez wiele lat. Wspomniałem go również w swojej książce. Mieliśmy w planach wydanie albumu o bonsai z fotografiami jego autorstwa... 


Archiwalne posty znajdziecie na nieistniejącym już forum Klubu Bonsai Polska: bonsai.org.pl (obecnie inny właściciel domeny) oraz tzw. przyjaciół bonsai ( można próbować przez: Wayback Machine, Archive.is).

Tadeusz Wcisło i Bryan Albright przy modrzewiowym lesie Tadzia.



W całym kotle ścierania się poglądów, osobowości, sposobów uprawy bonsai, jedynie Tadek odnajdował się jakoś ponad tym. Był utopijnym zwolennikiem pogodzenia się wszystkich środowisk bonsaiowych i wielkim orędownikiem ogólnopolskiej wystawy bonsai na miarę tych europejskich. Po latach mam wrażenie, że kilka tych ówczesnych z Muzeum Manggha, w których brał udział nie odstawało jakością drzew ówczesnych twórców europejskich (jak wiecie importy czyli cudza praca podpisana swoim nazwiskiem nie są moją filiżanką herbaty i nie świadczą o talencie czy umiejętnościach-temat na inny wpis).

Tadeusz Wcisło i Juraj Marcinko z słynnym sosnowym lasem Tadzia

Las Tadzia na wystawie Klubu Bonsai Polska w Muzeum Manggha.

Wiąz drobnolistny Tadzia

Modrzew z kolekcji Tadzia.

Wiąz drobnolistny Tadzia

Sosna pospolita z kolekcji Tadzia.


Mieszkał w miejscowości Jaworzno między Krzepicami, a Wieluniem. W czasach, gdy pracowałem w salonie Audi-VW wielokrotnie przejeżdżałem obok jego domu. Drogę między Krakowem, a siedzibą Kulczyk Tradex w Poznaniu pokonywałem regularnie przez osiem lat , ale przyznaję z prawdziwym smutkiem 50latka, że zatrzymałem się dopiero gdy go zabrakło, czyli na jego pogrzebie. Zginął na swojej paralotni, która była równie wielką pasją jak bonsai. Pamiętam jak tuż przed tym okropnym wypadkiem opowiadał mi o swoich niesamowitych lotnych przygodach w Alpach... Odszedł zdecydowanie za wcześnie, ale wydaje się, że tak jak prawdziwy pasjonat paralotniarstwa. Rok później odwiedziłem Jaworzno ponownie, aby dzięki uprzejmości rodziny ustawić jego drzewa na wystawie w Muzeum Manggha "Jesień 2009". Obecnie można zapalić świeczkę na jego grobie na cmentarzu parafialnym przy Kościele Trójcy Przenajświętszej  w Jaworznie.

Silna grupa Klubu Bonsai Polska podczas jednego z wielu spotkań w szkole japońskiego obok Muzeum Manggha. Na zdjęciu widoczne są Wiązy Tadzia i kilka drzew innych osób.

Od lewej Jacek Zwoniarski, Marian Studnicki, Kazimierz Mleczko, w kuckach Piotr Syposz, Adrian Pudełko, Tadeusz Wcisło, Barbara Firlit, Piotr Zieliński, Marek Ciuba, Maciej Pelczar, Grzegorz Sowiński, Marek Bednarczyk, Artur Bieniek i w kuckach niestety nie pamiętam.


Zastanawiałem się na ile miał wpływ na moją drogę bonsai. Nie doszedłem do jednoznacznych wniosków, ale Wiem na 100% że jestem szczęściarzem, ponieważ żyłem w czasach Tadzia Wcisło- serdecznego i zawsze uśmiechniętego człowieka, z którym dyskutowałem nie raz do białego rana. Jakąś część jego mądrości na pewno przejąłem.
Niech zostanie w naszej pamięci na zawsze właśnie taki- uśmiechnięty od ucha do ucha...

Wyjątkowo osobiste zdjęcie Tadzia z moim Grzesiem i Izą. Książ 2008 rok.

 

Jeśli dobrnęłaś lub dobrnąłeś do końca to znaczy, że cię zainteresowało. Wkrótce kolejne wpisy o innych osobowościach polskiego bonsai.

Patronom dziękuję za wsparcie

🙇

 

Zobacz również

215. Kilka słów o aranżacjach tokonomy w książce "Grzegorz Sowiński Bonsaidō".
217. Cięcie jałowców Kishu prebonsai
Historia polskiego bonsai cz2. Barbara Firlit

Komentarze (2)

Trwa ładowanie...