Koniec libańskiego rozdziału, przygotowania do powrotu do Syrii i wiadomość od Jurie
Od 2017 roku wspólnie z Wami wspieraliśmy_łyśmy szkołę Pathways w Libanie założoną przez naszą syryjską przyjaciółkę, Jurie. Jak wiecie, Pathways była miejscem nauki dla syryjskich dzieci pozbawionych dostępu do edukacji. Od samego początku, mimo że składała się tylko z paru ławek i drewnianej tablicy, stała się bezpieczną przestrzenią i stymulującym edukacyjnie miejscem. Dla wielu dzieci, zwłaszcza dziewczynek, była jedyną szansą na zdobywanie nauki - ich rodziny często nie mogły sobie pozwolić na wysłanie ich do innej szkoły.
Szkoła Pathways była nieduża, ale stanowiła ogromne osiągnięcie. Sporo z jej uczniów nadrobiło dzięki niej zaległości i znalazło później miejsce w systemie edukacji publicznej w Libanie. Inni wrócili do Syrii z solidnymi podstawami wiedzy. Szkoła Jurie była również szansą na pracę dla nauczycielek z Syrii i Libanu - uczyły tam jako wolontariuszki, ale mogliśmy ich finansowo wesprzeć dzięki Waszym wpłatom.
Dlatego z całego serca chcemy podziękować wszystkim osobom, które przez ostatnie lata wspierały to piękne humanitarne i edukacyjne przedsięwzięcie. Jesteśmy dumne_i i szczęśliwe_i, że wspólnie z Wami mogliśmy dołożyć cegiełkę do tej oddolnej, inspirującej inicjatywy, która przyniosła tak świetne efekty. Szukran!
Szkoła Pathways zakończyła działanie we wrześniu 2025 roku, bo większość syryjskich dzieci z obozów dla uchodźców w Libanie wróciła w ciągu ostatniego roku do Syrii. Nie chcemy jednak rezygnować ze wspierania Jurie. Podczas naszego ostatniego spotkania w październiku 2025 roku Jurie przyznała, że też chciałaby wrócić do domu, choć nie jest to proste. Jej rodzinny dom mocno ucierpiał w czasie wojny i póki co trwa jego powolna odbudowa. Jurie martwi się też o swoją ciężko chorą mamę - w ich rodzinnej miejscowości w Syrii nie ma szpitala. Póki co Jurie mieszka więc i pracuje w Libanie, choć planuje powrót do Syrii może jeszcze tej wiosny.
Co teraz?
Jurie ma marzenie: po powrocie do domu chciałaby założyć małą szkołę. To paląca potrzeba: w jej wsi nie ma żadnej placówki edukacyjnej, brakuje też transportu publicznego, dzięki któremu dzieci mogłyby docierać do szkoły położonej nieco dalej. Misją Jurie jest walka z analfabetyzmem, zarówno wśród dzieci, jak i dorosłych. Wszystkie środki z dotychczasowej zbiórki, które udało jej się zaoszczędzić, chce przeznaczyć na przewiezienie do Syrii szkolnych ławek i materiałów, które obecnie są tam trudno dostępne i bardzo drogie.
Choć pewien etap - szkoła w obozie w Libanie - już się zakończył, zachęcamy Was gorąco do dalszego wspierania Jurie. Środki z prowadzonej przez nas zbiórki będą przeznaczone na jej nowe działania już w Syrii, o których będziemy Was regularnie informować.
Oczywiście zrozumiemy, jeśli zdecydujecie się zawiesić swój patronat, ale gorąco zachęcamy Was do pozostania z nami i Jurie. Jej praca ma ogromny sens i mamy nadzieję wspierać ją dalej razem z Wami.
Tymczasem przekazujemy Wam wiadomość, którą niedawno dostałyśmy od Jurie:
Dziękuję za wsparcie i za to, że byliście i byłyście przy mnie w najtrudniejszych dla mnie chwilach, kiedy to, jak miliony Syryjczyków i Syryjek, nie miałam swojego miejsca i ojczyzny. Nagle, gdy ojczyzna powraca, a kraj zostaje wyzwolony, w sercu znów pojawia się uśmiech. Determinacja by powrócić i odbudować pozostaje w Twoim sercu. Nie mam na myśli jedynie budowania domu z cegieł i zaprawy; mój cel jest ważniejszy i większy: budowanie wiedzy i edukacji. Pomimo wysiłków nowego rządu, w naszych regionach nadal brakuje szkół, a potrzeby pozostają ogromne. Chciałabym stać się jedną z edukatorek dzieci, które przez lata czekały na uchodźstwie, aż ktoś wyciągnie do nich pomocną dłoń, a dziś, mogą uczyć się w wolnej Syrii.
Trwa ładowanie...