Pokazujemy patent, który kiedyś znali wszyscy we wsi. Znalazłem imadło moich marzeń

Obrazek posta

Romek Zaklinacz Byków jedzie do młodego kowala Kacpra Olechnowicza, żeby zrobić elementy do starych sanek. Chodzi o tzw. „kaczki” – stalowe okucia, do których mocuje się dyszle zaprzęgu. Dawniej były one w niemal każdym gospodarstwie, ale dziś mało kto pamięta nawet ich nazwę.

W kuźni zaczyna się prawdziwa robota. Z kawałka płaskownika powstaje tulejka zaczepowa – stal trafia najpierw do ognia, potem na kowadło, gdzie trzeba ją odpowiednio spęczyć, zawinąć i dopasować. Każdy etap wymaga dokładności, bo od tego zależy, czy element będzie mocny i wytrzyma pracę w zaprzęgu. Romek i Kacper pokazują kilka kowalskich trików – jak przekuwać materiał zamiast go ciąć, jak zawijać tuleję na pręcie i dlaczego w kuźni trzeba pilnować koksu w palenisku.

Pojawia się również zakład o coś zupełnie innego – kto szybciej poradzi sobie z przecięciem grubej szyny. W oko Romkowi wpada stare, masywne imadło. Czy Zaklinacz Byków zdoła je kupić, a może wygra je w zakładzie?

 

Zobacz również

Kujemy na nowo zapomniane narzędzia drwali
Na saniach pół tony, a byk ruszył jak szalony
Niesamowicie gruby lód na rzece. Wchodzimy do elektrowni wodnej

Komentarze (0)

Trwa ładowanie...