Jak wygląda moja kuchnia wyprawowa?

Obrazek posta

Mój rynsztunek służący przetwarzaniu i konserwacji żywności, a także jej przechowywaniu, gotowaniu i samym posiłkom, jest (mówiąc skromnie) dość rozbudowany. Jako że swe szlaki przemierzam głównie w canoe, za swego rodzaju bazę do przechowywania prowiantu obrałem dwie beczki o pojemności dwudziestu pięciu litrów każda. Dzięki ich absolutnej wodoszczelności, bez najmniejszej trwogi o zamoczenie, mogę w nich bezpiecznie trzymać miesięczny zapas strawy dla siebie oraz mego psa. Beczki te spoczywają w specjalnych, brezentowych pokrowcach z doszytymi kieszonkami, w których swe miejsce znalazły naczynia, zasobniki i inne kuchenne graty. Ponadto, za sprawą małego zblocza i linki, można je spiąć razem i wciągnąć wysoko na drzewo – tak, aby wisiały z dala od niedźwiedzich łap. Ich szczelne zamknięcie gwarantuje, że zapachy nie niosą się po okolicy, nie wabiąc niepotrzebnie dzikiej zwierzyny, a my możemy być spokojni, wiedząc, że żadne gryzonie ani inne szkodniki nie wpałaszują naszego pożywienia.

Co więcej, gdy owe beczki znajdują się na pokładzie canoe, stanowią dla niego dodatkową wyporność na wypadek, gdyby spotkała nas nieoczekiwana wywrotka. Oczywiście o zaletach posiadania beczek można by pisać znacznie więcej, lecz jest to już temat na inny wpis.

Przejdźmy teraz ku samemu wnętrzu. W czeluściach moich beczek znajdują się bawełniane woreczki, które są zawiązywane sznureczkami. Służą one do przechowywania suchego prowiantu, doskonale chłoną wilgoć z wnętrza i można je w razie potrzeby błyskawicznie wysuszyć. Oprócz nich w środku znajduje się moskitiera, którą zwykłem rozwieszać pod kawałkiem płótna, gdy przychodzi mi suszyć na dalszą drogę większą ilość leśnego runa, ryb czy mięsa – to ona chroni z trudem zdobytą żywność przed muchami i ptactwem. Znajdziemy tam także cztery worki na tuszę, które chronią ją przed muchami i zabrudzeniami na czas transportu z łowiska do obozu, a także piłkę do cięcia mięsa i kości, zaopatrzoną w dwa zapasowe brzeszczoty ze stali nierdzewnej. Do przechowywania przypraw używam dwóch małych pojemników typu „śniadaniówka”, każdy o pojemności 0,5 litra. Gdy świecą one pustkami, mogę w nich przechowywać pieczywo lub suszone mięso. Sprawdza się to doskonale podczas całodniowego pokonywania szlaku. W beczce z psią karmą, znajdują się także dwie miseczki dla psiaka.

Główny zasobnik kuchenny, który ma swe miejsce w jednej z kieszeni pokrowca na beczce, skrywa w sobie kociołek o pojemności dwóch litrów wraz z pokrywką. Do jego wnętrza wchodzi mniejszy kociołek o pojemności 0,7 litra z pokrywką, dwie miseczki, czajniczek o pojemności 0,7 litra, a także skrobak do szorowania garów i mała ściereczka kuchenna. Cały ten zestaw nie zabiera więcej miejsca niż sam największy kociołek, albowiem wszystkie pozostałe naczynia mieszczą się w nim idealnie. Wszystko to wchodzi do brezentowego zasobnika, który posiada przegródki na pozostałe rzeczy: pokrywkę do kubka, dwa uchwyty sprężynowe na bidony do zawieszania nad ogniskiem, tytanowy spork, chwytak do gorących miseczek oraz zapasowe uszczelki do bidonów. W zasobniku tym spoczywa również składana kuchenka na drobne patyki, której używam, gdy opału jest bardzo mało lub gdy susza sprawia, że palenie ogniska staje się zbyt ryzykowne. Świetnie sprawdza się także podczas pokonywania szlaku, gdy nie chcę rozpalać ogniska. Całości dopełniają dwie żaroodporne rękawice, których używam podczas gotowania i doglądania pieca.

W pozostałych kieszonkach, wszytych do pokrowca, swe stałe miejsce znalazły dwie półlitrowe butelki przeznaczone na tłuszcz tudzież olej. Spoczywa tam również zbieraczka do jagód, w którą wetknąłem tiul służący mi do suszenia owoców leśnego runa – ów tiul zwykłem rozwieszać na specjalnie przygotowanej ramie z gałęzi. Sprawdza się także podczas opłukiwania wodą zebranych jagód. Kolejna z kieszeni skrywa termos do żywności o pojemności 0,5 litra, rzecz to doprawdy nieoceniona podczas mroźnych pór roku. Towarzyszy mu drugi termos, o pojemności 0,7 litra, dbający o temperaturę ciepłych lub zimnych napojów. Jeszcze jedna z kieszeni zawiera cały zestaw do filtrowania wody, na który składa się kompaktowy filtr ceramiczny oraz kolumnowy filtr węglowy. Cały ten system opiera swe działanie na grawitacji – woda najpierw, za pośrednictwem wężyka, spływa do filtra węglowego, by stamtąd trafić prosto do filtra ceramicznego. Z tego ostatniego woda spływa już bezpośrednio do naczyń, w których poddaję ją przegotowaniu. Co istotne, zasyp do filtra węglowego jest całkowicie odnawialny, jako że węgiel przygotowuję własnoręcznie, posługując się metodą suchej destylacji.

Kolejny z moich zasobników, który idealnie mieści się pod ławeczką w canoe, skrywa w sobie kociołek z pokrywką o pojemności dziewięciu litrów, służący mi do topienia śniegu. Jego rola jest doprawdy wieloraka: bywa on zbiornikiem podczas filtrowania i gotowania większych ilości wody, naczyniem na sprawiane mięso lub ryby, a także pojemnikiem na owoce leśnego runa czy do przygotowywania solanki; latem zaś, po wkopaniu w ziemię, służy mi jako mała lodówka.

Do kociołka tego wchodzi, niemal na wymiar, głęboka patelnia oraz mniejszy, sześciolitrowy kociołek wraz z pokrywką. Ów mniejszy brat pełni funkcje podobne do większego, z tą wszakże różnicą, że przeważnie to właśnie w nim wygotowuje pocięte kości (szpik) lub kopyta (żelatyna), nie zajmując przy tym głównego naczynia. Na czas pakowania do mniejszego kocioła trafia jeszcze skromna, brezentowa wędzarnia, a cały ten sprzęt zajmuje nie więcej miejsca niż sam największy kociołek. W kontekście samej wędzarni winienem nadmienić, iż w jej skład wchodzi także mały, składany piecyk wykonany z tytanu (choć ten jest wykorzystywany także do innych zadań, jak chociażby ogrzewanie namiotu). Ów piecyk, używany bez komina wewnątrz brezentowej wędzarni, daje mi ten luksus, że nie muszę osuszać wilgotnego gruntu przed przystąpieniem do wędzenia, a także nie muszę się martwić że zaprószę ogień.

Luzem, bądź też dopięte do burty kanadyjki czy beczek na czas transportu, stanowią dwa metalowe bidony o pojemności dwóch litrów, przeznaczone na wodę dla mnie oraz mego psiego kompana. W ich wnętrzu mogę przegotowywać życiodajny płyn bezpośrednio nad żarem ogniska lub na piecu. Trzeci z bidonów, litrowy, wchodzi idealnie w objęcia kubka; zestaw ten spoczywa w termoizolacyjnym pokrowcu, który mam możliwość dopiąć do pasa u spodni, do burty canoe, czy też wspomnianych beczek podczas drogi. Dwa poprzednie, większe bidony, również posiadają swe termoizolacyjne osłony, co sprawia, że latem cieszy mnie chłodna woda, jesienią zaś – ta nieco cieplejsza.

Uzupełnieniem tego ekwipunku jest składany, lekki i kompaktowy piekarnik. Służy mi on do szybkiego suszenia mięsa czy zebranych jagód, ale także do przyrządzania posiłków – nic bowiem nie smakuje tak wybornie, jak świeże pieczywo lub pstrąg z brusznicą! Jeśli zaś o ryby idzie, to do ich mielenia na karmę wykorzystuję bardzo małą maszynkę do mięsa. Czynię to z troski o swego czworonożnego druha, by nie stała mu się krzywda przez zdradliwą ość (do weterynarza zwykle bardzo daleko). Maszynka ta przydaje się jednak również przy wyrobie własnych, prymitywnych wędlin czy mieleniu suszonego mięsa na pemmikan. W pokrowcu, obok najmniejszego tytanowego piecyka, swe miejsce znalazła także mała kratka, również wykonana z tytanu. Mogę ją ułożyć na ognisku bądź na samym piecyku po uprzednim zdjęciu górnej płyty, by móc bezpiecznie grillować mięso.

Zestaw ten, w swej kompletności, rozwiązuje niemal wszystkie problemy związane z przetwarzaniem, konserwowaniem, a także przechowywaniem i przygotowywaniem strawy.

  • 2x beczka na żywność 25 litrów + wyciąg na drzewo
    • Luzem w beczkach:
      • Woreczki bawełniane na prowiant;
      • 2x pojemnik metalowy typu „śniadaniówka” na przyprawy lub pieczywo;
      • Moskitiera do suszarni;
      • 4x worek na tuszę;
      • Piłka do kości z dwoma zapasowymi brzeszczotami;
      • 2x miska dla psa;
    • Zasobnik przy beczce nr.2:
      • Kociołek 2l z miseczką i pokrywką;
      • Kociołek 0,7l z miseczką i pokrywką;
      • Czajniczek 0,7l;
      • Kuchenka składana na drobne patyki;
      • Pokrywka do kubka;
      • Dwa uchwyty sprężynowe na bidony do zawieszania nad ogniskiem;
      • Łyżeczka;
      • Chwytak do gorących miseczek;
      • Uchwyt do patelni;
      • Skrobak do szorowania garów;
      • Zapasowe uszczelki do bidonów;
      • 2x rękawica żaroodporna;
      • Mała ścierka kuchenna;
    • 2x Kieszonka przy beczce nr.2
      • 2x butelka 0,5l na tłuszcz / olej;
    • Kieszonka przy beczce nr.2
      • Filtr węglowy do wody;
      • Filtr ceramiczny do wody;
      • Wężyki i akcesoria do filtra;
    • Kieszonka przy beczce nr.1:
      • Zbieraczka do jagód;
      • Tiul do suszenia owoców runa leśnego;
    • Kieszonka przy beczce nr.1:
      • Termos na jedzenie
    • Kieszonka przy beczce nr.1
      • Termos na napój
  • Zasobnik duży luzem:
    • Kociołek 9l;
    • Kociołek 6l; 
    • Patelnia;
    • Kompaktowa wędzarnia brezentowa wchodząca do kociołka;
  • Pod ręką lub dopinane do beczek / burty canoe:
    • 2x Bidon 2l;
    • 1x Bidon 1l + kubek do którego wchodzi bidon;
  • Osobno w zasobnikach:
    • Składany piekarnik;
    • Mała maszynka do mielenia mięsa;
    • Tytanowa kratka do piecyka;
ekwipunek

Zobacz również

Kilka zasad zbioru roślin
Jak zbudować swój ekwipunek?
Update 30.03.2026

Komentarze (0)

Trwa ładowanie...