Udało się
Miesiąc temu do grona kolczastych gości dołączyła pierwsza przyjęta w tym roku dziewczynka - Tosia. Została znaleziona prawdopodobnie niedługo po wybudzeniu z hibernacji - i całe szczęście, bo wymagała natychmiastowej pomocy. To jesienna sierota, która - jak wiele osób twierdzi - powinna sobie dać radę bo to przeciez dzikie zwierzę. Ale niestety, nie dała sobie rady. Rozpoczęła hibernację pewnie dlatego, że musiała, bo zrobiło sie zimno i nie było co jeść, ale jeżynka nie była wcale gotowa do hibernowania. Przeżyła, ale to, że żyje zawdzięcza tylko tym ludziom, którzy ją znaleźli i odstawili do Kolczastego. Poszły w ruch kroplówki, dostała natychmiast inkubator bo była w hipotermii, dostała leki na wzmocnienie i witaminy. Ratowaliśmy Tosię dwa tygodnie i codziennie z niepokojem zaglądałam do niej i sprawdzałam czy żyje. Tosia żyła i w końcu zaczęła samodzielnie jeść, bez karmienia ręcznego. Skubnęła tyle co kot napłakał, ale ważne było, że zaczynają wracać jej normalne odruchy. Zaczęła interesować sie otoczeniem, węszyła, wystawiała ryjek spod kocyka, a potem powolutku zaczęła wychodzić i zwiedzać inkubator.
Zaczęła coraz więcej jeść, mogłam ją już odrobaczyć. Waga wzrastała, Tosia rosła, i w efekcie mam teraz jeżynkę z wagą 580 g. Nie za wiele, ale Tosia jeszcze cały czas nadrabia zaległości, niedługo osiągnie juz większą wagę i będzie mogła wrócić na wolność . A więc głęboki oddech, że się udało, że Tosia wykorzystała drugą szansę, którą podarował jej los. Tak trzymaj maleńka, niedługo już bedziesz na swoim.
Trwa ładowanie...