Milkliwi mężczyźni i Sztokholm dwudziestu dwóch wysp

Obrazek posta

Milkliwi mężczyźni i Sztokholm dwudziestu dwóch wysp

István to mężczyzna porozumiewający się ze światem za pomocą naprawdę ograniczonej liczby słów. „W porządku”, „nie”, „dobrze”, „okey” – ten zestaw jest w zasadzie wystarczający.

Można powiedzieć, że jest męski, bo tkwi w nim ewidentnie spora siła i wytrwałość, a także erotyczna witalność, która czyni go magnesem dla kobiet. Z drugiej strony jego odrętwiałość emocjonalna i pasywność (to człowiek, któremu życie się dzieje, a on w nim nawet nie do końca uczestniczy) sprawia, że jest jednak antybohaterem.

W Szwecji książka Davida Szalaya „Ciało” (Pauza wydaje dobrą literaturę) wywołała dużą dyskusję. Czy to powieść egzystencjalna, czy głos w sprawie współczesnej męskości?

Jedna ze szwedzkich recenzentek „Ciała” (dodam, że angielski tytuł „Flesh” i szwedzki „Kött” są jednak bardziej mięsiste) napisała tak:

„To niepokojąca lektura dla kogoś takiego jak ja, czyli dość wnikliwej psychologicznie kobiety. A jeśli – to naprawdę straszna myśl 1– właśnie tak wygląda bycie mężczyzną? Albo przynajmniej pewnym typem mężczyzny?”

Swoją drogą, jak to się stało i kiedy się wydarzyło, że mężczyźni zaczęli się powszechnie kojarzyć z osobami trochę nie w kontakcie z uczuciami? Z małomównością? Z nieumiejętnością wyrażania uczuć? Przecież, jeśli spojrzeć na rzecz historycznie, to właśnie oni byli bardami miłości i wyrażanie silnych uczuć do kobiety wiązało się z pewnym prestiżem (a nie ryzykiem utraty szacunku w oczach własnych). Jakby nie było słowa: „Gdy cię nie widzę, nie wzdycham, nie płaczę, Nie tracę zmysłów, kiedy cię zobaczę; Jednakże gdy cię długo nie oglądam, Czegoś mi braknie, kogoś widzieć żądam…” nie zostały sformułowane przez nieco egzaltowaną uczennicę pierwszej klasy liceum, ale przez naszego wieszcza nad wieszczami. W czym rzecz?

Jedna z uczestniczek moich kursów pisania napisała, że wiosną Szwecję wypełniają ludzie słoneczniki. Sztokholm jest ich pełny w maju. A co sprawia, że latem Sztokholm jest lepszy niż Wenecja? Dlaczego w ogóle nie chcę się stąd ruszać w lipcu?

Morze możliwości, odcinek 52 znajdziecie tam, gdzie wszystkie podcasty!

 

https://open.spotify.com/episode/3Yj8vsYEqQa2KmIN4YrAor

Zobacz również

Problem niezauważenia
Pochwała prostoty, ciało i siła tego, co lekceważone
Szwedzki raj podatkowy, powolne łosie i kariery zbudowane na kłamstwie

Komentarze (0)

Trwa ładowanie...