Kamil Danielewicz
Progi wsparcia
Kup wsparcie na prezent!
Podaruj znajomemu subskrypcję Autora Kamil Danielewicz w formie kuponu podarunkowego.
Zobacz jak działają kuponyPodlasiak z krwi i kości, zahartowany na polskim biegunie zimna. Kiedy poczułem zew przygody, nie szukałem półśrodków. Swoją pierwszą, trzymiesięczną wyprawę zacząłem z grubej rury, lecąc do Indii w w grudniu 2022r. To tam, wśród pyłu dróg i chaosu wielkich miast, narodziła się moja pasja do vlogowania. Chciałem zabrać bliskich w tę podróż, pokazać im świat, którego nie da się opisać słowami. YouTube sprawił, że ta historia zarezonowała nie tylko z rodziną, ale i z Wami!
Niestety albo stety apetyt rośnie w miarę jedzenia... i kilometrów :)
Na przełomie 2023-2024 roku poprzeczka powędrowała wyżej i zakończyła się byciem, aż pięć miesięcy w drodze, która była prawdziwym testem charakteru:
-
Wietnam: Kupiłem motocykl i przez dwa miesiące przejechałem go z północy na południe. Maszyna psuła się częściej, niż zakładał plan, ale to właśnie te awarie na poboczach pozwoliły mi poznać prawdziwą twarz tego kraju.
-
Kambodża: To tam, z dala od domu, spędziłem najbardziej egzotyczne Święta Bożego Narodzenia i Nowy Rok w moim życiu.
-
Laos: Tu los powiedział „sprawdzam”. Wypadek autobusu i zderzenie z dwoma tirami. Wyszedłem z tego cało, skończyło się na krwiaku w głowie, wielu siniakach i obdarciach skórnych i niestety obrażeniach kręgów szyjnych, które wychodzą dopiero teraz na światło dzienne. Oraz straciłem niemal cały sprzęt elektroniczny i część materiałów, które miałem np. na zniszczonym laptopie. Ale najważniejsze, że przeżyłem. O tej całej sytuacji opowiadam Wam we vlogach.
-
Tajlandia: Kolejne piękne dwa i zarazem już ostanie miesiące w trasie, od górskich szczytów po rajskie plaże na południu.
Ostatnia wyprawa przełom roku 2024/2025 to kolejne trzy miesiące intensywnych przeżyć. Podczas dwóch miesięcy na Filipinach, spełniłem jedno z kilku moich małych marzeń i zdobyłem tatuaż u najstarszej tatuażystki świata, 107 letniej, legendarnej Apo Whang-Od, który został zrobiony techniką batok i za pomocą ciernia papai.
A całość domknąłem kojącym miesiącem, spędzonym na dzikiej, pełnej bujnej fauny i flory Sri Lance.
Dlaczego tu jestem?
Moje podróże to nie są luksusowe wakacje z drinkiem pod palmą. To szereg wyrzeczeń, kurz, pot, czasem łzy i setki godzin spędzonych na montażu, by oddać Wam ten klimat w skali 1:1. Niestety, przygody - jak ta w Laosie - mają swoją cenę.
Mój sprzęt przeszedł już wiele, a żeby wejść na wyższy poziom jakości i pokazać Wam kolejne zakątki świata jeszcze wyraźniej, potrzebuję Waszego wsparcia.
Wpłacając na tego Patronite, stajesz się częścią mojej ekipy. Dzięki właśnie Tobie będę mógł ruszyć w kolejną trasę, zabierając Cię tam, gdzie kończą się drogi, a zaczyna prawdziwa przygoda. Razem udowodnimy, że żadna awaria ani wypadek nie są w stanie zatrzymać kogoś, kto kocha świat tak bardzo. Czy idziesz w to ze mną? Kolejny rozdział zaczynamy właśnie tutaj.
Dziękuję i do zobaczenia z kolejnego, ciekawego zakątka świata ;)
Ryzyko
Chcielibyśmy Cię poinformować o ryzykach, związanych z Twoim zaangażowaniem finansowym. Przekazując środki na realizację pasji Twojego ulubionego Twórcy prosimy, abyś wziął/wzięła pod uwagę kilka kwestii.