Artur Pierzchniak-Guma

W Patronite od 22.05.2020

Ranking Autorów

Miesięczne wsparcie: 557

Liczba Patronów: 692

Zostań Patronem
14 patronów
520 miesięcznie
2 200 łącznie
Cześć Jestem wspinaczem podróżnikiem wspinaczka jaskinie są moją pasją od 16 roku życia.Na tym całkowicie z uwagą skupiam moje życie i temu poświęcony jest mój profil.Jak i również w pomocy powypadkowej w którym uległem w moich górach w czasie wspinaczki ratując partnera spadającego ze ściany

O Autorze

Cześć! Jestem Artur Guma Pierzchniak - wspinacz, podróżnik, a przede  wszystkim ekiper.
Wyszukuję i czyszczę skały, obijam drogi po to  abyście mogli czerpać radość z wertykalnych zabaw. Działam między innymi na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, w Karkonoszach i w Tatrach,oraz na wyspie Karpathos w Grecji.
 
O Autorze
 
Wspinać zacząłem się ponad trzydzieści lat temu. Przez pierwsze trzy  lata odkrywałem podziemny świat jaskiń z jego naciekowymi skarbami.Stamtąd - niczym cykada - wydostałem się na światło dzienne, aby jako kiełkujący wspinacz zakochać się w jurajskich ostańcach i granitowych zerwach Tatr. Ciągnęło mnie w nieznane, dlatego dużo czasu poświęcałem przygotowywaniu i prowadzeniu nowych dróg. Przy użyciu młotka i pręta 

 zbrojeniowego w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, z czasem za pomocą wiertarki, lśniących ringów i pancernego kleju. Wspinanie i ekiperkę kochałem najbardziej.

 

Aż rzeczywistość w ułamku sekundy zburzyła cały mój świat. Zimą 2007 roku wybrałem się z kumplem na wschodnią ścianę Świnicy. Wspinający się 20 metrów nade mną partner odpadł od skały i wyrywając hak runął w  przepaść. Instynktownie złapałem go w swoje ramiona. Prawdopodobnie ocaliłem mu życie, ale siła uderzenia zmasakrowała mój prawy bark.Wyrwane ze splotu nerwy spowodowały trwały niedowład ręki od łokcia po dłoń.
Tak zostałem kaleką. Jakikolwiek ruch moich palców jest po dziś dzień niemożliwy.
 
Wypadek zrujnował mi ciało i psychę. Wcześniej utrzymywałem się z prac wysokościowych i remontów , więc z dnia na dzień zostałem bez środków do życia.
O wspinaniu nie było mowy. Pogrążałem się w mroku.
 
W końcu pomyślałem, że mogę zrobić coś dla ludzi, i dzięki temu znaleźć motywację do życia. Na nowo zająłem się czyszczeniem skał i  ekipowaniem dróg. Przeszczep nerwów i rehabilitacja we Wrocławskiej Klinice Ręki dały mi nadzieję na odzyskanie choć kawałka sprawności.Ale tylko ciągła aktywność utrzymuje mnie w dobrej kondycji. Dlatego od lat nie rozstaję się wiertarką i od wypadku otworzyłem około 800 nowych dróg i wbiłem ponad 2000 ringów. Brałem udział w wyczyszczeniu i przygotowaniu do wspinania około 90 skał, w tym takich klasyków jak  Boniek, Diabelskie Mosty i Kacza Skała, oraz nowości w postaci Skał Pustelnika, Ostrogi i Alfa.  Jeżeli wspinaliście się na Jurze,zwłaszcza w północnej jej części, to na pewno robiliście moje drogi.Obijam linie łatwe, dobre dla początkujących, i trudne, na których mogą sprawdzać się mocni zawodnicy. Wróciłem również do wspinania.Większość przygotowanych przeze mnie dróg jest dla mnie za trudna, ale cieszę się, że mogę robić coś pożytecznego dla ludzi i dla lokalnych społeczności, które w dużej mierze utrzymują się z turystyki. 
 
Z moją wiertarką dotarłem też na Karpathos, piękną grecką wyspę. W trakcie 7 wizyt obiłem 100 nowych dróg. Obecnie biorę udział w koordynowanym przez
Inicjatywę Środowisk Wspinaczkowych Nasze Skały oraz Związek Gmin Jurajskich projekcie “Kolczykujemy gminę Żarki”.Celem jest wymiana starej asekuracji, czyszczenie nowych skał oraz ubezpieczanie nowych dróg. W planach mamy przygotowanie do wspinania 24 kamyków. Jak widać - nie próżnuję! Ekiperka jest dla mnie jak narkotyk, raz spróbowany nie pozwala się od siebie uwolnić.
 
Działać mogę dzięki rehabilitacji, którą finansuję z pomocą Fundacji Wspierania Alpinizmu Polskiego im. Jerzego Kukuczki, moich przyjaciół oraz darczyńców. Koszty są niemałe: 2000 złotych miesięcznie na masaże, i tyle samo na kinezyterapię. Biorę też udział w zajęciach  jogi. Dostępne środki pozwalają mi tylko na ułamek tego, czego potrzebuję do zdrowia.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 



 
 
 

 


 


 
 

 

 


Ryzyko
Ryzyka - o czym należy pamiętać?

Chcielibyśmy Cię poinformować o ryzykach, związanych z Twoim zaangażowaniem finansowym. Przekazując środki na realizację pasji Twojego ulubionego Twórcy prosimy, abyś wziął/wzięła pod uwagę:

  • Ryzyko związane z tym, że Autor może nie zrealizować swoich celów (np. nie zbierze odpowiedniej kwoty, która pozwoli mu na realizację zamierzeń).
  • Ryzyko związane z tym, że Autor może nie zrealizować nagród, opisanych w progach (np. wysłanie pocztówki).
  • Autor może zmienić charakter swojej działalności, co może sprawić, że zmieni się Twój sentyment w stosunku do niego/niej (ludzie się zmieniają).
W jaki sposób Patronite stara się minimalizować te ryzyka:
  • Patronite weryfikuje tożsamość każdego z Twórców, zanim pozwoli na wpłacanie pieniędzy na jego cel. Zabezpieczamy także progi, które zostały wykupione przez Patronów - ich edycja jest możliwa jedynie po uzyskaniu zgody administratora serwisu.
  • W sytuacjach spornych działamy jak mediator między Twórcą a Patronem.
  • Monitorujemy działalność Autorów, zarejestrowanych na Patronite, starając się w jak najszerszym stopniu zapobiegać wystąpieniu czynników ryzyka, o których wspominamy powyżej.
  • Uruchomiliśmy specjalny formularz zgłoszeń nadużycia - mamy również aktywnie działającą grupę wsparcia Autorów, która pomaga nam w walce z ewentualnymi nadużyciami.

Jednak zanim zdecydujesz się na wsparcie Autora, weź pod uwagę, że w przypadkach spornych ewentualny zwrot pieniędzy może być obarczony znacznym ryzykiem.

Zgłoś użytkownika