Chorobeły i Zmoroby

W Patronite od 18.11.2019

Miejsce w rankingu Autorów

miesięczne wsparcie: 908

liczba Patronów: 643

6 patronów
55 zł miesięcznie
310 zł łącznie
Chorobeły i Zmoroby to małe stworki, które są personifikacją ludzkich uczuć, myśli, kryzysów emocjonalnych, zaburzeń i chorób psychicznych – dla osób zmagających się z nimi powstał mój projekt. Stworki mają ułatwić zdystansowanie się od choroby i mają pomóc w terapii. Nie jesteśmy sami w tej walce!

O Autorze

 

 

 

Witamy w zakątku, w którym mieszkają Chorobeły i Zmoroby. Są to niezbyt mądre i do tego bardzo strachliwe stworki. Lubią chodzić za ludźmi, jednak doskonale unikają ludzkiego wzroku. Jak już się uczepią człowieka, to bardzo trudno jest się ich pozbyć. Naukowcy są w trakcie badań nad tym dziwnym gatunkiem, jednak przedstawili niepokojącą teorię, że te stworki cenią ciepłe zakamarki, dlatego żyją sobie głęboko w ludzkich umysłach...

Chorobeły i Zmoroby są personifikacją ludzkich uczuć, myśli, kryzysów emocjonalnych, zaburzeń i chorób psychicznych.

Chorobeły i Zmoroby są dziwne, każdy jest indywidualistą i ma własnego człowieka. Od tego, jakie relacje mamy z tym stworkiem zależy nasze samopoczucie, a nawet zdrowie. Warto odkryć to, co nam pomaga - wtedy łatwiej dogadamy się z potworkiem. Gdy dbamy o siebie, wpływamy pozytywnie na naszą więź z Chorobełem. Każdy lubi dostawać prezenty, być karmionym i otrzymywać dostatecznie dużo uwagi. Być szczęśliwym. Po prostu.

Przez wiele lat chorowałam na nerwicę lękową, która była wynikiem bardzo wielu czynników. Jej skutki w pewnym stopniu odczuwam do dzisiaj. Jakoś tak jest w moim życiu, że trafiam przypadkowo na osoby, które mają nerwice, depresje itp. – nie wiem, czy to jakieś „przyciąganie”, przeznaczenie czy po prostu zwykły zbieg okoliczności. Wiem jedno – są to wyjątkowe, miłe i bardzo często utalentowane osoby. Nie jestem psychiatrą, psychologiem ani terapeutą, ale chciałabym dodać im trochę otuchy. Te słodko-straszne stworki powstały z myślą wspierania osób zmagających się z kryzysami emocjonalnymi, zaburzeniami i chorobami psychicznymi.

Tak wymyśliłam Chorobeły i Zmoroby. Jest to połączenie dwóch słów, gdyż kocham słowotwórstwo. Choroba + diabeł = Chorobeł oraz zmora + choroba = Zmoroba. W przeszłości, która nie jest aż tak bardzo odległa wszelkie dolegliwości psychiczne, czasem neurologiczne były uznawane za opętania złymi duchami, demonami czy nawet diabłami. Dzięki rozwojowi medycyny i nauki ludzie w końcu zrozumieli, że są to po prostu czynniki chorobowe i nie mają z nadnaturalnymi siłami nic wspólnego. Nie jestem pewnie jedyną osobą, która uważa, że każdy ma w sobie takiego Chorobeła czy diabła pod skórą, który tylko czeka na odpowiedni moment, by dać o sobie znać. To dokładnie tak, jak z każdą chorobą (depresja, nerwica itp.) - czeka na bodziec ze środowiska, często wychodzi powoli, owija się wokół nas i zanim zdamy sobie sprawę z tego, co się dzieje, jesteśmy w poważnych kłopotach.

Myślę też, że nie jestem jedyną osobą, która sobie swoją chorobę wyobrażała w ten sposób - siedzi we mnie coś takiego, co podsuwa mi głupie pomysły, neguje moje zdanie, podkopuje pewność siebie. Ale Chorobeły i Zmoroby to nie są takie straszne potwory, bo byśmy ich nie słuchali. One są trochę urocze, mają w sobie jakiś czar, dlatego słuchamy i pozwalamy, by ich myśli do nas dotarły. A to strachliwe stworzonka, które nie lubią dyskomfortu, na jaki je narażamy. Choroba niejedno ma imię, a Chorobeł/Zmoroba może przyjmować wiele form. Chciałabym, by pomagał ludziom, którym trudno mówić o swojej chorobie czy problemach.

Taki symbol tego, by człowiek w trudnych chwilach pamiętał, że nie jest sam.

 

 

 

 

- Stworki mają ułatwić zdystansowanie się, pomóc w nazwaniu i uzewnętrznieniu problemów oraz choroby, która nie jest częścią osobowości chorego – często właśnie takie myślenie powoduje niską samoocenę i dalsze pogorszenie stanu zdrowia.

- Niesienie wsparcia i zrozumienia – wiele osób czuje się bardzo samotnych i nieszczęśliwych. Chorobeł/Zmoroba ma dodawać otuchy i przypominać o tym, że chory nie jest sam w swoich zmaganiach.

- Przy ich pomocy w plastyczny sposób opowiadam historię zmagań z własną nerwicą lękową, a także przedstawiam inne zaburzenia psychiczne nękające ludzi. Edukowanie w lekki i przyjazny sposób, by zapobiec demonizacji zaburzeń oraz stygmatyzacji chorych.

- Chciałabym zaznaczyć, że mój projekt ma wspierać, dodawać otuchy, ale nigdy nie zastąpi leczenia i terapii! Dlatego ważnym punktem jest kierowanie ludzi w odpowiednie miejsca, gdzie otrzymają fachową pomoc – tworzenie bazy psychologów, terapeutów, a także stron, grup, fundacji zajmujących się pomaganiem osobom dotkniętych zaburzeniami i chorobami psychicznymi.

Wszyscy teraz zajmują się zbliżającą się katastrofą ekologiczną, globalnym ociepleniem, nadchodzącym kryzysem itp. Wiadomo - trzeba przeciwdziałać i się zmobilizować – jednak aby coś z tym zrobić, trzeba najpierw zająć się ludźmi, którzy nie patrzą we własną przyszłość z ekscytacją lub choćby nadzieją, a często nie widzą jej wcale. Każdego roku liczba osób dotkniętych zaburzeniami i chorobami psychicznymi rośnie, szczególnie wśród młodzieży. Myślę, że najpierw trzeba pomóc tym ludziom, by chcieli zawalczyć o swoją, ale i naszą wspólną przyszłość. Ten projekt, to moja mała cegiełka dołożona w budowie tego lepszego jutra.

Bardzo chciałabym dotrzeć z moimi stworkami do osób, którym mogłyby się przydać w terapii i jeśli mogę, proszę o pomoc wszystkie życzliwe osoby, które widzą sens w moim projekcie :) Dziękuję za przeczytanie i pozdrawiam serdecznie! :)

 

 

 

  • personifikacja chorób i zaburzeń psychicznych

  • wsparcie mentalne – przypominanie o tym, że nie jesteśmy sami i ktoś o nas myśli

  • odwracanie uwagi od ataków paniki, smutnych i natrętnych myśli

  • poprawianie humoru

  • można zamówić własnego

 

 

  • przedstawianie i opowiadanie o chorobach i zaburzeniach psychicznych w lekki i przystępny, plastyczny sposób

  • dodawanie opisów zaburzeń, które zostały napisane przez psychologa

  • dzielenie się doświadczeniami w walce z chorobą

  • zbieranie przydatnych informacji, które mogą pomóc w leczeniu

  • stworzenie społeczności, która będzie się wspierała

  • motywowanie do podjęcia leczenia i terapii

  • obalanie mitów dotyczących brania leków oraz uświadamianie o tym,  jak ważną rolę odgrywają w leczeniu

  • omówienie mitów na temat szpitali psychiatrycznych i leczenia na oddziałach zamkniętych

  • stworzenie listy przydatnych linków do miejsc, w których można otrzymać profesjonalną pomoc – do psychologów, psychiatrów i grup wsparcia

 

 

 

 

  • Bo dorośli, młodzież i dzieci w Polsce, dotknięci kryzysami emocjonalnymi, zaburzeniami i chorobami psychicznymi zasługują na każdą dostępną pomoc i wsparcie.

  • Bo odcięcie, wykluczenie i brak zrozumienia ze strony społeczeństwa jest dla nich bolesne.

  • Bo sama wiem, jak to jest.

  • Bo przeraża mnie, że wielu ludzi uważa zaburzenia i choroby psychiczne za nieistniejące.

  • Bo smuci mnie to, że w dalszym ciągu krąży wiele mitów wokół zaburzeń i chorób psychicznych.

  • Bo prace plastyczne ułatwiają dotarcie do świadomości ludzi z trudnymi i nielubianymi sprawami psychologicznymi.

  • Bo czuję się spełniona pomagając innym ludziom, a moje prace artystyczne mają swój cel i sens istnienia.

  • Bo dzięki swojemu talentowi plastycznemu jestem w stanie pokazać ludziom świat, którego nie widać.

 

Mój projekt to sprzeciw wobec pogłębiania złego samopoczucia i stygmatyzacji osób dotkniętych kryzysami i zaburzeniami psychicznymi - w internecie, telewizji mamy na ten temat pełno materiałów o negatywnym i smutnym wydźwięku - większość przedstawień chorób psychicznych jest przeważnie straszna lub prześmiewcza. Powoduje to, że sam temat jest odpychający i większość ludzi go unika, nie próbują pogłębiać swojej wiedzy.

Chcę swoim projektem dać ludziom to, czego sama nie miałam w trudnych chwilach - symbol wsparcia i zrozumienia.

 

 

Mam na imię Ania, jestem absolwentką Wydziału Sztuki w moim rodzinnym mieście – Radomiu. Moją największą pasją jest sztuka i wszelkiego rodzaju rękodzieło :)

Chorowałam na nerwicę lękową 8 lat. Początki były straszne, bo pojawiła się nagle, z silnymi objawami - utrata równowagi, mroczki przed oczami do tego stopnia, że nic nie widziałam, problemy z oddychaniem, omdlenia. Totalny strach przed wyjściem z domu samej i poruszaniem się środkami komunikacji. Miałam 16 lat, jak się zaczęła, czułam się strasznie, miałam ogromnie niskie poczucie własnej wartości i cały czas obwiniałam się, że jestem ciężarem dla rodziny. Dodatkowo nie pomagało to, że otoczenie kompletnie nie rozumiało nerwicy - "no jak można się bać takich prostych rzeczy, no nie rozumiem". Śmiech.

Przez 3 lata brałam na nią leki, które powoli odstawiłam pod kontrolą lekarza. Tutaj zaznaczę - nie bójmy się leków - są bardzo potrzebne w leczeniu, budują drogę do stabilizacji wewnętrznej - pozwalają na uspokojenie organizmu, unormowanie substancji w mózgu, które jeśli nie są na odpowiednich poziomach, powodują różne dolegliwości i stany emocjonalne. Na temat leków krąży bardzo wiele mitów i teorii spiskowych, które chciałabym w swoim projekcie wyjaśnić. Niektóre zaburzenia i choroby psychiczne wymagają stałego przyjmowania leków i kontroli ze strony psychiatry, by polepszyć standard i bezpieczeństwo życia - przerażające jest to, jak wiele osób potrzebujących takiej opieki jej unika ze strachu - bo naczytało lub nasłuchało się fałszywych informacji na ten temat. Chciałabym spróbować to zmienić i opowiadać o tym moim projektem.

Wracając do mojej historii - po odstawieniu leków moje ataki nie wróciły, jednak pozostało sporo innych objawów, które sprawiały, że nadal nie byłam w pełni zdrowa. Dopiero na studiach poddałam się terapii, na której przeanalizowałam swoje dotychczasowe życie, odkryłam prawdziwe przyczyny pojawienia się nerwicy (wcześniej byłam przekonana, że coś innego ją powodowało). Po ustaleniu wielu rzeczy zaczęłam etap "przełamywania" strachów, czyli wykonywania czynności, których się bałam. Cała terapia trwała 2 lata, zakończona w 2012 roku i dała mi naprawdę wolność od mojej nerwicy, która od tamtego czasu nie wróciła.

Bardzo często słyszę od ludzi, że nerwicy nie da się wyleczyć i ona wróci, jak tylko pojawią się kłopoty. Jest to nieprawda. Przechodziłam już przez dużo stresujących, jednak choroba nie wróciła, ponieważ odcięłam się od niej, przepracowałam i poznałam jej źródło - to jest klucz do wyleczenia. Terapia nie jest łatwa, kosztuje dużo czasu i nerwów, jest mnóstwo łez, prób wykrętów i ucieczek, ale na prawdę warto. Nie od razu też znajdzie się odpowiedniego terapeutę/psychologa, ja kilka razy zmieniałam, bo nie złapałam z żadnym kontaktu. Nie należy się poddawać.

 

 

Tym, co najbardziej pomogło mi w walce z tą wredną chorobą, było oddzielenie jej od siebie i spersonalizowanie. Nadałam jej formę stworka, który jest taki słodko-straszny. Jakoś tak w moim życiu jest, że często trafiam na osoby zmagające się z różnymi zaburzeniami. Mnie ten stworek pomógł, później moim przyjaciołom, znajomym, aż doszło do kompletnie obcych osób, od których otrzymuję teraz pozytywne informacje zwrotne. Zdecydowałam się rozpocząć projekt artystyczny – Chorobeły i Zmoroby - personifikacje kryzysów emocjonalnych i zaburzeń psychicznych. Staram się pomagać i przede wszystkim edukować w przyjazny sposób – nie tylko o nerwicy, ale o innych zaburzeniach. Taki symbol tego, by człowiek w trudnych chwilach pamiętał, że nie jest sam. Mój talent plastyczny w końcu nabrał sensu, a świadomość, że komuś pomagam tym, co robię, jest dodatkową motywacją.

Konsultowałam już projekt z kilkoma psychologami, którzy wydali na temat jego potencjału w terapii bardzo pozytywne opinie. Buduję również listę kontaktów, grup i stron, pod którymi ludzie mogą otrzymać pomoc w chwilach kryzysu, bo to jest bardzo ważna sprawa.

Chciałam tym projektem przekazać, że nawet ze złych i przykrych rzeczy można wyciągnąć coś pozytywnego. Przez kilka lat uważałam, że przez nerwicę lękową straciłam 8 lat najlepszego okresu w życiu. Teraz uważam, że moja twórczość w końcu ma wartość i swój cel, a opisywane przeze mnie doświadczenia mogą komuś pomóc.

Nie traćcie nadziei kochani, nie poddawajcie się i nie bójcie się rozmawiać głośno o swoich problemach, szukać pomocy. Mnie doświadczenie nauczyło, że lepiej żałować że się spróbowało, niż żałować, że nigdy się czegoś nie zrobiło. Stąd właśnie ten projekt. :)

 


Będzie mi niesamowicie miło, jeśli moje artystyczne wyczyny lub sama idea projektu przypadną Ci do gustu i zdecydujesz się mnie wesprzeć. Dajesz od siebie tyle, ile możesz, a tym samym robisz tak wiele dla innego człowieka – to naprawdę piękna idea. Ja postaram się odwdzięczyć za tę dobroć jak tylko będę potrafiła. Pamiętajmy – dobro zawsze powraca! Fajnie by było, gdybyśmy też wszyscy mogli na siebie liczyć!

I tu, drogi Czytelniku, zwracam się do Ciebie!

Dziękuję Ci za czas poświęcony na poznanie mojej historii oraz za chęć przyczynienia się do spełnienia moich marzeń!

 

* Firmy, zainteresowane współpracą i wzajemną promocją, serdecznie proszę o kontakt mailowy

chorobely.zmoroby@gmail.com

 


 

Udostępnij

Pomóż, udostępniając profil!

Zostań Patronem
Najnowsi Patroni