Strefa Patrona:

3

patronów

36 zł

miesięcznie

72 zł

łącznie

Miejsce w rankingu Autorów
482
miesięczne wsparcie
432
liczba patronów

  Jestem blogerem i początkującym pisarzem. W październiku 2017 roku wyjechałem do Ameryki Południowej. Po kilku miesiącach zwiedzania doszedłem do wniosku, że potrzebuje czegoś więcej i postanowiłem kupić konia i przejechać nim Ekwador.

ZOSTAŃ PATRONEM POKAŻ PROGI

Cele

0%
100%
osiągnięto 5%
cel: 700 zł miesięcznie
brakuje 664 zł
Jedzenie
No to mam 700 złotych na miesiąc. Dzięki temu mogę jeść bez podejmowania się dodatkowych zajęć zarobkowych, co pozwala mi kontynuować wyprawę i publikować.
0%
100%
osiągnięto 2%
cel: 1500 zł miesięcznie
brakuje 1464 zł
Rozwój
Kwota 1500 złotych miesięcznie pozwala mi nie tylko zapewnić realizację podstawowych potrzeb fizjologicznych, ale też pozwala na inwestycję w reklamę bloga, a także odkładanie części pieniędzy na zakup lepszego sprzętu - na liście jest statyw, kamera i dron. Jednak nadal będzie to wymagać trochę czasu.
0%
100%
osiągnięto 1%
cel: 3000 zł miesięcznie
brakuje 2964 zł
Profesjonalizacja
No dobra. Z 3000 złotych jestem w stanie nie tylko podróżować konno, nie tylko o tym pisać i rozwijać możliwości sprzętowe, ale też zdobyć zewnętrzną pomoc - chociażby przy produkcji video. A to oznacza rozwój kanału na YouTube i lepiej zmontowane materiały, bo nie będę już musiał tego robić samodzielnie na moim słabiutkim laptopie. Mogę być profesjonalnym blogerem i YouTuberem.

O Autorze

Nazywam się Piotr Mateusz Bobołowicz. Pochodzę z Lublina. Wiele lat temu harcerstwo zaraziło mnie pasją do szwędania się po górach, która pchnęła mnie kilka lat temu do pokonania Głównego Szlaku Beskidzkiego. Potem wyjechałem do Francji, przez dwa lata mieszkałem w Prowansji. Ale ciągnęło mnie jeszcze dalej.  W październiku 2017 roku ruszyłem na podbój Ameryki Południowej. Wylądowałem w Quito w Ekwadorze i zakochałem się. W grudniu pojechałem do Peru, ale nie urzekło mnie tak, jak Ekwador. Wróciłem.

W międzyczasie w mojej głowie zrodził się szalony plan na poznanie Ekwadoru w nietypowy sposób. Postanowiłem przejechać go konno. Jakieś siedemnaście lat temu uczyłem się jeździć przez rok. Potem na wiele lat zapomniałem, jakie to fantastyczne zajęcie. Dopiero w Vilcabambie w Ekwadorze wsiadłem z powrotem na konia. Od stycznia jeżdżę codziennie. Uczę się u boku ludzi, którzy posiadają konie całe życie i organizują konne wycieczki po okolicy. Staram się nie tylko zajmować końmi, ale też stać się częścią tej unikatowej społeczności. I, jak na razie, chyba mi się to udaje.

Kupiłem własnego konia. Nazywa się Sol, czyli Słońce po hiszpańsku. Przygotowujemy się do podróży. Wyruszymy prawdopodobnie na początku kwietnia, jednak już teraz jeździmy na krótkie wycieczki. Wkrótce też dłuższe, kilkudniowe. Żeby poznać możliwości i ocenić co z ekwipunku jest zbędne, a czego jeszcze brakuje. Poszukuję też psa, żeby mieć w podróży jeszcze jednego kompana.

Prowadzę bloga Spod Kapelusza. Zacząłem go jako bloga o wszystkim i o niczym, jednak wraz z moim wyjazdem zyskał on wyraźnie podróżniczy charakter. Najważniejsze jednak nie są dla mnie odwiedzane miejsca, a raczej ludzie, których spotykam i poznaję. Kultura Ekwadoru jest niezwykle bogata, a mieszkańcy otwarci i przyjaźni. Niosą w sobie unikalne historie, które chcę zgłębiać i spisywać.

Zdarza mi się nagrywać wideo, choć na razie używam tylko krótkich fragmentów w moich wpisach na blogu. Docelowo jednak planuję zamieszczać je na YouTube, tworząc dodatkowe treści, których nie będę opisywał we wpisach.

Moje oszczędności się kończą, a, niestety, życie kosztuje. Stąd moja decyzja o stworzeniu profilu na Patronite, poparta również głosami kilku osób. Liczę, że dzięki Wam spełnię moje marzenie, dostarczając Wam tym samym ciekawych wpisów i zdjęć, a z czasem też materiałów video.

Udostępnij

Pomóż, udostępniając profil!

Facebook