O konieczności publikowania i przewadze propagandowej

Darmowy!
10 miesięcy temu Brak komentarzy

Formatowanie rzeczywistości odbywa się za pomocą pism propagandowych. Z czasem stają się one oficjalną, całkiem zafałszowaną, wersją historii. Do niej odnoszą się późniejsze komentarze, próby polemiczne i panegiryki. Jak było naprawdę nie wie nikt. I nikt nigdy się nie dowie. Maksimum wymagań, jakie sobie tu stawiamy, to przedstawić – w oparciu o dokumenty – inny nieco obraz pewnego wycinka dziejów. Nie piszę celowo, że ma być to obraz alternatywny, bo słowo to źle się kojarzy. Nie chodzi o to, by wymyślać, co by było gdyby nie doszło do serii klęsk w roku 1648, albo gdyby nie było bitwy pod Batohem. Interesuje mnie inna nieco analiza okoliczności, z uwypukleniem szczególnym spraw mołdawskich i wołoskich, a także kwestii propagandowych. Z fragmentów pism Pawła z Aleppo, które zostały przetłumaczone na język polski, wynika, że był on cały czas, celowo wprowadzany w błąd przez kozaków, którzy liczyli zapewne na to, iż jego kronika stanie się podstawą dla oceny wypadków na dworach obcych, także na dworach prawosławnych patriarchów Bliskiego Wschodu. Pisze Paweł z Aleppo, że magnaci polscy kazali otruć króla Władysława, co jest jawnym kłamstwem, albowiem król przeszkadzał przede wszystkim Chmielnickiemu. W imieniu króla bowiem Bohdan miał przeprowadzić mobilizację przeciwko Turcji, ataku na Turcję zaś za nic w świecie nie chciała Francja. Był to bowiem jej najważniejszy i najtrwalszy sojusznik.

Wstrząsające są w opisach Pawła z Aleppo kwestie dotyczące przyjmowania całej delegacji Makarego i jego syna przez prawosławny kler, całkowicie już wyzbyty jakiejkolwiek lojalności wobec Rzeczypospolitej i całkowicie nastawiony na zmiany, jakie miały się trwale dokonać na Ukrainie.

W pismach, które już udało się nam zgromadzić uderza niezwykła wręcz pewność, że Rzeczpospolita upadnie, a na jej trupie powstanie nowy porządek. Świadczą o tym pisma publikowane na zachodzie i kroniki takie jak ta, napisana przez Pawła z Aleppo. Uderza też słabość propagandowa państwa polsko-litewskiego, które nie miało nawet do dyspozycji stosownej przestrzeni, gdzie mogłoby przedstawić argumenty za dalszym swoim istnieniem i rozpocząć jakąś polemikę z wrogimi mu autorami. Przewaga propagandowa nie niwelowała przewagi w polu na szczęście i dzięki temu kraj ocalał. W fatalnym stanie, poważnie uszczuplony, zniszczony prawie doszczętnie, ale na tyle wielki, by móc jeszcze decydować o poważnych sprawach.

Trwa ładowanie...