(Fot. pixabay.com)
W nocy z 30 na 31 marca ukraińska Rada Najwyższa uchwaliła głosami 259 deputowanych projekt ustawy nr 2178-10 uwalniający rynek ziemi rolnej. Jakie są podstawowe zapisy nowego prawa?
Ukraińscy ekonomiści oceniają, że szczególnie zapis dotyczący możliwości przenoszenia przez dzierżawców praw pierwokupu do gruntów rolnych może być wykorzystywany przez podmioty i osoby fizyczne w celach koncentracji ziemi rolnej lub spekulacji nią.
W podobny sposób przeprowadzono rozdysponowanie gruntów rolnych po upadku komunizmu w Rumunii, gdzie najpierw osoby uprawnione dostawały certyfikaty poświadczające ich prawo do uzyskania działki ziemi, a dopiero potem, po przeprowadzeniu szeregu procedur związanych z systemem katastralnym oraz podziałem kompleksów rolnych scalonych za czasów komunizmu, fizycznie otrzymywały tytuł własności.
Ten okres przejściowy, w połączeniu z przewagą kapitałową inwestorów zagranicznych, sprzyjał koncentracji w rękach dużych firm, również zagranicznych, znacznych obszarów ziemi. Podobne procesy mogą mieć miejsce również na Ukrainie, gdzie pakiet ustaw „towarzyszących” nie został jeszcze uchwalony, a głód kapitału jest jeszcze większy.
Jest to tym łatwiejsze, że najwięksi gracze na ukraińskim rynku rolnym mają strukturę holdingową, często z siedzibą spółki matki poza granicami kraju. Powoduje to powstanie sytuacji, co było podnoszone w trakcie wielomiesięcznej dyskusji nad finalnym kształtem regulacji dotyczących obrotu ziemią, w której ustalenie końcowego beneficjenta albo kraju pochodzenia kapitału może okazać się dla państwa ukraińskiego trudne, jeśli w ogóle będzie możliwe.
Trzeba zgodzić się też z opinią Igora Nowikowa, doradcy prezydenta Zełenskiego, który w wywiadzie dla dziennika „Українська правда” powiedział, że jego zdaniem „o pełnowartościowym uwolnieniu rynku ziemi jest jeszcze za wcześnie mówić. To, co teraz robimy, to pierwsze kroki w tym kierunku”.
Sprzyjać temu będą z jednej strony wola skrócenia łańcuchów zaopatrzeniowych i uznanie żywności za jeden z artykułów o fundamentalnym znaczeniu dla bezpieczeństwa społeczeństw europejskich, a z drugiej relatywna słabość, pogłębiona w wyniku kryzysu zarówno państwa ukraińskiego, jak i właścicieli prywatnych holdingów kontrolujących ukraiński rynek rolny.
Warto w tym kontekście zwrócić uwagę, że tego samego dnia ukraińska Rada Najwyższa uchwaliła ustawę ochrzczoną przez media mianem „anty-Kołomojski lex”. Uchwalenie obydwu ustaw było warunkiem uruchomienia środków pomocowych Międzynarodowego Funduszu Walutowego i zwiększenia ich z planowanych pierwotnie 5,5 miliarda dolarów do kwoty przekraczającej osiem miliardów dolarów.
Ustawa nazywana „anty-Kołomojski lex” przewiduje, że w razie uznania przez sądy decyzji ukraińskiego Banku Centralnego o przejęciu instytucji finansowych za niezgodne z prawem niedopuszczalny jest zwrot akcji poprzednim właścicielom, czyli przywrócenie im kontroli nad bankiem; w takiej sytuacji może mieć miejsce jedynie wypłata stosownych odszkodowań.
Połączenie tych elementów oznacza, że w perspektywie najbliższych czterech, pięciu lat rozegrać się może rywalizacja o kontrolę nad ukraińskim rynkiem rolnym i przetwórstwa żywności, na który już zaczęli wchodzić budując swoją pozycję duzi międzynarodowi gracze obecni w tym sektorze, zresztą kluczowym dla ukraińskiej gospodarki.
W ostatnich trzech latach jego udział w ukraińskim PKB kształtuje się na poziomie 10–12%. W roku 2017 nominalny udział sektora rolnego w ukraińskiej gospodarce wyniósł 11,5 miliarda dolarów, co w porównaniu z rokiem 2016 stanowiło wzrost o 6%. Waga tego sektora jest jeszcze większa dla ukraińskiego eksportu.
W latach 2010–2017 jego udział w całości eksportu z Ukrainy wzrósł z 21 do 44% i jest przeszło dwa razy większy niźli eksport drugiej pod względem wielkości gałęzi ukraińskiej gospodarki (żelazo i metale nieżelazne).
Według raportu kijowskiego oddziału KPMG w roku 2018 na ukraiński sektor rolny przypadało ponad 70% wszystkich inwestycji zagranicznych, jakie przyciągnął kraj. Podmioty zagraniczne zainwestowały w ukraińskie rolnictwo i sektor przetwórstwa żywności 367 milionów dolarów, co stanowi dwukrotny wzrost w porównaniu z rokiem poprzednim.
Warto zwrócić uwagę na kilka transakcji i już mających miejsce procesów. Pod koniec lipca ubiegłego roku rząd Ukrainy poinformował o zawarciu dwóch umów kredytowych o łącznej wartości 250 milionów euro z firmą Cargill Financial Services. W transakcji tej nie byłoby niczego intrygującego, gdyby nie informacja, że dwie transze kredytu, pierwsza 100 milionów euro i druga 150 milionów euro oprocentowane były odpowiednio na poziomie 5,15 i 6,25% w skali rocznej, podczas gdy na międzynarodowych rynkach finansowych rządowe obligacje Ukrainy plasowane były w tym czasie przy oprocentowaniu przekraczającym 8%.
Firma obecna jest dziś w ponad 120 krajach, gdzie zatrudnia ponad 150 tysięcy pracowników. Na polskim rynku jest jednym z największych producentów pasz, w tym przede wszystkim pasz dla drobiu, którego Polska jest największym w Unii Europejskiej producentem.
Ale Amerykanie nie są jedynymi graczami, którzy uważnie przyglądają się ukraińskiemu rynkowi rolnemu. Wiosną ubiegłego roku jeden z ukraińskich holdingów działających w rolnictwie – średniej wielkości Svarog Best Group mający w swym banku ziemi 80 tysięcy hektarów – sprzedał firmy z grupy, które dzierżawią 20 tysięcy hektarów. Transakcja wyceniana była przez ekspertów na 22–24 miliony dolarów, a za bardzo prawdopodobnego nabywcę uchodził SALIC, specjalny fundusz powołany przez Arabię Saudyjską po to, aby inwestując w firmy rolnicze na całym świecie, dbał o żywnościowe bezpieczeństwo państwa.
W 2018 roku Saudyjczycy kupili inną ukraińską firmę z branży rolniczej – koncern Mria, który gospodarował na 195 tysiącach hektarów ukraińskich czarnoziemów i jest w pierwszej dziesiątce największych firm rolnych naszego sąsiada. Powodem obydwu transakcji jest nie tylko znaczący wzrost cen, za jakie sprzedaje się na Ukrainie umowy dzierżawy tamtejszej ziemi, choć tego motywu nie można lekceważyć. Zwłaszcza że powiązane najczęściej z lokalnymi oligarchami koncerny przejmowały upadające kołchozy, płacąc symboliczne kwoty, a obecnie zawierane umowy na ich sprzedaż opiewają na kwoty liczone w milionach euro.
Oznacza to, że część ukraińskich inwestorów już gotowa jest „wyjść z inwestycji”, kontentując się premią, jaką daje im różnica między ceną nabycia i sprzedaży. Ale inną przyczyną jest ciężar długów, z jakimi muszą zmagać się ukraińskie koncerny rolnicze, i trudności z pozyskaniem kapitałów.
Jak wynika z raportu opublikowanego przez Ukraiński Klub Agrobiznesu, z 12 dużych holdingów rolniczych notowanych na światowych giełdach tylko czterem udało się poprawić w 2018 roku swą zdolność obsługi zaciągniętych kredytów, ale gdyby porównywać obecną sytuację z rokiem 2014, to kondycja niemal wszystkich uległa pogorszeniu. O pogorszeniu się rentowności sektora raportuje też ukraiński odpowiednik NBP, sygnalizując, że taka sytuacja zmniejszy możliwość zaciągania nowych kredytów.
W ciągu ostatnich trzech lat zrealizowano 15 dużych projektów, które podniosły o 17 milionów ton możliwość ukraińskiego eksportu. W 2018 roku nasz wschodni sąsiad załadował w swych portach 42 miliony ton zbóż, mając możliwość napełnienia ładowni statków 68 milionami ton. Ale inwestycje nadal narastają. Obecnie na różnych etapach realizacji znajduje się kolejnych 20 inwestycji o łącznej wartości 1,2 miliarda dolarów. Ich zakończenie pozwoli zwiększyć możliwości eksportu ukraińskiej produkcji rolnej o kolejne sześć milionów ton. A dodatkowo zmniejszyć średni koszt frachtu o połowę.
Zachodzące procesy, zarówno legislacyjne, polityczne, jak i w realnej gospodarce, zmuszają nas do postawienia pytania, w jaki sposób Polska winna reagować na to, co dzieje się za naszą wschodnią granicą, i jak odnosić się do procesów, które najprawdopodobniej w najbliższym czasie przyspieszą.
Postawmy kilka tez:
Teza 1. W perspektywie trzech, pięciu lat na Ukrainę zaczną napływać inwestycje zagraniczne skoncentrowane w sektorze rolnym i przetwórstwa żywności. Koncentracja znacznych obszarów gruntów ornych w rękach największych holdingów rolniczych przyspieszy przejmowanie ich przez kapitał zagraniczny i skokową modernizację.
W efekcie pod nosem Polsce może wyrosnąć znaczący konkurent na rynku żywności. Polityka Unii Europejskiej w zakresie kontyngentów importowych będzie sprzyjała negatywnej presji cenowej na zboża i rośliny oleiste na rynku europejskim. Z czasem przełoży się to na osłabienie konkurencyjności Polski w sektorach drobiarskim, mlecznym oraz mięsnym.
Teza 2. Najsilniej przyspieszenie modernizacji i wzrost w ukraińskim sektorze rolnym odczują te obszary Polski, w których rolnictwo jest najsłabiej rozwinięte, rozdrobnione i niskotowarowe, takie jak Lubelszczyzna i Podkarpacie.
Teza 3. Polska nie może sobie pozwolić na bezczynność w obliczu procesów mających miejsce na Ukrainie, bo grozi ona nie tylko utratą pozycji na rynku Unii Europejskiej, ale również pogłębieniem trudnej sytuacji wywołanej przez pandemię COVID-19 w znaczących sektorach naszej gospodarki. Polskie władze winny przygotować strategie obecności naszych producentów i przetwórców rolnych na Ukrainie oraz państwowej ochrony i wspierania kapitałowego ich inwestycji.
Naszym atutem mogą być również związki z sektorem rolniczym i przetwórczym w państwach Europy Zachodniej, które z racji politycznej i kulturowej bliskości Polski i Ukrainy predestynują nas do odgrywania roli pośrednika i pioniera. Nieraz nieświadomi jesteśmy naszych możliwości. Warto na przykład wiedzieć, że największa europejska firma działająca w branży rolniczej – brytyjski Spearchead, który gospodaruje na areale 80 tysięcy hektarów – choć kontrolowana przez kapitał amerykański, jest firmą stworzoną i zarządzaną przez Polaków.
O skali wyzwań, przed którymi staje Polska, decyduje potencjał ukraińskich czarnoziemów, do tej pory niewykorzystywany. Ale ten czas zbliża się do końca.
Nawet obecnie, mimo że w rolnictwie Ukrainy używa się średnio czterokrotnie mniej nawozów azotowych na hektar gruntów ornych (na Ukrainie 43 kilogramy, podczas gdy na przykład w Polsce 176, w Niemczech 202, we Francji 169) oraz pestycydów (Ukraina – 2,4 kilograma substancji aktywnych na hektar, Polska 2,2, Niemcy 4,1, Francja 3,5), uzyskiwane wydajności nie odbiegają znacząco od średniej europejskiej, a przekraczają osiągane przez głównych światowych eksporterów masowych produktów rolnych.
Trzeba zwrócić uwagę, że na Ukrainie w rękach 70 największych firm rolniczych – podmiotów prawnych – znajduje się około sześciu milionów hektarów ziemi – 20% całego areału.
Średnie wydajności w latach 2014–2016 w tonach z hektara | ||||||
Ukraina | Unia Europejska | USA | Kanada | Świat | Ukraina – potencjał | |
Pszenica | 4,11 | 5,73 | 3,14 | 3,19 | 3,32 | 10–11 |
Kukurydza | 6,0 | 7,01 | 10,76 | 9,89 | 5,6 | 12–13 |
Jęczmień | 3,16 | 4,91 | 3,94 | 3,6 | 2,93 | 10 |
Soja | 2,09 | 2,86 | 3,31 | 2,86 | 2,7 | 6 |
Rzepak | 2,6 | 3,39 | 1,91 | 2,16 | 2,03 | 4,3 |
Słonecznik | 2,1 | 1,96 | 1,8 | 1,88 | 1,74 | 3,5–5 |
Źródło: Agricultural sector of Ukraine. Securing the global food supply.
W branży spożywczej koszty surowca, zależnie od sektora, wynoszą od 60 do 90% kosztów produkcji. Istnienie i funkcjonowanie całych sektorów polskiego przetwórstwa żywności, a przez to i bezpieczeństwo kraju, może zostać zagrożone. Czas zacząć działać.
Autor
Marek Budzisz
Historyk, dziennikarz i publicysta specjalizujący się w tematyce Rosji i postsowieckiego Wschodu. Ostatnio opublikował „Koniec rosyjskiej Ameryki. Rozważania o przyczynach sprzedaży Alaski".
Trwa ładowanie...