Nieprzystosowani czyli skazani na fa|<ap ?
„Panie są nieprzystosowane do życia w społeczeństwie” – takie słowa usłyszeliśmy z Zachariaszem siedząc pod muzeum w Toruniu.
Padły z ust pani siedzącej obok na ławce, zaraz po tym jak skrzywiłam się gdy dmuchnęła chmurą dymu z „elektryka” prosto w twarz mojego Syna.
(to nieistotny szczegół, że pani wzięła mojego Syna za dziewczynkę, choć świadczy o zamkniętych oczach i postrzeganiu szablonowym)
Doświadczałam wtedy pierwszego w życiu (chyba) ataku paniki, serce łomotało mi jak wściekłe i pewnie głównie dlatego nie uniosłam się, nie wdałam w dyskusję, a właściwie nie zareagowałam. Pewnie bąknęłam coś w rodzaju „proszę nie dmuchać dziecku w twarz” i poszliśmy stamtąd.
Czułam się strasznie źle i nie wiedząc co się dzieje, sprawdziłam czy Zac wie co robić, jeśli coś mi się stanie – czy wie jak zadzwonić pod numer alarmowy i co powiedzieć do telefonu. No straszne to, smutne, stresujące, ale tak to już jest w życiu samodzielnej Mamy. Dziecko szybko kuma co należy i kiedy i w wielu dziedzinach szybko wie „za dużo”, jak na to, co „powinny” wiedzieć i znać dzieci.
Myślę sobie teraz, że ten permanentny strach o to, że nie ma mi kto pomóc, zaczął właśnie zbierać swoje żniwo.
Minimum 13 lat pozorowania ...
Tadam! Stąd ataki paniki, w końcu jasne symptomy zespołu Aspergera (albo jakiegoś innego czegoś ze spektrum, które przecież jest spektrum, więc jest szerooookie), stany depresyjne, pragnienie samotności, na szczęście skuteczna terapia i nauka chodzenia od nowa.
Wywrotki to naturalna część procesu. Nie jestem na nie „za stara”. Przecież uczę się OD NOWA.
Gdybym nie uważała, że wszystko to nic, a nic nie ma znaczenia, bo jest wszystkim i niczym, napisałabym, że właśnie WSZYSTKO się zmienia. Moja terapeutka słysząc to ostatnie zdanie powiedziałaby „co za bełkot”. No kto bogatemu zabroni, no kto?
ZMIEŃ TO
Tak właśnie jest. Jeśli ma być inaczej, trzeba zrobić coś inaczej, a jeśli prawie wszystko ma być inaczej, to prawie wszystko trzeba zmienić. Fachowcy twierdzą, że lepiej nie wszystko na raz, ale już tak to bywa, że gdy jesteś naprawdę gotowa, rozpieprza się wszystko. Na raz. Bywa więc, że pozornie nie ma nic… Czyli jest wszystko, hehe. Dobra, dobra, już się ogarniam i nie bełkoczę. (to na wypadek, jakby Pani Basia tu zerknęła).
Kiedy ktoś próbuje Ci dowalić i to, co mówi Cię w jakiś sposób dotyka czyli dowalonka okazuje się skuteczna, co robisz?
Bronisz się.
Do czasu.
Do czasu, gdy zaczynasz się w tej niewygodzie przeglądać.
Do czasu, gdy dowalonka okazuje się być drzwiami do prawdy o Tobie.
To też, przy okazji, pretekst, żeby wyrazić, zapewne raczej w duchu, wdzięczność osobie, która potraktowała nas w taki okropny sposób. Tak! Wdzięczność, że w końcu mogliśmy to zobaczyć i … przyznać rację…, może nie tej osobie, co przyjąć, że tak właśnie jest.
Jestem nieprzystosowana do życia w społeczeństwie
Takim społeczeństwie.
Może to mój domniemany Asperger i część czytaczy zablokuję słysząc ich „idź się leczyć”, a może to jednak brak zgody na miałkość, na krzywdę, na brak szacunku i to moje poczucie słuszności w zmierzaniu do dobra, do komunikowania się i do życia razem mimo różnic.
Mrzonki! – powiadasz?
Maybe.
Każdy ma swoje mrzonki. Moje są właśnie takie.
Nie zamierzam się przystosować i wdychać dymu. Jakiegokolwiek, czy to z „elektryka”, czy to z papierosa, czy to z czyjegoś grilla (ups, drażliwy temat, sąsiedzi! Proszę nie czytać.)
Nie zamierzam się przystosować i zgadzać na to, że dziewczynkom mówi się „bądź grzeczna” czyli „nie mów czego potrzebujesz”.
Nie zamierzam się przystosować i tolerować faktu, że ktoś obok mnie znęca się nad zwierzęciem. Co z tego, że to nie moje zwierzę?! Tak nie wolno, bo to krzywdzi drugą, zależną od kogoś istotę. Można i trzeba czynić inaczej.
Nie zamierzam się przystosować do życia w społeczeństwie, w którym komunikowanie swoich potrzeb, to wyraz bezczelności lub „bycia trudną”.
Nie zamierzam się przystosować do życia w społeczeństwie, w którym dzieci traktuje się przedmiotowo, karmi cukrem i sztucznym żarciem, a potem oczekuje szóstek w szkole, jakby to było wyznacznikiem społecznej przydatności i faktycznej inteligencji.
CHCESZ DOBRZE?
Jednocześnie wciąż wierzę, że każdy, w pewien sposób, chce dobrze tzn. wydaje mu się, że robi dobrze, ku dobru, że tak należy.
Bo nawet chęć zemsty zazwyczaj poparta jest przeświadczeniem, że „tak trzeba” - w sumie nikomu i nigdy nie przynosi ulgi. Oczywiście, pozornie tak się wydaje mścicielowi, jednak szybko okazuje się, że podjarka była to chwilowa, a konsekwencje zemsty nie są satysfakcjonujące, co więcej, przynoszą straty, których mściciel w swoim zacietrzewieniu nie przewidział, bo był zaślepiony gniewem, którego nie potrafił zaobserwować i ukoić. To działanie w afekcie. Tego akurat trochę się boję.
Tak, boję się głupców i psychopatów, choć i z jednymi z drugimi trochę miewam i miałam do czynienia. Ich działania są odłączone od czucia, a to najbardziej niebezpieczne.
Mimo to, nie przystosuję się, a nadal będę tłumaczyć, edukować, opowiadać i słuchać serca.
Nikt nie rodzi się zły. To sytuacje i okoliczności nas takimi czynią
(to cytat z Pana Kleksa).
Dlatego, żeby coś zmienić, czyli żeby się przystosować, trzeba się komunikować, uczyć tego maluchy i starszaki, edukować dorosłych i spotykać się w bliskości i szacunku. W to wierzę najbardziej.
Syf bierze się ze strachu. Im go więcej, tym bardziej napędza kolejne sytuacje.
EMPATIA jest dziś najważniejszą walutą, o którą trzeba dbać i odgrzebać jej pokłady w całych pokoleniach.
ODPUSZCZANIE to turbo skil współczesności, ale nie takie na powierzchni, a z głębi trzewi, kiedy po wkur*ie, pozostaje pustka, a z nią spokój.
ŻYCZLIWOŚĆ to sposób na codzienność, którego zaczęliśmy się bać. Zaczęło nam się wydawać, że coś tracimy, gdy obdarzamy dobrym słowem, uśmiechem, gdy zaproponujemy bezinteresowną pomoc. Ja nie przestanę obdarzać życzliwością. To moja SuperMoc. Masz ją i Ty.
WYRAŹ STRACH
Jeśli ze strachu, masz w sobie złość, wyraź to. Może od razu nie przestaniesz się bać, jednak na pewno ktoś Ci zawtóruje i obojgu Wam zrobi się mniej strasznie. Gdy okaże się jak to działa, pójdą za tym inni. Zacznie się robić życzliwie, bezpiecznie, swojsko, z szacunkiem, a wciąż różnorodnie. Zaczniemy się uzupełniać, a nie ścigać. Będziemy się wspierać, a nie rywalizować. Przestaniemy szukać problemów, a zaczniemy widzieć rozwiązania.
W takim społeczeństwie chętnie się przystosuję do życia w nim.
C‘mon!
Trwa ładowanie...