Atlantic Hurricane Season 2025 czyli o imprezach, które nas ciągle omijają...

Obrazek posta

Patrzę w te prognozy i oczom nie wierzę. Jedna za drugą struktura cykloniczna przewala się przez Atlantyk. A u nas? Ja nie wiem, czy Bałtyk to naprawdę aż tak małe morze, żeby się sztormem nie dało weń "trafić"? Obserwowałem ten wyjątkowy "brak celności" w zeszłym sezonie, niestety w tym również dana mi jest ta wątpliwa przyjemność.

 

Popatrzcie tylko na te trzy struktury cykloniczne które obejmą całe Morze Północne i północną część Atlantyku w okolicach 1 listopada... 

 

 

...dawno nie widziałem tak wielkiej przestrzeni na czerwono i nie zazdroszczę wszystkim co w tym czasie mają być na morzu w tamtych rejonach. Nam, tu na naszym wybrzeżu, niestety również nie zazdroszczę. Nic z tego wszystkiego (no może jakieś popłuczyny jeśli prognozy się pomylą) nie trafi do nas. Po raz kolejny te komórki zostaną zaciągnięte prosto pod biegun północny między Islandią a Norwegią :( Sami możecie to sobie zobaczyć pod tym linkiem.

 

I który to już raz w tym sezonie. To już nawet nie pytam, bo w sumie wystarczy spojrzeć na poniższą tabelkę...

 

 

...żeby sobie samemu odpowiedzieć. Nie pierwszy i obawiam się że również nie ostatni :( Tak się objawia moc Polarnych Prądów Strumieniowych w pełnej krasie. I nic to, że płyną obecnie bardzo wolno. Cały czas tworzą barierę nie do przebicia nawet dla tak silnych struktur cyklonicznych jak te zapowiadane na okolice 1 listopada.

 

Czym są dokładnie prądy strumieniowe już kiedyś tłumaczyłem, ale nie zaszkodzi przypomnieć. Wikipedia pisze o nich tak:

"...Prąd strumieniowy (ang. jet stream) – intensywny, dość wąski i prawie poziomy strumień przenoszący z zachodu na wschód olbrzymie masy powietrza w atmosferze ziemskiej. Niezbyt gruba około 2 km i wąska strefa bardzo silnych wiatrów występująca na poziomie 9-12 km... 

 

 

...Charakteryzuje się prędkością wiatru powyżej 30 m/s (108 km/h), a maksymalnie osiąga nawet 500 km/h. Występuje w górnej części troposfery oraz dolnej części stratosfery, co odpowiada poziomowi około 200 hPa (około 12 km nad poziomem morza). Formuje się na granicy między sąsiadującymi masami powietrza o znacznej różnicy temperatur...

 

 

...jak między obszarem polarnym i cieplejszym powietrzem w niższych szerokościach geograficznych..."

 

Niestety dla nas, z prędkością tych wiatrów jest bezpośrednio związany kształt wstęgi jaki tworzą... 

 

 

...kiedy wieją szybko (przykład "a") ich wstęga (to coś na różowo) jest stosunkowo gładka. Inaczej mówiąc jej fale mają niewielką amplitudę. A granica którą tworzą, występuje na takich szerokościach geograficznych, że uderzające w nią struktury cykloniczne "ześlizgują się" z Atlantyku prosto na Bałtyk. Czasem od strony Cieśnin Duńskich, czasem od Zatoki Botnickiej.

 

Niestety im wolniej te Jety wieją, tym bardziej ich wstęga staje się pofalowana (o większej amplitudzie) i nieregularna. Obecnie Jety wieją w dolnych granicach skali, czyli około 100km/h (przykład "c" z ostatniej ilustracji). I w związku z tym cyklony znad Atlantyku albo "ześlizgują się" na znacznie niższych szerokościach geograficznych uderzając w Europę na wysokości północnej Francji i Niemiec i w konsekwencji zamiast na Bałtyku lądują na Morzu Śródziemnym i Czarnym. Ewentualnie są "zaciągane" zdecydowanie wyżej i kończą swój żywot w okolicach podbiegunowych.

 

W obydwu przypadkach na Bałtyk przedostaje się albo nic, albo bardzo niewiele. Dokładnie tak sprawa się miała w zeszłym sezonie, kiedy sztorm za sztormem szedł albo "górą" albo "dołem". I niestety do teraz jeszcze (jak możecie zobaczyć na stronie którą już wcześniej linkowałem) nic się w tym temacie nie zmieniło. I dlatego taki tytuł posta. Wszystkie "imprezy" nas omijają przez te powolne Polarne Jety ;)

 

Oczywiście pytanie za 100 punktów jest takie: kiedy to się wszystko zmieni? I tu niestety dobrych wiadomości nie przygotowałem (nie to żebym się nie starał). Możliwości jest kilka, ale żadna z nich nie zakłada, żeby prędkość wiatrów strumieniowych była w stanie zmieniać się gwałtownie. A "gwałtowność" trzeba tu rozumieć w skali globalnej, czyli obawiam się, że jednego sezonu połowowego może na to wszystko nie starczyć :( A być może nie tylko jednego sezonu?

 

Ale, żeby nie było że taki ze mnie "Kubuś fatalista" tylko i z tak popsutym z rana nastrojem zamierzam Was zostawić. Ja jestem dobrej myśli i cały czas czekam. Czekam na to, że jednak jakiemuś (choćby i jednemu) dużemu sztormowi uda się na ten nasz Bałtyk w końcu wejść i wreszcie porządnie zabełtać. Na to się głównie nastawiam, ale (jak na razie) takich okazji jeszcze nie widziałem w tym roku.

 

A inna sprawa, że pogłębiarki cały czas pracują. Na Westerplatte sporo "towaru w morze poszło. Część z tego już wynurkowana, jak mi tu koledzy donoszą. Ale na pewno nie wszystko, bo tym co nurkowali, to już się w pewnym momencie nie chciało nawet dekówek podejmować z dna. W listopadzie ma ruszyć pogłębianie toru wodnego i "na przekopie" na Mierzei i i w Gdańsku (na Stogach chyba, ale jak coś pomyliłem to poprawcie mnie w komentarzach proszę).

 

Czyli tak czy siak, jakiś bursztyn po dnie turlał się będzie. I gdzieś na pewno da się go wyłowić, przy pierwszej lepszej pochlipai :) Więc nawet jeśli bez ilościowych rekordów miałby się ten sezon zakończyć, to jeszcze wcale nie znaczy, że będzie zupełnie pusty :) Oby jeszcze tylko temperatura wody siadła szybko, bo jak kilka dni temu sprawdzałem, to bardziej do kąpieli niż do łowienia bursztynu się toto nadawało ;)

 

Wszystkiego dobrego :)

 

 

 

 

 

 

bursztyn bursztyny jakznaleźćbursztyn

Zobacz również

Niebezpieczeństwa szlifowania "na sucho"...
Kto Ty jesteś? Polak mały? cz.1
Kto Ty jesteś? Polak mały? cz.2

Komentarze (5)

Trwa ładowanie...