Był tym, którego nikt nie podejrzewał. Nie z powodu geniuszu czy charyzmy, a z uwagi na swą przeciętność. Kiedy w lutym 1994 roku funkcjonariusze FBI zamknęli wrota celi za Aldrichem H. Amesem, Ameryka odkryła, że największe klęski kontrwywiadu nie muszą być sprawką błyskotliwych agentów pod przykrywką. Że czasem stoją za nimi „szarzy ludzie”…
Handlarz
Tylko dla patronów!
·
0
·
11.01.2026
Post dostępny tylko dla Patronów
Aby zobaczyć ten materiał musisz być zalogowany
Zostań Patronem Zaloguj się