Fragment ze wstępnej deklaracji ideowej (lipiec-sierpień 2025)

7. Kwestia ustroju.

Koncepcja ustrojowa dla Polski wychodząca z ramienia tej partii nazwana została „socjalliberalizmem autorytatywnym”[1]. Jest to własna twórczość lidera, który chce połączyć najlepsze elementy dorobku ustrojowo-społecznego dla ludzkości z jednoczesny krytycznym spojrzeniem na niektóre elementy pełnej demokracji. Jednocześnie sama demokracja powinna pozostawać w jakimś stopniu tj. nie ma mowy o odchodzeniu o wybieralności władzy. Chodzi tu bardziej o podejście do politycznej podmiotowości jednostki po wyborach. Nie chodzi o pełne odbieranie praw politycznych, ale stworzenie lepszych mechanizmów partycypacji jednostki w takim systemie.

Generalnie nie należy spoglądać na to jak rewolucję, nawet w małym stopniu. Wyszczególnione w tej roboczej nazwie ustrojowej elementy istnieją już z nami na co dzień i w takim systemie de facto funkcjonujemy. Dobrze jest jednak zrobić krok dalej w zarysie i elementów społecznych i liberalnych oraz zrewidować i ocenić stan ultra demokracji. Zdefiniowanie rzeczywistości i wyrażenie na niego zgody stwarza lepsze podwaliny dla społecznej zgody i współrywalizacji.

Elementy odróżniające stan proponowany od dzisiejszego to wyraźnie obowiązujący element socjalizmu oraz wyraźniej zarysowana władza wykonawcza. Oba te elementy są do wdrożenia na samym szczeblu ustawodawczym. Problem może powstać w innych aspektach głównie politycznej formy partycypacji społecznej w funkcjonowaniu państwa.

Dlaczego socjalizm, a raczej jego elementy? Ponieważ jednak jest to rozwiązanie przyszłościowe dla bogacącego się społeczeństwa. Jest też wyrazem odpowiedzialności państwa za los jednostki, od której nie wszystko w życiu zależy. Jest też odpowiedzialnością państwa za jego decyzje polityczno-gospodarcze. Jest wyrazem świadomości państwa, że należy stwarzać warunki do pełnego wykorzystania potencjału ludzkiego, który w nim drzemie. Przyjąć można, że podobne patrzenie widoczne jest w polityce Unii Europejskiej.

Dlaczego liberalizm i gdzie? Liberalizm źle się Polakom kojarzy. Jako warunki do nieuczciwej rywalizacji w społeczeństwie. Wdrożenie liberalizmu w rozsypane społeczeństwo postkomunistyczne było niemądre i do dziś pozostają z tego koszty społeczne. Ale liberalizm na pewnym etapie rozwoju społeczno-ekonomicznego jednostki jest korzystny. Jednocześnie jest też obarczeniem tej jednostki większa odpowiedzialnością za swoje postępowanie. Dzisiaj jest inaczej, bo takie osoby w mniejszym stopniu ponoszą odpowiedzialność za swoje życie z powodu niefunkcjonalnych mechanizmów kontroli i obniżonej wrażliwości społecznej na sprawy publiczne. Tu nie chodzi o bogacenie się, ale chodzi o podejście do osób, które i aspirują i wykonują jakieś społecznie doniosłe funkcje. Jednocześnie chodzi też o to, aby te osoby miały mniej władzy wobec jednostek bardziej przeciętnych. Władzę taką może mieć jedynie rząd, również jednak zobowiązany tym liberalnym rysem.

Władza wykonawcza, aby mogła realnie wpływać na rynek i pilnować reguł liberalnych musi być niezależna i sprawcza. Inaczej liberalizm ulega rozkładowi samoczynnie w wyniku zachowań jednostek biorących udział w rynku. Tu musi też istnieć duża niezależność działalności partyjnej od wpływów od osób prywatnych. Da się to ograniczyć przepisami. Jednocześnie element notyfikacji aktywności wyborczej sprawi, że wzajemna współpraca nie będzie aż tak perspektywiczna.

To trudne do urzeczywistnienia przemiany w społeczeństwie o wysokich nierównościach materialnych i problemach o charakterze korupcyjnym. Dlatego potrzebny jest trzeci element.

Dlaczego tzw. „autokracja”? Z powodu potrzeby pilnych zmian w życiu społecznym i odpowiedzeniu sobie pozytywnie na pytanie, czy ludzie potrzebują przywódców. Tak potrzebują i powinno być ich kilku, a w trakcie silnych rządów wykonawczych powinni mieć na tyle swobody w rządzeniu, żeby nie obawiali się drobnych porażek. Dziś z powodów politycznych porażek te maskuje się propagandą i kłamstwem co negatywnie rzutuje na moralność jednostek.

Napisałem tzw. autokracja, bo demokracja nadal istnieje, ale z pewnym zacieśnieniem zakresu swobód i z akcentem na władzę wykonawczą powstaje coś co imituje taki system. Nie jest to do końca adekwatna nazwa. Demokracja opiera się przede wszystkim na prawach wyborczych, a nie np. wstępu na każde posiedzenie, dostępu do każdej informacji, czy nieograniczonym prawie tworzenia stowarzyszeń lub zupełnej swobody podejmowania pracy (to tylko przykłady).

Silne rządy wykonawcze nie oznaczają usuwania któregokolwiek z organów wykonawczych. Ponadto uważam, że akcentowanie pozycji ustrojowej prezydenta kosztem rządu to wcale nie jest lepszy kierunek. Prezydent nadal powinien funkcjonować w takiej postaci, ale musi mieć jeszcze dodatkowe kompetencje, które zasadniczo nie przeszkadzają rządowi w rządzeniu, a przy tym wypełniają ramy ustrojowe prezydenta i jego ustrojowy charakter jako reprezentanta, gwaranta ciągłości władzy, uosobienia państwa i jego wartości oraz elementy kontroli zwłaszcza władzy wykonawczej jako jej element. Tu mogą zatem pojawiać się takie zadani jak związane z tradycją, tożsamością, patriotyzmem, niematerialnym interesem państwa.

Sam proces wyboru prezydenta pomimo, że ma silny mandat, powoduje przeciążenie jego osoby kwestiami politycznymi i dlatego wzmacnianie go kosztem rządu byłoby sprowadzaniem kraju na tory konfliktów wewnętrznych i nadużyć w celu zdobycia lub utrzymania władzy. Niemniej nie powinno się procesu wyboru zmieniać, a dostosować zadania.

Sam prezydent jest też pojedynczą osobą wyłanianą przez masę ludzi, i cały ten proces obarczony może być dużym ryzykiem błędu, gdyby taką osobę obdarowywać nader silną władzą. Często są to też kandydaci szeroko nieznani, aby można było łatwiej przeforsować ich na urząd prezydenta, bez obciążeń wizerunkowych, ale tym samym są to osoby niedoświadczone i potencjalnie sterowalne.

Zagadnieniem do przedyskutowania jest ewentualny wariant wybieralności prezydenta. Pomysłem na alternatywną drogę mogłoby być zmodyfikowanie działalności senatu i w szczególności procesu wyborczego do niego, aby nieco odmienne odzwierciedlał nastroje społeczne, i aby to senat wyłaniał prezydenta. Choć to temat do przemyślenia w szczegółach. Obecnie od tego pomysłu się odżegnuje, ponieważ wobec wzmocnienia sprawności rządzenia od strony rządowej proces wyborczy nie będzie aż tak ważny. Będzie istotny dla danego zakresu spraw, ale nie dla rządzenia całym państwem.

Tutaj również należy wpisać postulat obniżenia progu wyborczego do 3%. To jest element urzeczywistniania demokracji. Jest to sprawa ustrojowa. Należy wspierać istnienie wielu partii, a do tego dobrze formować ustrój rządzenia, czyli tak jak to opisuję. Jest to system tworzony pod różnorodność światopoglądową i partyjną.

 

[1] Jednak proponowane w książce zmiany to nie jego realizacja. Do jego utworzenia potrzeba innych zmian na płaszczyźnie zasady równego traktowania co podlegać powinno zupełnie odrębnej dyskusji. Tylko w części sprawnego państwa występuje tutaj związek.

Zobacz również

Fragment napisanej przeze mnie (wstępnie) deklaracji ideowej (lipiec-sierpień) 2025
ustawa o obronie cywilnej - rozdział własny
Nowe podatki lokalne

Komentarze (0)

Trwa ładowanie...