Powieści gniewem pisane
Oczywiście chodzi nie o gniew na konkretnych ludzi... no dobra, może poza co głupszymi politykami... ile na system. System, który od lat niszczy mi życie i zdrowie. System, przez który mam depresję.
Systemem tym jest oczywiście kapitalizm. W którym zaznałem jedynie: bezpłatnych staży, bezrobocia, umów śmieciowych, stresującej roboty, która mnie wykończyła, i do której musiałem dopłacać, bo guano zarobiłem, codziennego stresu i beznadziei wynikającej z tego, że wszystkie wysiłki szły jak krew w piach. Do tego jeszcze doszło upodlenie przez organa państwa i administracji.
No i jak tu się nie gniewać?
Ale zamiast siedzieć z założonymi rękoma i pozwalać się trawić bezsilnemu gniewowi, postanowiłem przekuć go w coś konkretnego. Czyli w powieści science-fiction, piętnujące kapitalizm oraz prawicowe władze. Poza tym, pisanie samo w sobie pomaga mi leczyć depresję.
No to piszę, a gniew na system jest moi atramentem.
Trwa ładowanie...