Źródła „Rudchorty i miecza prawdy”: między milczeniem a pamięcią.

Obrazek posta

Niektóre historie domagają się opowiedzenia nie dlatego, że są efektowne, lecz dlatego, że zostały zbyt długo przemilczane. Rudchorta i miecz prawdy narodziła się właśnie z takiego milczenia - z historii, która istniała wcześniej niż sama książka i która przez lata nie miała prawa wybrzmieć.

U podstaw tej powieści leży doświadczenie zbrodni, o której nie mówiło się głośno. Nie dlatego, że była zapomniana, lecz dlatego, że pamięć o niej była niewygodna. To doświadczenie dotknęło mojej rodziny bezpośrednio. Jeden z bohaterów pierwszej części - uciekinier z obozu śmierci XX wieku - wyrasta z losu mojego dziadka. Człowieka, który przeżył to, czego nie powinien przeżyć nikt, i który po wojnie próbował zbudować zwyczajne życie w Lipianach, niosąc w sobie ciężar niewypowiedzianej prawdy.

Od tego punktu zaczęła się cała opowieść. Nie jako próba rekonstrukcji historii, lecz jako pytanie: co dzieje się ze światem, w którym zło nie zostaje nazwane? Jakie formy przybiera później? I czy rzeczywiście kiedykolwiek znika, czy jedynie zmienia kostiumy?

Kolejne części Rudchorty i miecza prawdy są próbą prześledzenia tych przemian. Przenosząc akcję w przyszłość, do świata politycznego i finansowego wyzysku, chciałem pokazać zło pozbawione krwi - sterylne, ubrane w język procedur i prawa. Umieszczając część opowieści na planecie Yarahan, sięgnąłem po kostium fantasy, by opowiedzieć o religii i władzy, które raz jeszcze odnajdują usprawiedliwienie dla przemocy. Wątki amerykańskie i historie rdzennych ludów dotykają z kolei mitu cywilizacji, budowanej na cudzym cierpieniu, a jednocześnie konsekwentnie wypieranej ze zbiorowej świadomości.

Kulminacją tej drogi jest świat duchowy - przestrzeń, w której nie da się już zasłonić metaforą ani historycznym dystansem. Moja bohaterka, stawiając czoła złym duchom, zadaje pytanie, które w istocie dotyczy całej książki: czym różnią się ci, którzy nazywają siebie dobrymi, od tych, których potępiają, skoro godzą się na okrucieństwa w swoich światach? Czy moralna wyższość istnieje tam, gdzie akceptuje się cierpienie jako konieczny koszt porządku?

Rudchorta i miecz prawdy nie jest próbą udzielania odpowiedzi. Jest próbą zmuszenia do ich poszukiwania. To opowieść o pamięci i wyparciu, o przemocy jawnej i przemocy ukrytej, o winie rozmytej w systemach i ideologiach. Fantastyka stała się tu nie ucieczką od rzeczywistości, lecz narzędziem jej obnażania - pozwalającym spojrzeć na znane mechanizmy z dystansu, który paradoksalnie czyni je jeszcze wyraźniejszymi.

Ta książka powstała z potrzeby zmierzenia się z dziedzictwem, którego nie da się odrzucić, i z przekonania, że prawda - nawet jeśli boli - jest jedynym mieczem, jakim naprawdę dysponujemy. A pytanie, które pozostaje po jej lekturze, brzmi nie „kto był winny?”, lecz „kim jesteśmy dziś, skoro wiemy?

#SwiatRudchorty #MieczPrawdy

Zobacz również

Dlaczego korzystam z narzędzi AI przy tworzeniu grafik do powieści „Rudchorta i miecz praw...
Rudchorta i miecz prawdy - rusza kampania promocyjna powieści.
Awaria, która nie zatrzymała pracy

Komentarze (0)

Trwa ładowanie...