Mój zwariowany świat... Prolog.

Obrazek posta

.... Ta część blogu powinna się była pojawić jako pierwsza. I cały czas tkwiła we mnie. Lecz nie sprecyzowana, taka jakaś ulotna i mglista. Dopiero całkiem niedawno, parę dni temu, nabrała realnego kształtu. Zawdzięczam to ludziom z "cytatów.info". Choć nie tylko. To właśnie oni i Ci starsi i Ci młodsi, sprawiają, że inaczej zaczynam spostrzegać świat. Zauważam więcej kolorów i odcieni. Nie tylko tych bolących, tych radosnych też. Ten post poświęcam im wszystkim. Tym od dużego stołu, i tym spod drzwi... Tym którzy odwiedzili, tym którzy są i tym którzy kiedyś zawitają w to miejsce...

Post dostępny tylko dla Patronów

Aby zobaczyć ten materiał musisz być zalogowany

Zostań Patronem Zaloguj się
opowiadanie metafora moja miłość liryka

Zobacz również

Moje złego początki — narodziny i pierwsze lata...
Ojcostwo.
α-Theos – podróż w jedną stronę... cz. II