Kujemy na nowo zapomniane narzędzia drwali
W kuźni Romka Zaklinacza Byków powstają narzędzia, których kiedyś używali niemal wszyscy drwale – capiny. To proste, ale niezwykle skuteczne haki do chwytania, obracania i przeciągania kłód. Dzięki nim można podnieść lub przetoczyć ciężkie drewno bez schylania się i bez chwytania go rękami. W lesie przez dziesiątki lat była to jedna z podstawowych rzeczy w rękach drwala.
W największe mrozy Romek i Kacper rozpalają kuźnię i zaczynają pracę nad capinami. Z kawałków starej stali, uszkodzonej siekiery i fragmentu kilofa powstają nowe narzędzia. Najpierw materiał trafia do ognia, potem na kowadło, gdzie jest przekuwany i formowany w charakterystyczny hak. Później przychodzi czas na hartowanie i odpuszczanie, czyli etapy, które decydują o wytrzymałości i trwałości narzędzia.
Praca zimą w kuźni ma jednak swoje zasady. Przy dużych mrozach kowadło nie powinno być zupełnie zimne. Stal trafiająca na zamarzniętą powierzchnię może szybciej tracić temperaturę, a w skrajnych przypadkach nawet doprowadzić do uszkodzenia kowadła. Dlatego przed właściwym kuciem często rozgrzewa się je kawałkiem rozpalonej stali, żeby wyrównać temperaturę pracy.
Podczas hartowania pojawia się też ciekawostka ze starej szkoły kowalstwa. Zamiast termometrów używa się czasem prostego sposobu, który można nazwać „szybką kulką”. To metoda pozwalająca ocenić temperaturę metalu bez żadnych urządzeń – wystarczy odrobina wody i wprawne oko.
Na końcu przychodzi czas na próbę w praktyce. Nowa capiny trafiają do pracy przy kłodach – wbija się je w drewno i jednym ruchem można przetaczać lub podciągać kłody. Dzięki temu praca z drewnem staje się znacznie łatwiejsza, a ręce nie muszą już szukać każdego kawałka w śniegu.
Trwa ładowanie...