Ukraina, Białoruś i Prometeizm 2.0

Wołodymir Zełenski udzielił wywiadu białoruskiemu portalowi opozycyjnego Zerkało. Już ten fakt jest wydarzeniem, bo redakcja zabiegała o możliwość przeprowadzenia rozmowy od 4 lat i wcześniej jej starania nie przynosiły skutku.(1) Jednak po odejściu Andrija Yermaka i po przemówieniu Zełenskiego w Wilnie w rocznicę wybuchu Powstania Styczniowego (2) mamy do czynienia z rewizją dotychczasowej linii polityki Kijowa wobec Białorusi. Jednym z dowodów na potwierdzenie tej tezy są informacje z otoczenia Świetlany Cichanouskiej, która tegoroczne obchody „Dnia Woli”, święta opozycji białoruskiej ma zamiar spędzić w Kijowie. (3)

Tym ważniejsze jest uważne przeczytanie wywiadu Zełenskiego. Ukraiński prezydent sformułował w nim nie budzące watpliwości ultimatum pod adresem Łukaszenki argumentują, że ten „wciąga Białoruś do wojny”. Jak zauważył „Teraz obserwujemy nowy format relacji [między Białorusią a Rosją], w którym Białoruś dokładnie wie, co dzieje się na jej terytorium. I nie można już powiedzieć, jak powiedział mi Łukaszenka po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji, że rakiety [na Ukrainę] poleciały, ale „są tam od dawna, nie kontrolujemy tego, nie kontrolujemy startu”. Kontynuując ten watek ukraiński prezydent zauważył, że na Białorusi rozlokowane zostały już w czasie wojny rosyjskie stacje retransmitujące sygnał radiowy służący do naprowadzania dronów przy pomocy których Rosjanie atakują Ukrainę i znalazły się, czego nie było przed wojną, systemy Oriesznik. Nawiasem mówiąc Żeleński powiedział, że ukraińskie siły zbrojne unieszkodliwiły niektóre z tych stacji przekaźnikowych co należy potraktować w kategoriach przyznania, że Ukraina prowadzi na Białorusi aktywne działania. Wprost to wynika z jego uwagi, iż „Nie powiem jak, ale nasi ludzie pracują nad tym, aby trzy lub cztery retransmitery przestały działać na Białorusi. Po prostu nie mamy innego wyjścia, w przeciwnym razie ataki na naszą ziemię będą kontynuowane. I chcę wam powiedzieć, że teraz jest znacznie mniej lotów z tego kierunku.”

W wypowiedziach ukraińskiego prezydenta ważniejszy jest wszakże przekaz polityczny. Przyjęcie przez reżim Łukaszenki systemów Oriesznik i instalacja stacji naprowadzających Szachedy oznaczę zmianę postawy Mińska, który z biernego partnera Moskwy dopuszczającego użycie swojego terytorium stał się współ-agresorem. To zaś oznacza, iż Białoruś znalazła się „w punkcie przełomowym”, Rosja chce wciągnąć ją do udziału w wojnie a Ukraina dostrzega różnicę w postawie narodu białoruskiego i władz. Zełenski odniósł się w ten sposób pośrednio do badań białoruskiej opinii publicznej, które wskazują, że zdecydowana większość ankietowanych, w tym popierający Łukaszenkę, jest przeciw udziałowi w wojnie (4), ale jednocześnie sformułował pod adresem władz w Mińsku jednoznacznie brzmiącą groźbę w świetle której jeśli Łukaszenka nie zrewiduje swej linii postępowania to w odpowiedzi Ukraina może zacząć aktywnie wspierać opozycję białoruską. Temu służy obecne nasilenie relacji z obozem Cichanouskiej, która wcześniej była ignorowana przez Kijów. O tym mówił wprost Żeleński w rocznicę wybuchu Powstania Styczniowego w Wilnie kiedy deklarował, że gdyby powstanie białoruskie w 2020 roku wygrało i w sąsiednim kraju zwyciężyła demokracja to Ukraina byłaby bezpieczniejsza a wojna zapewne w ogóle by nie wybuchła. W wywiadzie dla Zerkała Zełenski zaznacza też swój dystans wobec polityki Waszyngtonu na kierunku Białoruskim. „Nie poruszyliśmy kwestii Łukaszenki z Amerykanami, - mówi - ponieważ widzieliśmy, że Amerykanie są zdeterminowani, by znaleźć sposób na komunikację z nim i osiągnięcie rezultatu środkami dyplomatycznymi”, ale jednocześnie zaznacza, że jest przeciwnikiem zniesienia sankcji i zapowiada ich rozszerzenie oraz objęcie nimi również rodziny i otoczenia białoruskiego dyktatora. Zełenski est zresztą zdania, i to bardzo ciekawy choć nie rozwijany przezeń wątek, że Łukaszenka popełnia polityczny błąd uważając, że porozumienie z Waszyngtonem automatycznie będzie oznaczało rewizję polityki innych, w tym Ukrainy.

Przemawiając w Wilnie w rocznicę Powstania Styczniowego Zelenski był jeszcze bardziej dosadny w swych sformułowaniach. Opisując sytuację regionu mówił, że w naszej części Europy toczy się od stuleci walka dwóch modelów cywilizacyjnych - świata wolności i szacunku dla ludzi i drugiego modelu, zlokalizowanego i nadal panującego na wschodzie w Rosji i na Białorusi, która, w jego opinii jest rosyjskim „generał gubernatorstwem”. „Jest model - mówił Żeleński - który zakorzenił się na wschód od nas i który od wieków powraca do nas z pogardą i wojnami przeciwko wszystkiemu, co jest dla nas tak cenne. Europa nie ma innego wyboru, jak tylko wybrać jeden z tych dwóch modeli. Istnieją tylko te dwie opcje – wolność albo zależność, i nasze narody wiedzą o tym najlepiej. Dlatego potrafimy być surowi, gdy mówimy, że europejska ochrona nie wystarczy.” Dalej Zełenski mówił, że „w 2020 roku była szansa, żeby to zmienić i jestem pewien, że będzie kolejna. (Podkreślenie - MB) Ale wtedy wsparcie dla Białorusinów po prostu nie wystarczyło, a teraz wszyscy odczuwamy, o ile trudniej, o ile drożej, o ile bardziej niebezpiecznie stało się to dla wszystkich z powodu uzależnienia Białorusi od Moskwy. Zależności, która nie maleje.” Mamy w tym wypadku z wyraźnym sformułowanie przez ukraińskiego prezydenta programu wsparcia dla białoruskich ruchów wolnościowych, których zwycięstwo będzie miało wymiar geostrategiczny. W Wilnie Zełenski nie tylko powiedział tezy na temat zaangażowania Łukaszenki w wojnę, które potem powtórzył w przywoływanym wywiadzie, ale spotykając się z Cichanouską dokonał w gruncie rzeczy rewizji ukraińskiej polityki wobec Białorusi przyjmując perspektywę prometejską.

Zarówno przemówienie Żeleńskiego jak i artykuł Jewhena Magdy, ukraińskiego politologa (mówiącego nota bene po polsku), który ukazał się na początku stycznia w portalu cenzor.net należy uznać za ukraińską próbę sondowania nastawienia Polski do kwestii „rozwiązania problemu Białorusi” po wojnie. (5) Magda napisał, że po grudniowej wizycie Zełenskiego w Polsce istnieje pilna potrzeba przemyślenia relacji polsko - ukraińskich, oparcia ich o wspólne interesy strategiczne i dlatego warto się zastanowić czy nie przyjąć formuły Nowego Prometeizmu 2.0. Historyczne analogie są w tym wypadku oczywiste, ukraiński komentator, dyrektor Instytutu Polityki Światowej odwołuje się do dwudziestolecia międzywojennego i działalności m.in. Bączkowskiego czy Olgierda Górki (Instytut Wschodni) proponując wznowienie idei „rozdarcia” świata rosyjskiego „po szwach narodowych”. Magda sformułował 10 punktów „nowego prometeizmu” czyli budowaniu w reakcji na rosyjskie zagrożenie strategicznej osi polsko - ukraińskiej. Białorusi i innych państw regionu dotyczy punkt ostatni w którym ukraiński ekspert proponuje „Pomoc Warszawy w dokończeniu procesu formowania państwa politycznego na Białorusi, w Mołdawii i na Ukrainie. Uświadomienie sobie, że bez demokratycznej Białorusi nie będzie bezpiecznej Europy.”

Deklaracje Żeleńskiego nie tylko zmieniają klimat i umożliwiają rozmowę na temat przyszłości Białorusi i roli tego państwa w systemie bezpieczeństwa regionalnego. Są również świadectwem strategicznej refleksji w ukraińskich elitach i przejawem narastającego przekonania, że nie przynależność do sojuszy wojskowych, co zresztą jest coraz mniej prawdopodobne, ale samodzielna akcja polityczna w przyszłości prowadzą do zbudowania podstaw stabilności strategicznej i długotrwałego pokoju. Kijów szuka partnera, czy stanie się nim Polska nie wiadomo. Jedno jest pewne „druga szansa Białorusi” nadejdzie.

 

Przypisy:

 

1.  https://news.zerkalo.io/economics/120832.html

2. https://www.president.gov.ua/news/yevropa-zaslugovuye-buti-silnoyu-buti-vilnoyu-i-nashe-gaslo-102549 

3. https://nashaniva.com/ru/390042 

4. https://www.dw.com/ru/belorusy-za-souz-s-rossiej-no-protiv-vojny-opros-chatham-house/a-75023804  

5.  https://censor.net/ua/blogs/3593719/novyyi-prometeyizm-2-0

Zobacz również

Kryzys brytyjskiej polityki zagranicznej
Wejście smoka? Nie, Putina.

Komentarze (0)

Trwa ładowanie...