Czas na zmianę… klimatu i perspektywy

Obrazek posta

Czy tylko mnie irytuje, że my ludzie tracimy czas na dyskusje, czasem zaciekłe kłótnie o to, czy klimat się zmienia? Oczywiście, że się zmienia. To jego stała cecha. Czyli nie zmienia się fakt, że klimat się zmienia, od wieków, milionów i miliardów lat.

Czy Ziemia się ociepla czy się ochładza — to też nie są problemy, na które warto tracić czas w dyskusjach, bo nawet jeśli obecnie się ociepla, to z całkowicie naturalnych powodów może przestać i zacząć się schładzać. Podobnie, nie warto tracić sił i środków na walkę ze zmiennymi okolicznościami klimatu a raczej klimatów, bo właściwie jest ich na na naszej planecie znacznie więcej niż jeden.

Warto za to pomyśleć o ratowaniu tego, co na Ziemi jest największym i niezmiennym cudem — życia.

A życiu, które rozkwitło na Ziemi, pozostało mniej czasu, ok. trzy razy mniej czasu niż miało od swojego początku na swój rozwój. Za miliard lat, jeśli nikt nie wymyśli sposobu, naukowego i technologicznego na ocalenie ziemskiego życia, to życie przestanie istnieć, boleśnie totalnie i do szczętu. Ciekawostką jest fakt, że doprowadzi do tego nie tylko ocieplenie, ale takie ocieplenie, którego obecnie sobie nawet nie wyobrażamy, ale bardziej nawet — brak dwutlenku węgla w atmosferze Ziemi. Tak, tego wyklętego gazu, który odpowiada za efekt cieplarniany. Tego gazu, który był z życiem ziemskim, gdy nie zależało od tlenu, który był gazem życia dla większości biosfery. Gdy go zabraknie w ziemskim powietrzu, wymrze wszystko, do najdrobniejszego drobnoustroju.

Zamiast więc zajmować się drobnymi wahnięciami temperatury, przejściowymi zmianami, które mogą zostać odwrócone przez większy wybuch wulkaniczny, uderzenie z kosmosu, czy zlodowacenie, gdy skończy się interglacjał, w którym żyjemy, warto skoncentrować się na rozwoju cywilizacji i takiego naukowo-technologicznego know how, które pozwoli dokonać nam prawdziwie wielkiej rzeczy. Być może rzecz ta, ocalenie planety rozumianej jako dom życia, jest naszą najważniejszą misją jako ludzkości.

Phi, miliard lat. Co to za perspektywa?

Takiej reakcji z pewnością można się spodziewać. Wiadomo przecież, że planowanie trwania cywilizacji takiej jak ludzka na skalę dłuższą niż sto lat jest pochopne. Jednak życie ziemskie, jeśli po drodze do jego nieuchronnego końca w perspektywie, o której piszę, nie wydarzy się wcześniejsza katastrofa na gigantyczną skalę, choćby wybuch supernowej po sąsiedzku, lub wycelowany w naszą planetę strzał gamma lub np. zderzenie z gwiazdą złożoną z kwarków dziwnych, o której istnieniu nawet nie będziemy wiedzieli, jeśli to się nie wydarzy, to życie przetrwa. Na pewno przetrwa ocieplenie wskutek tzw. antropocenu, którego perspektywa czasowa rozsnuwana jest na tysiąc lat nie więcej.

Jednak za ok. miliard lat, gdy wzrośnie aktywność Słońca, średnia temperatura na powierzchni naszej planety skoczy do ponad 50 stopni Celsjusza, zajdą geologiczne zmiany stopujące wydzielanie CO2 do atmosfery, życie nawet to najodporniejsze, wyginie. Prawdę mówiąc, nauka przewiduje, że trzebienie życia na Ziemi zacznie się już znacznie wcześniej. Już za ok. 500 mln lat nasza planeta może być niezdatna do dla dużej części życia.

Możemy oczywiście uciec od tej kwestii, powołując się na słabe szanse przetrwania samej ludzkości i to w znacznie krótszych skalach. OK, to może od razu odpuśćmy i pozwólmy wyewoluować szczurom, krukowatym, czy głowonogom do cywilizacyjnego “levelu”. Może te gatunki lepiej się ogarną i zrozumieją, że najlepsze co mogą zrobić w swoim cywilizacyjnym rozwoju, to dążenie do uratowania siebie i całego życia swojej planety.

Jeszcze chyba jest nieco czasu. My potrzebowaliśmy ok. miliona lat od poziomu zwierzęcego do Homo sapiens. Wymienione gatunki mogą być szybsze. Już teraz potrafią wykazywać się zadziwiającymi zdolnościami.

Buduj Arkę albo zrób coś innego

Zapewne padnie pytanie — co to znaczy ratować życie, zwłaszcza całe życie na Ziemi? Wyobraźnia podpowiada analogię z biblijną opowieścią o Arce Noego. Era kosmiczna przeobraża te metaforę w wizję misji ewakuacyjnej, niekoniecznie po parze z każdego gatunku, ale np. genetycznego banku ziemskiej żywej różnorodności. W kolejnym skojarzeniu pojawia się hipoteza panspermii w wersji “ukierunkowanej” Francisa Cricka.

Ewakuacja tak rozumiana mieści się w granicach naszych wyobrażeń o możliwej do osiągnięcia technologii. Możliwej oczywiście wówczas, gdy zamiast tracić czas i zasoby, by walczyć drobnymi zmianami temperatur w krótkich skalach czasowych, ludzkość skupi się na rozwoju nauki i technologii, które pozwolą np. znaleźć inne dobre miejsce dla ziemskiego życia, opracować techniki jego zachowania lub powielania na czas “tranzytu”, zbudować odpowiednie środki transportu i osiągnąć zdolność do przeprowadzenia takiej misji w rozsądnym czasie.

Zresztą jeśli człowiek skupi się i uwolni zasoby tracone nie tylko walkę ze zmianami klimatu w krótkich skalach czasowych, ale na mnóstwo innych wątpliwych przedsięwzięć, to wielce prawdopodobne, że uda się osiągnąć nowy poziom cywilizacji technologicznej i możliwości, których obecnie nawet sobie nie wyobrażamy. Zatem misja “ratowanie ziemskiego życia” może wyglądać zupełnie inaczej. Jak? No właśnie, może najpierw rozwińmy się w tym kierunku jako cywilizacja, to zobaczymy.

Nie mam złudzeń, że to wszystko, o czym piszę, o co mi chodzi i co moim zdaniem byłoby pożądanym azymutem dla ludzkości, nawet jeśli udałoby się zmienić sposób myślenia i perspektywę odpowiednio dużej liczby osób, wydarzy się szybko, za dekadę, pół wieku a może i 500 lat. Jednak zmiana sposobu myślenia, pierwsze kroki w kierunku, o którym piszę, nie musi trwać długo. Wystarczy przestać tracić czas na spory i przekonywanie siebie nawzajem do rzeczy, które albo są oczywiste i nie powinny być przedmiotem kłótni, albo nie zasługują na to, by im poświęcano tyle czasu i uwagi, ile poświęcamy.

Tekst ten jest pierwszym z cyklu. Zamierzam w kolejnych rozwijać szczegółowo kwestie, o których mowa wyżej. Docelowo, chciałbym zebrać cały publikowany tu materiał w książce, która może mieć tytuł “Projekt Noe”, albo inny, jeśli po drodze uda się wymyślić coś lepszego, trafniej oddającego myśl przewodnią.

Mirosław Usidus

Kolejne odcinki cyklu Projekt Noe - opublikowane na Platformie Medium

 

klimat globalne ocieplenie zmiany klimatu Projekt Noe życie Ziemia planeta ziemia katastrofy

Zobacz również

Walka o klimat, czyli wielka para w mały gwizdek

Komentarze (0)

Trwa ładowanie...