#98 Yosano – „Splątane włosy”
Szanowni Państwo!
Młoda Akiko Yosano zmieniła japońską poezję. Tak może zaczynać się opowieść o tej poetce i wydanym w 1901 roku jej debiutanckim tomie „Splątane włosy”. Zawierał on 399 pięciowersowych wierszy w gatunku waka i udowadniał, że w tradycyjnej formie może zmieścić się nowa treść. Klasyczna japońska poezja była rodzajem buddyjskiego ćwiczenia, zakładającego odsunięcie na plan dalszy „ja”. Prezentowała opis w czystej postaci, nie obciążony emocjami osoby piszącej, próbując usunąć nawet jej obecność. U Akiko ta perspektywa spotyka się z emocjonalnością godną modernistycznej europejskiej poezji. Jak w 44 wierszu zbioru, zaczynającym się jak poetycki reportaż Charlesa Reznikoffa: „Zajazd dla podróżnych,/ Ty siedziałeś na balkonie/ Ponad rzeką, mnichu,/ Ja płakałam bez ustanku;/ Księżyc nocy letniej”.
Ale poetka również się śmieje, niekiedy z poczuciem radości ze swego ja, będącego połączeniem ducha i ciała, zachwytem obiema razem i każdym z osobna. Kiedy indziej kokieteryjnie, w jeszcze innych wierszach pozostawia miejsce na ciszę wypełnioną przez wyobraźnię. Podobno wielki skandal wywołał fakt, że pisała o „gładkiej skórze” – i była to jej skóra. Ma więc gładką skórę, splątane włosy, ma siebie, indywidualny głos i wszędzie widzi poezję. Z okazji jutrzejszego Światowego Dnia Poezji chciałbym Państwa zachęcić do poznania Akiko Yosano.
A możemy ją czytać dzięki Jakubowi Gad-Ślusarzowi, który przełożył tom z języka japońskiego oraz opatrzył go wstępem i katowickiemu Wydawnictwu Yumeka, które zrobiło zeń miniaturowe dzieło sztuki edytorskiej.
Dziękuję Państwu za Obecność i wsparcie realizacji podcastu – dziś też szczególnie Beacie Mączce, dzięki której książka trafiła do moich rąk.
Życzę dobrego odsłuchu!
Radosław Romaniuk
[Fot. 1 Egon Schiele, „Kobieta z uniesionymi nogami”, detal].
Trwa ładowanie...