Wybory zawieszone w trakcie głosowania
Luizjana zawiesza prawybory w trakcie głosowania. To decyzja, która nie ma precedensu w historii amerykańskiej demokracji. Powodem jest szaleństwo gerrymanderingu, czyli przerysowywania granic okręgów wyborczych, które ogarnęło Amerykę jak nigdy dotąd. Decyzja Sądu Najwyższego z ubiegłego tygodnia umożliwiła jazdę bez trzymanki i manipulacje bez ograniczeń. Toteż Republikanie zrzucili rękawiczki i już nawet nie próbują kryć swoich zamiarów.
🎧 Mała zmiana w harmonogramie podcastu. W najbliższym tygodniu odcinek poniedziałkowy będzie inny niż zwykle, bo zamiast analizy pojawi się rozmowa, którą normalnie publikuję w czwartki. Tym razem podróżuję, więc zamieniam kolejność. W poniedziałek usłyszycie wywiad o ubóstwie w Ameryce z jedną z najważniejszych badaczek tego tematu, prof. Annelise Orleck z Dartmouth College, a odcinek aktualnościowy wróci w czwartek.
Gubernator Luizjany Jeff Landry wydał nadzwyczajne rozporządzenie zawieszające prawybory kongresowe zaplanowane na 16 maja, mimo że głosowanie już się rozpoczęło. Setki kart do głosowania dla żołnierzy i obywateli przebywających za granicą wysłano tygodnie temu, a głosowanie przedterminowe miało rozpocząć się wczoraj (w sobotę, 3 maja). Landry ogłosił, że głosy oddane już w wyborach do Izby Reprezentantów nie zostaną policzone, choć wybory do Senatu odbędą się zgodnie z planem. Powód: dzień wcześniej Sąd Najwyższy orzekł, że kongresowa mapa wyborcza Luizjany z dwoma okręgami, w których większość stanowią czarnoskórzy wyborcy, jest „niekonstytucyjna”. Teraz republikańska legislatura przygotuje nową mapę, która prawdopodobnie da Partii Republikańskiej jedno lub dwa dodatkowe miejsca w Kongresie przed listopadowymi wyborami do całej Izby.
To sytuacja bez precedensu w amerykańskim systemie wyborczym. Władze stanowe zatrzymują trwające wybory, aby zmienić granice okręgów w sposób korzystny dla rządzącej partii. Wszystko wskazuje na to, że podobne działania mogą pojawić się także w innych stanach.
Decyzja, która zmienia zasady gry
29 kwietnia Sąd Najwyższy wydał orzeczenie stosunkiem głosów 6 do 3 w sprawie Louisiana v. Callais. Eksperci oceniają, że wyrok znacząco ogranicza działanie Voting Rights Act, ustawy z 1965 roku, która chroni Afroamerykanów przed pozbawianiem ich praw wyborczych. Sędzia Samuel Alito, autor opinii większości, uznał, że Luizjana naruszyła konstytucję, tworząc drugi okręg, w którym większość stanowią czarnoskórzy wyborcy.
Mamy tu do czynienia z wielkim prawno-politycznym paradoksem. W 2024 roku sąd federalny nakazał Luizjanie stworzenie drugiego takiego okręgu, uznając, że wcześniejsza mapa naruszała Voting Rights Act. Stan znalazł się więc między dwoma standardami prawnymi. Brak drugiego okręgu oznaczał naruszenie prawa o prawach wyborczych, jego utworzenie zostało uznane za naruszenie konstytucji.
Sędzia Elena Kagan w zdaniu odrębnym napisała: „Większość [sędziów Sądu Najwyższego] twierdzi, że jedynie ‘aktualizuje’ prawo, ale rzeczywistość jest taka, że te zmiany je unicestwiają. Dzisiejsza decyzja czyni Sekcję 2 Voting Rights Act martwą literą”.
Mechanizm, który decyduje o wyniku wyborów
Amerykański system wyborczy do Izby Reprezentantów opiera się na okręgach jednomandatowych. Każdy stan dzieli się na określoną liczbę okręgów, a każdy z nich wybiera jednego kongresmana. Luizjana ma sześć takich okręgów. O ich granicach decyduje większość polityczna w legislaturze stanowej, co w praktyce daje dużą kontrolę partii rządzącej. W Luizjanie są to Republikanie.
Afroamerykanie stanowią około 33 procent mieszkańców stanu, czyli mniej więcej 1,5 miliona z 4,6 miliona osób. Przy takim udziale w populacji powinni mieć realny wpływ na wybór dwóch z sześciu przedstawicieli do Kongresu. Przez wiele lat funkcjonował jednak tylko jeden okręg, w którym większość stanowili czarnoskórzy wyborcy, obejmujący głównie Nowy Orlean. W 2024 roku, po wyroku sądu federalnego, powstał drugi taki okręg, oznaczony numerem szóstym i rozciągający się od Shreveport do Baton Rouge. W wyborach z listopada 2024 roku mandat zdobył tam Cleo Fields, Afroamerykański Demokrata.
Po decyzji Sądu Najwyższego ten okręg najprawdopodobniej przestanie istnieć. Fields, który objął urząd niespełna dwa lata temu, może stracić mandat przed zakończeniem pierwszej kadencji. Jego wyborcy, czyli głównie Afroamerykanie z północnej Luizjany, stracą swojego reprezentanta w Kongresie.
Gerrymandering jako narzędzie polityczne
Orzeczenie Sądu Najwyższego zmienia standard dowodowy w sprawach dotyczących dyskryminacji rasowej. Osoby składające pozwy muszą teraz wykazać istnienie zamierzonej dyskryminacji, co w praktyce jest bardzo trudne do udowodnienia. Kongres odrzucił taki wymóg już w 1982 roku, uznając go za barierę nie do pokonania.
Jednocześnie Sąd dopuścił możliwość rysowania okręgów na podstawie czynników określanych jako nierasowe, w tym w celu uzyskania przewagi partyjnej. W praktyce oznacza to, że działania ograniczające siłę wyborczą Afroamerykanów mogą być uzasadniane logiką partyjną. Na Południu zdecydowana większość czarnoskórych wyborców popiera Partię Demokratyczną, co sprawia, że granica między kryterium rasowym a partyjnym jest często czysto formalna.
Dodatkowo, od wyroku w sprawie Rucho v. Common Cause z 2019 roku, federalne sądy nie rozpatrują spraw dotyczących partyjnego gerrymanderingu, co znacząco ogranicza możliwości kontroli takich działań.
Voting Rights Act: fundament i punkt zwrotny
Voting Rights Act, czyli Ustawa o prawach wyborczych, należy do najważniejszych aktów prawnych w historii amerykańskich praw obywatelskich. Prezydent Lyndon B. Johnson podpisał ją 6 sierpnia 1965 roku po brutalnym pobiciu pokojowych demonstrantów na moście Edmund Pettus Bridge w Selmie w stanie Alabama. Ustawa miała zapewnić realne wykonanie 15. poprawki do Konstytucji, która zakazuje ograniczania prawa głosu ze względu na rasę.
W praktyce jej celem było rozbicie systemu segregacji i dyskryminacji zwanego prawami Jima Crowa na Południu, gdzie Afroamerykanie byli systematycznie pozbawiani praw wyborczych poprzez podatki wyborcze, testy wiedzy, przemoc i zastraszanie. Kluczowa Sekcja 2 zakazuje wszelkich regulacji wyborczych, które w swoim skutku, a nie tylko w intencji, ograniczają prawo głosu ze względu na rasę, kolor skóry lub przynależność do mniejszości językowej. Ten standard oparty na efekcie Kongres potwierdził w 1982 roku, odrzucając wcześniejsze podejście Sądu Najwyższego ze sprawy Mobile v. Bolden z 1980 roku, które wymagało dowodu zamierzonej dyskryminacji.
Przez ponad cztery dekady Sekcja 2 stanowiła skuteczne narzędzie ochrony Afroamerykanów przed manipulowaniem granicami okręgów wyborczych w sposób osłabiający ich wpływ polityczny. Najnowsze orzeczenie w sprawie Louisiana v. Callais zasadniczo podważa to zabezpieczenie. Sąd przywrócił wymóg wykazania zamierzonej dyskryminacji i jednocześnie uznał, że działania podejmowane w celu osiągnięcia przewagi partyjnej są dopuszczalne, nawet jeśli w praktyce prowadzą do ograniczenia reprezentacji Afroamerykanów.
Lawina polityczna
Prezydent Donald Trump szybko odniósł się do decyzji. W czwartek napisał na platformie Truth Social, że rozmawiał z gubernatorem Tennessee Billem Lee, który miał zapewnić, że stan zmieni granice jedynego okręgu wyborczego reprezentowanego przez Demokratów, w tym przypadku przez Afroamerykańskiego kongresmana Steve’a Cohena z Memphis. Cohen odpowiedział na platformie X: „Trump i GOP uderzają w siłę wyborczą czarnych mieszkańców Memphis. Nie wycofam się. Mój zespół już kontaktuje się z doświadczonymi prawnikami ds. praw wyborczych”.
Gubernator Georgii Brian Kemp odmówił przyspieszenia zmian przed wyborami w 2026 roku, ale zapowiedział, że zostaną one przeprowadzone przed kolejnym cyklem wyborczym w 2028 roku.
Równowaga sił w Izbie Reprezentantów jest obecnie bardzo krucha. Republikanie mają niewielką przewagę, około 220 do 215 mandatów. Jeśli Luizjana, Tennessee i inne południowe stany zdecydują się na zmianę granic okręgów w sposób ograniczający reprezentację Afroamerykanów, Partia Republikańska może zyskać dodatkowe 3 do 5 miejsc, co może przesądzić o kontroli nad Izbą.
Ashley Shelton, założycielka Power Coalition, organizacji zajmującej się edukacją wyborczą w Luizjanie, poinformowała, że jej zespół od rana konsultuje się z prawnikami i przygotowuje się do zaskarżenia decyzji gubernatora. „Wybory już trwają. Ich przesunięcie teraz oznacza wymazanie głosów ludzi”. Organizacja wydała tysiące dolarów na kampanię informacyjną dotyczącą głosowania przedterminowego.
Richard Hasen, profesor prawa na UCLA i dyrektor Safeguarding Democracy Project, określił zawieszenie prawyborów jako „nagi partykularyzm”, dodając, że w obecnym stanie orzecznictwa takie działania mogą być trudne do zakwestionowania.
Długa droga do osłabienia Voting Rights Act
Obecna decyzja wpisuje się w proces stopniowego ograniczania znaczenia Voting Rights Act. W 2013 roku Sąd Najwyższy w sprawie Shelby County v. Holder unieważnił kluczowy mechanizm nadzoru federalnego nad zmianami prawa wyborczego w stanach. Najnowsze orzeczenie dodatkowo ogranicza zastosowanie Sekcji 2 tej ustawy.
Zmiany granic okręgów wyborczych przeprowadza się zazwyczaj raz na dziesięć lat, po spisie powszechnym. Obecna sytuacja odbiega od tej praktyki. Modyfikacje następują w środku dekady, w trakcie trwających wyborów i w kontekście bieżącej walki politycznej.
Trwa ładowanie...