Kościół artykularny Świętej Trójcy w Kežmaroku i gitara gra
Za moment zaserwuję Wam słów kilka o Kieżmarku (Kežmarok) i kościele Świętej Trójcy na słowackim Spiszu, w moim ukochanym kraju preszowkim. Będę się przez stronę A4 mądrzyć, ignorując fakt, że i miasto, i kościół odkryłam… przypadkiem. Zjazd na przykościelny parking był spontaniczny do tego stopnia, że w trakcie skrętu rozsypały mi się pudrowe cuksy, a po zwiedzaniu towarzyszyło mi widmo pozostania na tym parkingu na wieki wieków (parkometr był żądny eurasków – monet// których nota bene nie mieliśmy, ale na szczęście poratowali nas spacerujący w pobliżu rodacy// parking był tani jak na słowackie standardy, godzina postoju kosztowała 1.30 euro// ale jednak trzeba było mieć monety, których zazwyczaj się nie ma//naiwnie myślałam, że zapłacę kartą// NIE DA SIĘ). Morał: zanim wjedziecie gdzieś na parking, sprawdźcie jak działają opłaty i upewnijcie się, że będziecie w stanie wyjechać.
W sercu ,,serowego targu” (bo tyle mniej więcej znaczy niem. Käsemarkt) znajduje się wpisany na listę UNESCO ewangelicki kościół artykularny pw. Świętej Trójcy (Drevený artikulárny kostol Najsvätejšej Trojice). Co ciekawe, to jeden z zaledwie pięciu, które przetrwały do naszych czasów (pierwotnie było ich około 38), a zarazem jeden z trzech objętych wpisem na tęże listę.
Historia kościołów artykularnych zaczyna się ,,na Górnych Węgrzech” (wybaczcie Słowacy) około 1681 roku, kiedy pod naciskiem antyhabsburskiego powstania Emeryka Thökölyego cesarz Leopold I wydał tzw. artykuły soprońskie, które zezwalały protestantom na budowę świątyń. Zgoda była jednak obwarowana szeregiem ograniczeń. Kościoły musiały powstawać poza murami miast, nie wolno było używać kamienia, cegły ani metalu, a także wznosić wież i dzwonnic. W praktyce miało to sprawić, że protestanckie świątynie będą skromne, tymczasowe i niekonkurencyjne wobec katolickich. Paradoks polega na tym, że te ograniczenia wymusiły bardzo kreatywną architekturę i dlatego kościoły artykularne, jak ten w Kieżmarku, są dziś tak unikatowe.
Kościół w Kieżmarku przebudowano w 1717 roku, w miejscu starszego (nie do końca wiadomo jak wyglądał; zachowały się jedynie chrzcielnica z 1690 r. i kamienne epitafia z podobnego okresu). Mistrz Juraj Müttermann z Popradu ukończył go w zaledwie trzy miesiące. Środki na budowę napływały od protestantów z całej Europy, między innymi z Danii i Szwecji, a przy pracach pomagali szwedzcy marynarze.
W przeciwieństwie do wielu barokowych świątyń Europy Środkowej nie pracowali tu mistrzowie sprowadzani z Italii (majstri z Talianska). Większość dekoracji wykonali miejscowi rzemieślnicy, dzięki czemu kościół zachował wyjątkowy, nieco ludowy charakter (nie mylić z czechosłowackim barokiem wiejskim:p), odróżniający go od pełnego przepychu baroku znanego z katolickich świątyń regionu.
Efekt do dziś robi ogromne wrażenie. Wzniesiona z drewna cisowego i świerkowego (czerwony świerk!) budowla na planie krzyża greckiego może pomieścić około 1500 osób. Jedynym elementem kamiennym jest zakrystia. Dla czepialskich: obecnie fundamenty kościoła są murowane. Podczas jednego z remontów cisowe fundamenty zastąpiono cegłą z betonem.
Architektura świątyni łączy lokalne tradycje z wpływami północnoeuropejskimi. Sklepienie przypomina odwrócony kadłub statku, okna przywodzą na myśl okrętowe bulaje, a wnętrze zdobią bogate polichromie (to błękitne niebo z obłokami!). Co ciekawe, zewnętrzne ściany oblepiono gliną i pobielono wapnem, aby drewniana konstrukcja sprawiała wrażenie murowanej. Pierwotnie posadzka była wykonana z ubitej gliny. Z czasem zastąpiono ją drewnianą podłogą, w którą wkomponowano kamienne epitafia nagrobne z XVII–XIX wieku. Podczas ostatniej renowacji przestrzeń pod ławkami wyłożono kamienną kostką. W trakcie prac konserwatorskich odkryto w ziemi około stu metalowych monet pochodzących z różnych krajów Europy, datowanych od XV do XX wieku.
Los nie zawsze był dla Kościoła Świętej Trójcy łaskawy. W czasie II wojny światowej została uszkodzona, po wojnie urządzono w niej muzeum, a w pewnym momencie rozważano nawet jej wyburzenie. Na szczęście do tego nie doszło. Z czasem zaczęto coraz bardziej doceniać wyjątkową wartość zabytku, czego ukoronowaniem był wpis na listę UNESCO w 2008 roku. Dziś kościół znów tętni życiem – dzięki znakomitej akustyce odbywają się tu koncerty, nawet pop – wnętrze działa niczym ogromne drewniane pudło rezonansowe.
Podsumowując – gitara gra!
Trwa ładowanie...