Czułe Odchudzanie. Bez nienawiści do jedzenia!

W Patronite od 02.06.2020

Miejsce w rankingu Autorów

miesięczne wsparcie: 639

liczba Patronów: 687

10 patronów
290 zł miesięcznie
836 zł łącznie
No dobra, ZRÓBMY TO wreszcie. RAZEM. Wlecze się to za ludzkością od tysiącleci... Pewna drobna mała pomyłka, która rośnie jak kula śniegowa przez stulecia, i dlatego jesteśmy wszyscy czasem tacy jacyś źli, albo słabi, albo chorzy... Ale da się to jeszcze naprawić. WCHODZISZ W TO? Zrobimy to? RAZEM?

O Autorze

Przez pół życia czułam się ja w potrzasku.

Miałam do wyboru: albo jem co chcę i kiedy chcę –> i jestem GRUBA

albo

mierzę, liczę, ograniczam to jedzenie na różne sposoby, ew. zagłuszam głód kawą, papierosami, alkoholem –> i wyglądam jako tako, ale CIERPIĘ.

I tak minęło to "pół życia". Jakoś. Chudłam, tyłam, chudłam, tyłam, znowu chudłam, trochę bardziej tyłam. Nieustająca sinusoida i albo trzymanie się na wodzy, okupione coraz to większym wysiłkiem, albo ponowne, coraz to szybsze tycie.

Byłam w potrzasku, ale to trwało od kiedy pamiętam, więc nawet nie wyobrażałam sobie, że mogłoby być inaczej. Szczególnie, że od strony Ojca cała prawie rodzina miała OGROMNY problem z masą ciała. A więc wytłumaczenie miałam proste: Geny + Łakomstwo + Brak silnej woli i Lenistwo.

A "genów nie zmienisz..." – wierzyłam wtedy.

I tak sobie żyłam, w tych lepkich kokonach pączków, batoników, bułek z serem i alkoholu. Miałam kolekcję szklanek po Nutelli – jeden słoiczek naraz, łyżeczką, w jednej sesji. Bounty i Twixy kupowałam w opakowaniach zbiorczych. Milkę – XXL.

Żeby się pobudzić potrzebowałam coraz więcej kawy i papierosów. Zaczęłam przycinać filtr, żeby trochę bardziej coś poczuć, czasami zaciągałam się "przez pięść".

Zdrowie... Jakie tam zdrowie. Wszyscy umrzemy. Od dziecka miałam ciągle zapalenia krtani, anginy i antybiotyki, od nastolatki – problemy z cerą, więc do tego też przywykłam, że moja skóra wiecznie cierpi, a co parę miesięcy totalnie wysiada mi gardło i dostaję coraz to nowe antybiotyki. Pojawiły się też nowe zjawiska – kaszaki, tłuszczaki i wreszcie mięśniaki... No ale przecież "wszyscy to mają", taaaaak. Nie ma się czym przejmować, nie myśl o tym, zjedz ciasteczko albo chodź na piwo. Wszyscy umrzemy.

Pierwszy Punkt Zwrotny :: 2011 r.

Pewnego dnia :: RZUCIŁAM PALENIE.

Znowu, to temat na inną opowieść, próbowałam wiele razy, byłam wcześniej tzw. heavy smokerem, czyli paliłam wiele paczek dziennie itp, no ale ważne, że wreszcie to zrobiłam. Tu bardzo mocno polecam Allana Carre'a :: jego książki i jego metodę, poszukaj w google. O mojej drodze – a i metodzie Allana – też pewnie warto by było film nagrać... Ale to potem, najpierw Ty dasz nam swoje SIEDEM, a ja zrealizuję te oczekujące 63 /* 63 to liczba pytań, które mają być tematami kolejnych filmów-opowieści, a które czekają już w kolejce */. Tymczasem wróćmy do mnie, do roku 2011. Rzuciłam palenie, w wieku 34 lat, i wtedy dopiero dowiedziałam się, jak wygląda TYCIE, nad którym nie masz najmniejszej KONTROLI.

Miesiąc po miesiącu, tydzień za tygodniem, byłam coraz większa i większa. A kiedy spróbowałam jednej czy drugiej sprawdzonej wcześniej diety – efekty były mizerne, a tuż po zakończeniu – kilogramy wracały szybciutko i z nawiązką, czasem nawet w ciągu 1-2 dni.

Zaczęłam się BAĆ.

I jeśli wcześniej nie zawsze byłam zadowolona z życia, to TERAZ dopiero dowiedziałam się, jak to jest: być GRUBA, NIESZCZĘŚLIWA i POZBAWIONA KONTROLI nad tym, co się dzieje, nad własnym ciałem, emocjami, apetytem.

Rozsypałam się w kawałeczki (...)

Drugi Punkt Zwrotny :: 2014 r.

Po trzech latach spotykasz mnie odmienioną.

Jak to się stało?

Nie będę teraz sięgać po te wspomnienia. Ważne, że ostatecznie odbiłam się od dna. Kosztowało to niemało (również w przeliczeniu na zadrukowane karteczki i metalowe krążki), ale zdecydowanie było warte swojej ceny.

2104 to rok, kiedy:

  • Kończę podyplomowe studia z Dietetyki i Planowania Żywienia
  • Zakładam pierwszą, wtedy jeszcze weekendową Poradnię Żywieniową
  • Tworzę pierwszą większą stronę www poświęconą Alfa-Odżywianiu
  • Publikuję pierwszy artykuł opisujący ideę Alfa-Odżywiania w czasopiśmie "Wegetariański Świat"
  • "Nieodwracalnie" niszczę sobie kolano, co ma sprawić, że do końca życia będę mieć bardzo ograniczoną ruchomość w tym stawie, i już nigdy nie usiądę po turecku czy w lotosie /* od razu Cię uspokoję :: to była kolejna "medyczna bzdura": teraz, po 6 latach, kolano jest w 100% OK */

A przy tym wszystkim – co może najważniejsze:

  • Jestem SZCZUPŁA, choć jem dużo więcej, niż kiedykolwiek wcześniej, i tylko to, co mi ewidentnie smakuje; nie ograniczam się, nie ważę, nie mierzę, nie bilansuję składu. Po prostu JEM. Jem "jak zwierzę", kiedy chcę i ile chcę.

    I to jest właśnie istotą systemu, który powstaje. Który nazwalam ALFA-Odżywianiem. I który, jak się okazuje, tak jak wyleczył z otyłości (i to przewlekłej, genetycznej) mnie, tak będzie potrafił wyleczyć niemal KAŻDEGO.

Trzeci Punkt Zwrotny :: 2020 r.

Dziękuję Ci, że jesteś, i proszę Cię o pomoc.

Podaruj mi swoje 7, a prawdopodobnie zrobisz o wiele więcej dobrego, niż gdybyś je wydał na cokolwiek innego. Użyję ich w przemyślany sposób.

Może trafią do "OK", pozasystemowca pomieszkującego w busiku, a zbierającego na campera, który jest samorodnym geniuszem montażu i pomaga mi przy bardziej skomplikowanych filmach (jego dzieło to na przykład ALFA-Pesto zdrowie.je – filmik znajdziesz pod tekstem).

Może kupię za nie awokado. Może mikrofon. A może niewielkie studio nagrań. Zależy, jakie to będzie 7 :)

Sam widzisz, ile już w tym krótkim tekście wyżej niewiadomych, pytań, wątków. To wszystko prosi się o Opowieść. Nie wiem, czy dojdziemy do Tysiąca i Jednej, nie wiem... Ale na pewno jest ich jeszcze we mnie wiele, zresztą codziennie o coś przecież pytacie, a twórzmy dobro i dzielmy się dobrem, dzielmy wiedzę tę ze światem.

A nie są to tylko moje opowieści. To są opowieści moich Mistrzyń i moich Mistrzów. Widzisz, Pracownia działa już 8. rok. Jest już wielu ludzi, których oswobodziła z ich kokonów, a czasem nawet dodała skrzydeł. I jest nawet jedno maleńkie dziecko (dostałam właśnie zdjęcie fantastycznego bobasa wśród liści z dopiskiem: "Pozdrowienia od Henia – poczętego na sałacie"). O, i to też temat na kolejną opowieść. Kto to Henio? Dlaczego poczęty na sałacie? Jakie to losu koleje doprowadziły Mamę Henia (wtedy jeszcze jak najdalszą od myśli o macierzyństwie) do ALFA-Studio zdrowie.je, odchudziły, odmieniły i skierowały Jej życie na nowe tory?

Czy historia K. Z nowotworem. Obcięła włosy zawczasu, bo i tak wiedziała, że Jej wkrótce wszystkie wypadną, wiadomo, chemia. Ale z jednej strony chemia, z drugiej – silne wsparcie ALFA-Odżywianiem.

K. od dawna na delicjowo-kurczaczkowej diecie, większość naturalnych smaków była dla niej na początku mało atrakcyjna. Wiedziałam jednak, że ma słaby jeden punkt... Pogodziła się z tym, że będzie łysa, ale nie miała w sobie zgody na to, że wypadną jej rzęsy. A piękne ma te oczy, piękne ma te rzęsy.

Płakać mi się chciało, ale zacisnęłam zęby i zrobiłam TO. Kiedy zasugerowałam Jej jedzenie pewnej bardzo prozdrowotnej ale mało smakowitej rzeczy, na którą wyraźnie kręciła noskiem, powiedziałam brutalnie: "A jeśli dzięki temu, że to zjesz, NIE WYPADNĄ Ci rzęsy"?

– Świnia – stwierdziła. Ale zjadła.

Rzęsy nie wypadły.

A dwa tygodnie temu napisała, po ostatniej kontrolnej wizycie u Pani Profesor, że JEST ZDROWA.

(...)

Podaruj mi swoje 7, a będę opowiadać te i inne historie.

Historie ludzi, którzy po latach walki z nadwagą i otyłością budzą się do życia.

Którym inne choroby "znikają" jak śnieg na wiosnę, kiedy dzięki ALFA-Odżywianiu organizm reorganizuje wszystkie swoje funkcje.

Ludzi, którzy chudną szybciej, niż kiedykolwiek ośmielaliby się uwierzyć, a ich waga już taka ładna pozostaje, nie ma żadnych odbić, są trwale szczupli.

Mistrzów, którzy nadal "zajadają stres" – ale sałatą lub ananasem.

Podaruj mi swoje 7...

Widzisz, ja opowiadam non-stop. Całym swoim życiem. Ale już wydałam wszystkie swoje (a i częściowo nieswoje, co gorsza) zadrukowane karteczki, i wkrótce będę nagrywać wyłącznie spod kontenera pod Biedronką. To też pewnie będzie bardzo ciekawe, ale wołałabym jednak, żeby te filmy były coraz lepsze. Żebym ja mogła mówić i uczyć się. Leczyć i czytać. Karmić i wymyślać. A już montażem, publikacją, obróbką zajmowali się inni Mistrzowie. Bo wtedy zwyczajnie Opowieści będzie więcej, odpowiedzi na Twoje pytania będą pojawiały się szybciej, a na ALFA-Ucztach będzie sałata z BioBazarku, a nie ze śmietnika. Może więc lepiej podaruj mi jednak to Twoje 7?

 

A więc, dobrze, ZRÓBMY TO, wreszcie. RAZEM. Wlecze się to za ludzkością od tysiącleci... Pewna drobna mała pomyłka, która rośnie jak kula śniegowa przez stulecia, i dlatego jesteśmy wszyscy czasem tacy jacyś źli, albo słabi, albo chorzy... Ale da się to jeszcze naprawić.

 

Ta pomyłka to jedzenie tego, co nieoptymalne. Tak, dawno, dawno temu, pomogło to człowiekowi – jako rasie – przetrwać. Ale teraz nie jest to już potrzebne. A trzymanie się tego "fałszywego" pokarmu niszczy nas przewlekle, sprowadza choroby i nadmierną masę ciała. Oraz nieustający, dotkliwy, dręczący GŁÓD – wieczny głód ludzi otyłych, który nigdy nie słabnie, i nieustannie szarpie im trzewia.

Do chwili, kiedy pierwsze konsultacje i pierwsza ALFA-Uczta pozwolą im posmakować tego, jak INACZEJ można się czuć. I że można chudnąć BEZ CIERPIENIA. Jedząc do syta i ze smakiem. A efekty będą trwałe i pozostaną z nimi już na zawsze.

Wtedy... nie ma już odwrotu.

Widzisz, proszę Cię o te 7.

7, 27, 47, może 700... Nie wiem, na ile Cię stać, i ile możesz chcieć mi dać.

Ale tak, proszę Cię o pomoc, proszę Cię o wsparcie. O każde możliwe wsparcie.

Bo, widzisz, Internet to potęga, filmy to potęga.

Przez ostatnie 8 lat pracuję z Mistrzami indywidualnie, 1:1, VIP. Efekty były – i są – spektakularne. Ale mój czas jest ograniczony, moja uwaga, energia, umysł, ekspertyza, emocje – kiedy działam 1:1, to wszystko trafia do jednej tylko osoby, i takich osób może być tylko kilka, może kilkanaście w ciągu roku.

A kiedy stworzymy ALFA-Przestrzeń, kiedy będzie zaplecze: ludzi, sprzętu, studia, to wtedy taka praca z 1:1 może się zamienić w 1: MILION. Jedna ALFA-Uczta to może być ALFA-Uczta w każdym domu, który chce zadbać o zdrowie dzieci i długie, mądre życie ich rodziców.

I mogłabym tak pisać długo. Ale czas teraz snuć dalej moją Opowieść, tym razem w realu... A zapowiada się znowu niesamowicie ciekawy, bogaty we wrażenia i atrakcje dzień... Aż szkoda, że nie wpadnie tu za chwilę ALFA-Ekipa ze sprzętem, żeby to wszystko Ci od razu na LIVE udostępnić, i to najlepiej i na YouTube, i na Facebooku, i na Instagramie, Twitterze, TikToku... No wiesz! :)

Ale kiedy dasz mi 7... to może już następnym razem uda się udokumentować o wiele więcej tego bezcennego dobra, które mnie ze wszystkich stron otacza i rozkwita.

To co, WCHODZISZ W TO? Zrobimy to? RAZEM?

Dziękuję, że Jesteś.

Pokłon, Mistrzu!

Dziękuję, za 7.

 


 

/* Proszę wybaczyć mi mój "angielski" :D */

 

 

 

 

Udostępnij

Pomóż, udostępniając profil!

Zostań Patronem
Najnowsi Patroni