Podróże z Pazurem

W Patronite od 03.11.2019

Miejsce w rankingu Autorów

miesięczne wsparcie: 284

liczba Patronów: 287

18 patronów
450 zł miesięcznie
450 zł łącznie

Powrót do Gwatemali

3 500 zł

12%

osiągnięto

3 050 zł

brakuje

To w Gwatemali zdecydowaliśmy się zrobić przerwę po 2 latach i 2 miesiącach nieustannej podróży.

Z racji posiadania Snupiego, musieliśmy lecieć innymi lotami niż możliwie najtańsze (zamiast 2200 w obie strony od osoby, zapłaciliśmy 1700 zł za lot w jedną stronę przez USA, od osoby). Biletów powrotnych zatem nie mamy. Teraz chcemy, i musimy (by nasza trasa wokół Ziemii nie była w żaden sposób "oszukana"), wrócić dokładnie w to samo miejsce.


To wydatek, którego nie przeskoczymy. Gdy będziemy już z powrotem w trasie, to będziemy potrafili zadbać o to, by wydawać jak najmniej na to, czego potrzebujemy. Potrafimy też sobie odmówić jedzenia (oczywiście tylko naszej dwójce, bo Snupi zawsze ma swoją karmę), bezpiecznego czy wygodniejszego noclegu i rozbić namiot. Potrafimy spędzić 1,5 dni w jednym miejscu na poboczu drogi, w oczekiwaniu na podwózkę autostopem, zamiast kupić bilet autobusowy. Potrafimy też zdobyć jedzenie czy nocleg w zamian za DORAŹNĄ PRACĘ i POMOC dla osób, które napotkaliśmy na swojej drodze.

Nic w podróży nie jest za darmo, ale to właśnie ona nas nauczyła, że nie tylko pieniądze są walutą. (Gdy dostaniemy się do Kanady, spróbujemy jednak wykorzystać zdobytą wizę W&T - która również kosztowała ponad 1000 zł).

No ale, jak wspomnieliśmy, samolotu nie przeskoczymy! Moglibyśmy próbować znowu przepłynąć ocean jachtostopem, czyli morskim autostopem, ale to znacząco opóźniłoby naszą wyprawę. Tymczasem, tereny Kanady, Alaski, północno-wschodniej Rosji przemierzać możemy tylko w tamtejsze lato. W innym okresie to tereny, najzwyczajniej, zabójcze.

Wymiana aparatu fotograficznego

3 600 zł

12%

osiągnięto

3 150 zł

brakuje

Nasz pierwszy aparat utopił się w Oceanie Atlantyckim, po pół roku trwania wyprawy, gdy Iza poślizgnęła się na skałach i wpadła do wody. Na szczęście, nie złamała wtedy nogi, co w chwili wypadku wydawało się nam oczywiste.

Od tamej pory używaliśmy aparatu wypożyczonego nam przez jedną z dużych marek, w ramach "kooperacji". Jednak ten sprzęt nas nie zadowala, a firma nie chce ani przekazać nic lepszego, ani nie daje nam w zamian nic więcej. Nie chcemy dłużej promować sprzętu, z którego jesteśmy niezadowoleni. Nie chcemy też dawać się wykorzystywać nieproporcjonalnie do naszego wkładu pracy.

Dlatego na własną rekę zamierzamy zakupić nowy aparat, który będzie nam odpowiadał i jedyne, co będzie nas obligowało do jakiegoś wspominania o nim, to tylko Wasze zapytania o sprzęt, jakiego używamy. Nie potrzebujemy nie wiadomo jakich bajerów, bo wszystkie nasze zdjęcia robiliśmy dotychczas dość prostymi aparatami. Musi jednak być dość lekki i odporny na warunki zewnętrze (pył i zanieszyczenia fruwające w powietrzu - bo już raz nam wlazł na matryce jakiś paproch, a w całej Brazylii nie mogliśmy wyczyścić obiektywu, zreszą nie mieliśmy nawet na to zgody od firmy użyczającej). A także dość odporny na wilgoć czy uderzenia, zgniecenie i upadek.

Wymiana i uzupełnienie ekwipunku turystycznego

4 000 zł

11%

osiągnięto

3 550 zł

brakuje

Przed nami odcinek wyprawy z surowymi, trudnymi i bezludnymi terenami: Kanady, Alaski, przekroczenie Morza Beringa i miejsca, gdzie zachód zamienia się we wschód. Tereny północno-wschodniej Rosji i Kamczatka, które są jeszcze bardziej trudnostępne niż Syberia i położone tysiące km od niej.

Namioty, śpiwory, kuchenka, maty do spania, buty, wszystko, co sprawdziło nam się w Ameryce Południowej i Środkowej jest niewystarczające na to, co przed nami. Potrzebujemy cieplejszych rzeczy, a jednocześnie mniejszych i lżejszych, by pomieścić w plecakach więcej. Przykładowo śpiwory - dotychczasowe syntetyczne za 300 zł z temperaturą komforu 0°C, musimy wymienić na cieplejsze, a przy tym lżejsze puchowe, przygotowane na -10°C a może i nawet większe mrozy. Jeden taki kosztuje ponad 1200 zł. Również namiot musi byś w stanie wytrzymać długotrwałe i gwałtowe opady oraz silne podmuchy wiatru.

Wszystko musi być dość dobrej jakości, bo jeśli coś się zepsuje, to będziemy na tak odludnych terenach, że naprawa może się okazać niemożliwa. Będziemy zdani tylko sami na siebie - co nie jest nam obce z poprzednich doświadczeń - ale jednak nie były to aż tak niebezpieczne rejony.

Jeśli uda nam się uzbierać więcej, to będziemy wymieniali również takie rzeczy, jak: kubki do gotowania, niezbędnik (sztućce) ze stalowych na tytanowe i wszystkie możliwe drobiazgi.

Każdy gram się dla nas liczy, nie wiem czy znacie takie powiedzenie "Na ciężki plecak składa się masa rzeczy, które same w sobie nic nie ważą". My już o tym wiemy, nawet za dobrze, dlatego z ubrań wycinamy wszystkie metki, a szczoteczkę do zębów przecinamy w połowie i zabieramy tylko część z włosiem. Przy mocno ograniczonej ilości rzeczy, Piotrka plecak waży często blisko 25 kg. Na przeprawę przez te tereny będziemy musieli też zabrać bardzo duży zapas psiej karmy (Snupek potrzebuje w umiarkowanym klimacie ponad 3 kg na miesiąc). Dlatego będziemy szukać oszczędności wagowej na wszystkim.

Niespodziewane wydatki

5 000 zł

9%

osiągnięto

4 550 zł

brakuje

Podczas dotychczasowego trwania wyprawy musieliśmy już wymienić z powodu usterek i zniszczeń:
laptopa (po zaledwie 6 miesiącach od jego zakupu), kamerę sportową (po roku), aparat (tę historię już znacie), 2 telefony (zalane, spalone części). Klimat poza Europą i kilkoma miejscami na świecie jest bardzo niekorzystny dla sprzętu (wysoka wilgotność powietrza, temperatury powyżej 40 stopnii czy ich odwrotność - mróz). Dodać tylko chcemy, że my naprawdę dbamy o nasz sprzęt.

Na szczęście uniknęliśmy wszelkich strat sprzętu w wyniku kradzieży. Wprawdzie zostaliśmy raz napadnięci przez kolesi z nożami, ale nie mieliśmy wtedy przy sobie nic cennego. Zabrali nam tylko fałszywy portfel. Niemniej liczymy się z tym, że może się to przytrafić.

Mieliśmy też historię szalonego kapitana, który okradł nas na tysiąc euro, ale to już tylko i wyłącznie nasza wina i nasza sprawa niezwiązana strice z blogiem (aczkolwiek o wszystkim możecie poczytać na naszym FB - wyszukajcie słowo kluczowe Igor).

Ale wszelkie nadprogramowe oszczędności zostaną przez nas mądrze wykorzystane. Przykładowo, w wielu krajach rezygnowaliśmy z wyrabiania kolejnych dokumentów dla Snupka (teoretycznie potrzebny do przekroczenia granicy), bo nikt ich ostatecznie nie sprawdzał. Dlatego w drugim roku naszej dotychczasowej wyprawy, gdy oszczędności były już małe, uznaliśmy to za bezcelowe. Gdybyśmy mieli wiekszy zapas środków, to przeszlibyśmy te oficjalne drogi, szczebel po szczebelku, by zdobyć doświadczenie i móc się z nim dzielić z Wami.
Zostań Patronem