Kłopoty z prądem

Obrazek posta

Chodziłem za Mamcią dzielnie, kontrolując czy wszystkie czynności dobrze wykonuje? Wykonywała dobrze.   Wniosła walizki i torbę z jedzeniem - moja ulubiona!   Z ukochanej torby wyjęła ostatnie kanapki, dwa kawałki sera i kawałek kiełbaski dla mnie. To wszystko Mamcia chciała włożyć do lodówki i przetarła ją jakimś świństwem co w oczy gryzie, aby "świeżo pachniała". W tej kwestii mamy odmienne poglądy. Dla mnie po tym lodówka śmierdziała niemiłosiernie, dla niej przedtem. Trudno w takich wypadkach znaleźć kompromis.   Po zabiegach higienicznych Mamcia włączyła lodówkę i nagle ... ciemność ogarnęła wszystko - ta "egipska" i wtedy usłyszałem:  - "Wywaliło korki"! - ryczała wściekła Mamcia.     Rozglądałem się wokół, ale było ciemno i nigdzie korków nie widziałem. Może pod kredens wpadły? Ponoć wywaliło te, o których mi Mamcia kiedyś mówiła, że do działania komputera są potrzebne, żebym na Facebooku mógł gadać, więc intensywnie ich szukałem.   "Wywalone korki" sprawiły, że Mamcia była w szoku, bo inaczej nie wytłumaczę jej zachowania. Znowu wydobyła z siebie jedno słowo i jedno zdanie. Brzmiało ono: " O j.p.d...!!!"  rycząc przy tym jak wściekła lwica. Wypowiedziane słowo nie było godne naśladowania, toteż go nie zacytuję. 

Post dostępny tylko dla Patronów

Aby zobaczyć ten materiał musisz być zalogowany

Zostań Patronem Zaloguj się