Newsletter o państwie i prawie [nr 14]

Obrazek posta

Newsletter o państwie i prawie [nr 14]

 

1.   Pod Bydgoszczą odnaleziono rosyjski pocisk zdolny przenosić głowice jądrowe. W lesie w miejscowości Zamość leży on od 16 grudnia, ale wiadomości o nim dostały do publicznej wiadomości dopiero pod koniec kwietnia. Wtedy radio RMF FM podało informację o kilkumetrowym "znalezisku". Dziennikarze, powołując się na własne źródła, na początku przypuszczali, że pocisk może należeć do polskiej armii. W końcu okazało się, że wystrzelony został najprawdopodobniej z terenu Białorusi i najpewniej należy do rosyjskich sił zbrojnych. Rządzący i wojskowi, zamiast wspólnie badać sprawę i próbować wyciągnąć z niej wnioski, przerzucają się odpowiedzialnością za chaos panujący wokół niej. Minister Obrony Narodowej oskarża wojskowych o brak informacji o pocisku. Generałowie twierdzą, że rządowi oficjele dowiedzieli się o nim bez zbędnej zwłoki. Dowódca Operacyjny w niepokojącym oświadczeniu prosi o "rozsądek". Konflikt pomiędzy MON a wojskowym dowództwem trwa, jednak decyzje personalne w armii może podejmować jedynie jej zwierzchnik, prezydent Andrzej Duda. Głowa państwa nie traci zaufania do generałów - wynika z wypowiedzi Pawła Szrota z Kancelarii Prezydenta. OKO.PRESS przedstawiło długą listę niewiadomych, które wciąż pozostają w tej sprawie tajemnicą i budzą uzasadniony niepokój, jak ogół okoliczności tej sprawy.  https://oko.press/pocisk-pod-bydgoszcza-blaszczak; https://wyborcza.pl/7,75398,29752672,polsce-grozi-spor-na-najwyzszych-szczeblach-dowodzenia-silami.html?utm_source=mail&utm_medium=newsletter&utm_campaign=wieczorny&NLID=162e44f678f7b969e8e6c42b46ff142e13fa7f118b52aadeb964e673748182ff#S.MT-K.C-B.1-L.1.duzy; https://oko.press/blaszczak-pocisk-pewniki-niewiadome?utm_source=Lista+Podstawowa&utm_campaign=32597644e1-Tygodniowy_14_05_2023&utm_medium=email&utm_term=0_3c81d4ef34-32597644e1-137710305

 

2.     W poniedziałek, po miesięcznym pobycie w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach, zmarł ośmioletni chłopczyk Kamil z Częstochowy, który został skatowany przez swojego ojczyma. Pięć dni w domu nie udzielono mu adekwatnej pomocy. W szpitalu, mimo wysiłku lekarzy, dziecka nie dało się już uratować. Historia chłopca wstrząsnęła opinią publiczną. Trwa ustalanie, czy odpowiednie instytucje mogły wiedzieć o krzywdzie dziecka i w porę zareagować. Śledztwo prowadzi Prokuratura Rejonowa w Gdańsku. Śledczy przyglądają się między innymi działaniom podejmowanym przez ośrodki pomocy społecznej w Olkuszu i Częstochowie. Sprawdzają także, czy błąd nie został popełniony przez pedagogów ze szkoły specjalnej, do której uczęszczał chłopiec, kuratora sądowego i policjantów. Z dotychczasowych informacji wynika, że żadna z instytucji nie ma sobie nic do zarzucenia. Według Onetu kluczowy w całej sprawie może być moment między 13 a 18 listopada 2022 roku. W tym czasie rodzina przeprowadziła się do Olkusza. Rzecznik małopolskiej policji przekazał portalowi, że policja interweniowała w tym okresie u rodziny, która zgłaszała ucieczki 8-latka z domu. Chłopiec błąkał się sam po ulicach miasta 25 sierpnia, a 13 listopada wyszedł z domu w samej piżamie, bez butów. Znalazł go przypadkowy przechodzień. Policja oddała dziecko w ręce matki. Szpital, do którego 8-latek trafił, zawiadomił jednak sąd. Rodzinie został przydzielony kurator. Rzeczniczka Sądu Okręgowego w Krakowie   przekazała Onetowi, że ze sprawozdań kuratora nie wynikało, by w domu dochodziło do przemocy. Takich sygnałów nie zgłaszał też ani dzielnicowy, ani pracownik ośrodka pomocy społecznej, ani szkoła. Z kolei dyrektorka Ośrodka Pomocy Społecznej w Olkuszu, stwierdziła w TVN24, że do sądu trafiło pięć wniosków, w których wskazywano, że według pracowników „dochodziło do zagrożenia zdrowia i życia dziecka, chociażby przez niekontrolowane ucieczki chłopca z domu bez zupełnego nadzoru rodziców”. Rzeczniczka sądu zaprzeczyła jednak tym informacjom. 14 marca sąd wydał postanowienie, w którym ograniczył matce władzę rodzicielską nad dziećmi i zobowiązał ją do współpracy z asystentem rodziny.    Bezpośrednią przyczyną śmierci chłopca była postępująca niewydolność wielonarządowa spowodowana chorobą oparzeniową i ciężkimi zakażeniami całego organizmu, które powstały w wyniku rozległych, długo nieleczonych ran. Ojczym 8-latka Dawid B. usłyszał zarzuty dotyczące m.in. usiłowania zabójstwa dziecka i znęcania się ze szczególnym okrucieństwem. Z ustaleń śledczych wynika, że mężczyzna miał brutalnie bić Kamilka, kopać go i przypalać papierosami. Miał także polewać chłopca wrzątkiem i kłaść na rozgrzanym piecu. Podczas przesłuchania 27-latek przyznał się do popełnienia przestępstw, jednak odmówił składania wyjaśnień. Zarzuty usłyszała także matka Kamilka Magdalena B. Śledczy zarzucają jej narażanie dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia, a także udzielenie pomocy mężowi w znęcaniu się nad chłopcem. 35-latka również przyznała się do winy. https://wiadomosci.onet.pl/slask/smierc-kamila-z-czestochowy-wzruszajace-wyznanie-siostry-8-latka/919ell2.  Po śmierci Kamila wybrzmiała dyskusja na temat jego tragedii. Zdaniem wielu przyczynili się do niej nie tylko sprawcy, ale także system i poszczególne instytucje, które nie zabrały chłopca z przemocowego domu. Zdaniem prof. Adama Bodnara sytuacji przysłużyła się "pewna atmosfera", którą stworzyli politycy. „Rodzina najważniejsza, prawa rodziców i wychowywania dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami - jeszcze ważniejsze” - powiedział były Rzecznik Praw Obywatelskich.  Wyraził przy tym nadzieję, że tragedia będzie powodem do "głębszej refleksji, która doprowadzi do zmian w funkcjonowaniu organów państwa. (…) Żeby ludzie w takim systemie opieki społecznej, interwencji kryzysowej dobrze działali, muszą działać w poczuciu absolutnego zaufania do ich kompetencji” - mówił 10 maja w TVN24 prof. Adam Bodnar. W jego ocenie pracownik socjalny, kiedy stoi przed decyzją na przykład o odebraniu rodzicom dziecka, musi mieć poczucie, że władze nie będą kwestionowały jego decyzji. https://www.facebook.com/watch/?v=548206594058911 https://www.rp.pl/spoleczenstwo/art38451931-bodnar-o-smierci-8-letniego-kamila-stworzono-atmosfere-ze-rodzina-najwazniejsza. Politycy zjednoczonej prawicy na śmierć chłopca zareagowali w sposób dla siebie typowy, uderzając w populistyczne tony. Pospieszyli z deklaracjami poparcia dla zaostrzenia represji i przywrócenia kary śmierci.  W środę premier Mateusz Morawiecki stwierdził, że jest zwolennikiem kary śmierci, choć "została zniesiona w całej Europie". - W tych okolicznościach, w których działamy, powinniśmy zdecydowanie wzmocnić te zapisy Kodeksu karnego, które mówią o znęcaniu się nad dziećmi - powiedział premier. https://wiadomosci.onet.pl/kraj/morawiecki-jestem-za-przywroceniem-kary-smierci/16fsqpw - Będziemy dążyć do najsurowszego wymiaru kary dla sprawcy - zapowiedział prokurator generalny Zbigniew Ziobro. Podejrzanemu o katowanie dziecka 27-letniemu Dawidowi B. ma zostać postawiony zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. "Niestety, w Polsce mamy tylko dożywocie…" - napisał na Twitterze Ziobro https://www.rp.pl/przestepczosc/art38441411-nie-zyje-8-letni-kamil-z-czestochowy-ziobro-niestety-w-polsce-mamy-tylko-dozywocie. Populistyczne wypowiedzi polityków krytycznie oceniają specjaliści, m.in. Prezydium Naczelnej Rady Adwokackiej w podjętej uchwale wskazało, że tego typu populizm penalny nie rozwiązuje problemu oraz przypomiało o fundamentalnym znaczeniu zakazu stosowania kary śmierci zarówno w Polsce, jak i wszystkich państwach opartych na idei poszanowania godności ludzkiej i wynikających z niej praw człowieka. Prezydium Naczelnej Rady Adwokackiej wskazało, że brak należytej ochrony małoletnich w Polsce wynika zarówno z nieprawidłowych rozwiązań prawnych, jak i braku należytego finansowania w tym zakresie. Instrumenty na tych polach posiada Minister Sprawiedliwości, dlatego Prezydium Naczelnej Rady Adwokackiej zwraciło się do Ministra Sprawiedliwości o wykorzystanie środków finansowych Funduszu Sprawiedliwości na finansowanie pomocy i edukacji w zakresie zwiększenia ochrony prawnej dzieci w Polsce, w tym m.in. poprzez finasowanie takich inicjatyw jak „Niebieska Linia”, szkolenia sędziów, prokuratorów, kuratorów sądowych, pracowników socjalnych oraz nauczycieli w placówkach edukacyjnych. https://www.adwokatura.pl/z-zycia-nra/prezydium-nra-o-problemach-z-niedostateczna-ochrona-praw-dzieci/ Hasła o przywróceniu kary śmierci, która – co, na podstawie badań, wiadomo od dziesięcioleci – jest karą niehumanitarną, nieodwracalną i nie posiadającą mocy odstraszania sprawców najcięższych zbrodni od popełnienia ich czynów – budzą oczywisty sprzeciw, choć niestety są nadal popularne w społeczeństwie.  „Próby otwierana dyskusji o karze śmierci są tyleż anachroniczne, co niemoralne i niebezpieczne” – zwraca uwagę Maria Ejchart-Dubois z Wolnych Sądów https://wiadomosci.onet.pl/opinie/proby-otwierania-dyskusji-o-karze-smierci-sa-niebezpieczne-opinia/3g928m3 „Przywrócenie kary śmierci to wyjście z organizacji europejskich" - zauważa dr Hanna Machińska - prawniczka, była zastępczyni RPO oraz pracowniczka Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Prof. Mikołaj Małecki z UJ wskazuje zaś, że: „Popieranie kary śmierci w XXI w, pośrodku Europy, to cyniczny populizm i wielka polityczna nieodpowiedzialność. Państwo prawa nie morduje ludzi”. https://twitter.com/MikolajMalecki/status/1610166722903810049  i apeluje: „Nie ulegajmy taniemu populizmowi. Łatwo żerować na tragedii ludzkiej, trudniej o realne działania na rzecz bezpieczeństwa”. https://wyborcza.pl/7,162657,29740396,odczlowieczajac-sprawce-zdejmuje-sie-z-niego-wine.html W sobotę, 13 maja w Częstochowie odbył się pogrzeb Kamilka. Uroczystość zgromadziła kilka tysięcy mieszkańców. Uczestnicy pogrzebu przynieśli białe róże, niektórzy zabrali także pluszowe misie, które zostawili przy grobie. Wielu miało też białe i błękitne baloniki, które wypuścili w niebo podczas pochówku. Przewodniczący mszy biskup mówił o konieczności spłacenia długu wobec Kamila i jego cierpienia, które stało się także symbolem cierpienia wielu innych dzieci na całym świecie. - Czyśmy nie zobojętnieli? Czyśmy się czasem nie zamknęli tylko w przestrzeni własnych ogródków, domów? Jak możemy spłacić ten dług? Jakimś wyrwaniem z tej obojętności w naszych relacjach, w wrażliwości, w miłości - powiedział. https://www.tokfm.pl/Tokfm/7,103085,29755411,kamilku-drogi-poszerzyla-sie-twoja-rodzina-tlumy-pozegnaly.html.

 

3.     Prezydent Andrzej Duda postanowieniem z dnia 8 maja 2023 r. powołał sędziego Sądu Najwyższego Zbigniewa Kapińskiego z dniem 27 maja 2023 r. na stanowisko Prezesa Sądu Najwyższego kierującego pracą Izby Karnej. Sędzia Sądu Najwyższego Zbigniew Kapiński orzeka w Izbie Karnej. Został powołany do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego Sądu Najwyższego dnia 27 czerwca 2022 r., wcześniej, od 1992 roku, orzekał w sądach powszechnych. Zastąpi dotychczasowego Prezesa SSN Michała Laskowskiego, który kierował pracą Izby Karnej od 26 maja 2020 r. Zadowolenie wyraziła Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Manowska: „Bardzo się cieszę z tej nominacji. Zbigniew Kapiński jest powszechnie szanowany jako znakomity sędzia o uznanych kompetencjach merytorycznych. Jednocześnie jest cenionym dydaktykiem, nauczycielem wielu pokoleń aplikantów. W moim przekonaniu jest znakomicie przygotowany do kierowania Izbą Karną i z całą pewnością jego prezesura pozwoli na wyciszanie emocji oraz zaowocuje sprawnym funkcjonowaniem izby” – powiedziała. Uroczystość wręczenia aktu powołania miała miejsce w dniu 10 maja 2023 r. w Pałacu Prezydenckim. http://www.sn.pl/aktualnosci/SitePages/Wydarzenia.aspx?ItemSID=904-0dc69815-3ade-42fa-bbb8-549c3c6969c5&ListName=Wydarzenia Nominacja Zbigniewa Kapińskiego na Prezesa Izby Karnej SN oznacza, że tzw. neo-sędziowie będą mieli kontrolę nad niemal całym Sądem Najwyższym. „Legalni” sędziowie SN kontrolują już tylko Izbę Pracy i Ubezpieczeń Społecznych, przy czym w Izbie Karnej SN nadal liczebną przewagę mają sędziowie, których powołanie nie budzi wątpliwości konstytucyjnych i prawnomiędzynarodowych. Jest ich 22 w stosunku do 9 tzw. „nowych” członków tej Izby. https://oko.press/neo-sedziowie-przejmuja-kontrole-nad-izba-karna-sn-prezesem-zostanie-neo-sedzia-kapinski Nowy prezes Izby Karnej SN udzielił wywiadu Gazecie Prawnej, w którym zakwestionował, uznając ją za problematyczną, słynną uchwałę trzech połączonych Izb Sądu Najwyższego. https://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/kraj/artykuly/8714812,zbigniew-kapinski-prezes-izby-karnej-sn-bede-namawial-sedziow-do-jednosci-ale-nie-zmuszal.html

 

4.     12 maja przypadła 659. rocznica założenia przez króla Kazimierza Wielkiego najstarszej polskiej uczelni – Uniwersytetu Jagiellońskiego. W ramach obchodów tej rocznicy, w auli Collegium Novum  odbyło się  uroczyste posiedzenie Senatu UJ, podczas którego nastąpiło odnowienie po pięćdziesięciu latach doktoratu Profesora Andrzeja Zolla - jednego z najwybitniejszych przedstawicieli nauki prawa karnego w Polsce, byłego prezesa Trybunału Konstytucyjnego, Profesora Honorowego UJ. Polecić należy relację z tej uroczystości, zwłaszcza z uwagi na wspaniałe wystąpienie Pana Profesora Andrzeja Zolla i piękną, serdeczną laudację na Jego cześć wygłoszoną przez Profesora Piotra Kardasa. https://www.youtube.com/watch?v=qvC9Urz75W8

 

5.     40 lat temu, 14 maja 1983 r., zmarł Grzegorz Przemyk, syn opozycyjnej poetki Barbary Sadowskiej, maturzysta dwa dni wcześniej skatowany w komisariacie MO przy Jezuickiej na warszawskiej Starówce. Bezpośrednią odpowiedzialność za jego śmierć ponosi grupa milicjantów. Bezkarność zapewniły mu władze stanu wojennego, które bezwzględnie rozegrały tę tragedię. Śmierć Grzegorza Przemyka stała się symbolem kłamstwa i matactwa ówczesnej władzy. Akcję propagandową przeprowadzono na niespotykaną nawet w PRL skalę. Zaangażowano kilkuset funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa, informatorów, a także specjalistów psychologii i socjologii. Ci ostatni poradzili, by przedstawiać Przemyka jako osobnika zdegenerowanego, a więc niewartego szacunku.https://www.newsweek.pl/historia/zabojstwo-grzegorza-przemyka-40-rocznica-smierci/946lfhw Grzegorz Przemyk został zatrzymany przez milicję 12 maja 1983, na placu Zamkowym w Warszawie, kiedy wraz z kolegami świętował zdaną maturę. Wraz z nim zatrzymano kolegę Cezarego Filozofa. Żaden z nich nie miał przy sobie dokumentów. Przemyk został zabrany do pobliskiego komisariatu MO przy ul. Jezuickiej 1/3, gdzie został pobity przez 3 funkcjonariuszy. Po powrocie do domu zaczął odczuwać bardzo silne bóle w rejonie brzusznym. Karetka zabrała go do szpitala. Zmarł po dwóch dniach od pobicia w wyniku ciężkich urazów jamy brzusznej, czyli 3 dni przed swoimi 19 urodzinami. W szpitalu operowali go dr Leszek Karpiński, Filip Grzejszczyk oraz Marek Bagniewski. 19 maja biskup Władysław Miziołek odprawił mszę za Przemyka w kościele św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu. Na tę mszę oraz na pogrzeb na Powązkach przybyły tłumy. Ulica, wiodąca z kościoła na Powązki, została zamknięta dla normalnego ruchu samochodowego, aby mogły nią przejechać specjalne autokary, wiozące uczniów z XVII L.O. Poza tym ulicą i chodnikami szły tłumy uczestników uroczystości pogrzebowej. Ze względu na okoliczności śmierci Przemyka i osobę jego matki pogrzeb stał się zarazem manifestacją antykomunistyczną. Ludzie wznosili transparenty o treści politycznej, często nawiązujące do „Solidarności”. Tym samym pogrzeb Grzegorza Przemyka stał się pierwszą tak wielką manifestacją przeciw władzy komunistycznej od czasu wprowadzenia stanu wojennego. Przez kraj przetoczyła się fala oburzenia za brutalność milicji. Od samego początku władze (Jerzy Urban, Czesław Kiszczak) oraz Służba Bezpieczeństwa prowadziły działania dezinformacyjne, mające na celu odwrócenie uwagi od milicji i zrzucenie winy na lekarzy. Do tuszowania sprawy zaangażowano funkcjonariuszy Biura Śledczego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych (jego dyrektorem był wówczas Hipolit Starszak). W rezultacie tych działań w grudniu 1983 winą obciążono sanitariuszy oraz lekarkę, którzy wieźli Przemyka z domu do szpitala. Tę wersję wydarzeń potwierdzono w zakończonym w 1984 procesie w wyniku nacisków Czesława Kiszczaka (notatka: „Ma być tylko jedna wersja śledztwa – sanitariusze”). Milicjanci Ireneusz Kościuk i Arkadiusz Denkiewicz zostali uwolnieni od zarzutów. Po śledztwie prowadzonym przez prokurator Ewę Chałupczak i milicjanta Jacka Ziółkowskiego skazano dwóch sanitariuszy, w tym Michała Wysockiego oraz lekarkę Barbarę Makowską-Witkowską, która przesiedziała w więzieniu trzynaście miesięcy. Według Wysockiego zmuszono go do przyznania do winy groźbami zabicia rodziny. Zostali oni zwolnieni w wyniku amnestii. W 1984 Czesław Kiszczak przyznał nagrody pieniężne funkcjonariuszom MSW za „ujawnienia wobec opinii publicznej rzeczywistej prawdy”. Po 1989 wyroki te uchylono i wznowiono proces. W 1997 wydano wyroki skazujące Denkiewicza – oficera dyżurnego komisariatu – oraz Kazimierza Otłowskiego z b. Komendy Głównej MO, któremu zarzucono próbę zniszczenia akt sprawy Przemyka w 1989. Kościuk został uniewinniony. Po ostatecznej decyzji Sądu Najwyższego z 1999 Otłowski został uniewinniony, a Denkiewicz skazany. Denkiewicz uniknął jednak kary z powodów zdrowotnych. IPN prowadzi osobne śledztwo w sprawie odpowiedzialności za bezprawne działania władz PRL w całej sprawie. Sąd, który w piątym procesie w 2008 roku skazał Ireneusza Kościuka za pobicie Grzegorza Przemyka na cztery lata, uznał, iż oskarżony nie wiedział, kim jest Grzegorz Przemyk. Jego zatrzymanie było przypadkowe i wiązało się z tym, że nie miał on przy sobie dowodu osobistego. Zdaniem sądu, zatrzymując Grzegorza Przemyka, Kościuk nie mógł wiedzieć, że jest on synem Barbary Sadowskiej. 27 maja 2008 Kościuk został skazany na cztery lata za „niebudzące wątpliwości” śmiertelne pobicie Przemyka. W połowie grudnia 2009 roku sąd apelacyjny w Warszawie uznał, że sprawa śmierci Grzegorza Przemyka przedawniła się 1 stycznia 2005. Tym samym umorzył proces Ireneusza Kościuka. Sąd Najwyższy oddalił jako niezasadną kasację od wyroku Sądu Apelacyjnego, przy czym uzasadniając swoją decyzję podkreślił, że ta sprawa jest porażką wymiaru sprawiedliwości. Sąd zaznaczył, że choć kasacja jest bezzasadna, należy wyrazić ubolewanie, że przez ponad 27 lat, w wolnej Polsce, wymiar sprawiedliwości nie zdołał orzec o merytorycznej zasadności zarzutu postawionego oskarżonemu. Grzegorz Przemyk jest pochowany na cmentarzu Powązkowskim (kwatera 100-1-10). Kilka dni wcześniej, 3 maja 1983 milicjanci pobili również matkę Przemyka, Barbarę Sadowską, działającą w Prymasowskim Komitecie Pomocy Osobom Pozbawionym Wolności i ich Rodzinom mieszczącym się na terenie kościelnym przy furcie klasztoru sióstr franciszkanek służebnic Krzyża FSK przy kościele św. Marcina w Warszawie. 3 maja 2008 Grzegorz Przemyk został przez prezydenta RP, Lecha Kaczyńskiego, pośmiertnie odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. 16 maja 2013 Senat Rzeczypospolitej Polskiej jednogłośnie przyjął uchwałę, w której oddał hołd Grzegorzowi Przemykowi w 30. rocznicę jego śmierci. Senatorowie potępili w niej „sprawców oraz inicjatorów tego politycznego mordu” i zaapelowali o ponowienie próby osądzenia winnych.  W 2016 opublikowana została książka Żeby nie było śladów. Sprawa Grzegorza Przemyka autorstwa Cezarego Łazarewicza, w 2017 nagrodzona Nagrodą Literacką „Nike”. Na jej podstawie powstał scenariusz filmu fabularnego Jana P. Matuszyńskiego Żeby nie było śladów. Historię zabójstwa Grzegorza Przemyka opowiada przedstawienie „Idę tylko zimno mi w stopy” autorstwa i w reżyserii Tomasza Mana. Premiera „Idę tylko zimno mi w stopy” odbyła się 14 listopada 2017 roku w radiowej Jedynce. 9 listopada 2017 r. Grzegorz Przemyk został patronem ulicy na terenie dzielnicy Praga-Południe w Warszawie. https://dzieje.pl/aktualnosci/smierc-grzegorza-przemyka

 

6.     Co roku 9 maja obchodzimy Dzień Europy – święto pokoju i jedności w Europie. Upamiętnia on rocznicę wygłoszenia historycznej deklaracji Schumana, w której Robert Schuman przedstawił swoją wizję nowej formy współpracy politycznej w Europie, dzięki której wojna między narodami europejskimi stałaby się nie do pomyślenia. https://european-union.europa.eu/principles-countries-history/symbols/europe-day_pl

 

7.     W roku Wisławy Szymborskiej o poezji Noblistki oraz o swojej nowej książce „Szalik. O Wisławie Szymborskiej dla dzieci” opowiada jej autor Michał Rusinek. „Stoję na stanowisku, że lepiej żyje się nam, dorosłym, dzięki temu, że mamy Szymborską. Jej poezja pomaga nam w rożnych sytuacjach. Uważam, że pisała ona, podobnie jak Goethe, poezję okolicznościową - w tym sensie, że na różne okoliczności życia mamy jakiś jej wiersz. A to na śmierć, a to rozwód, a to na zakochanie czy na narodziny dziecka. To nie jest głos pokolenia, to poezja bardzo uniwersalna. Szymborska wciąż ma coś do zaproponowania młodym ludziom. Jest we mnie przekonanie, że będzie miała także coś dla tych, którzy teraz są dziećmi. Jest jeszcze inny ważny powód: dobrze przypominać, że tacy ludzie są - bo o poetkach i poetach można mówić w czasie teraźniejszym nawet po śmierci – i że co jakiś czas warto sięgać do ich poezji. Wiem, my znamy poetów ze szkoły, ale ten przymus zniechęca, często później odzywa się w człowieku szkolna trauma. Mam nadzieję, że ta książka do Szymborskiej dzieci nie zniechęci.(…) Wizerunek Szymborskiej jest dwojaki: albo jako poetki spiżowej – wieszczki narodowej, albo żartobliwej pani. Ani jeden, ani drugi obraz nie jest prawdziwy. Chciałem dzieciom pokazać wielostronny wizerunek Szymborskiej – w jej poezji znajdziemy mądrość, egzystencjalne problemy, zachwyt i rozpacz. Z drugiej strony ona potrafiła te poważne rzeczy opakować. Równoważyła smutek żartem, rozbrajała patos. To nie jest ani spiżowa poetka, ani rozchichotana pani z koniaczkiem i papieroskiem. Mam taki cel w tym roku, roku Szymborskiej,  by zweryfikować oba wizerunki. Bardzo bym nie chciał, aby ona była kojarzona wyłącznie z limerykami”. https://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,173910,29746289,michal-rusinek-dzieci-pytaja-o-szymborska-gdybym-byl.html

 

Redakcja newslettera:  adw. Beata Czechowicz

beata czechowicz patronitdk newsletter

Komentarze (0)

Trwa ładowanie...